Motoryzacja

piątek, 06 grudnia 2013

Chyba dawno mnie tu nie było ;) Poczułam nagłą chęć zmiany tego stanu i po dość sporej nieobecności mówię: Dobry Wieczór. A... zrobię sama sobie prezent na Mikołaja!

Na początek samochody, które ostatnio trochę namieszały mi w głowie. Wraz z towarzyszką mej motoryzacyjnej przygody testowałyśmy dwie hybrydy. Yaris i Auris to dwa światy połączone jednym przesłaniem, czy technologią hybrydową. Totalny zaskoczeniem było dla nas spalanie tych samochodów. Tak jak Yaris znacznie przewyższył wskazane przez producenta wyniki, tak Auris przy codziennej jeździe nie wychylił się ani litra ponad 3,7 którym chwalił się producent Toyoty.

Na zdjęciu Toyota Auris, tu nasz test

Oczywiście Auris to już znacznie większy samochód, nasza wersja to combi, a także znacznie mocniejszy samochód. To chyba dzięki temu udało mu się zdobyć tak wzorowe noty. Co więcej bardzo zadowalające jest Aurisa przyspieszenie. Zachowuje się bardzo przyzwoicie. I tak, jak nie jestem fanka automatów, tak ten model spokojnie daje radę nawet poza terenem zabudowanym, oczywiście sprawdza się to głównie podczas wyprzedzania. 

Yaris to samochód stworzony do jazdy miejskiej. Zwrotny, niewielki, ale już bardzo nowoczesny samochód, jak na ten segment, to propozycja dla osób poruszających się głównie na terenie miasta. Świetny dla kobiety, albo jako tzw. drugi samochód w domu. 

Zobacz test Yarisa

Jak dla mnie wielkim atutem hybryd jest nie tylko tania eksploatacja, a nie myślę tu tylko o tankowaniu, ale również wymianie różnych elementów zużywanych, typu: klocki, czy tarcze hamulcowe. Jego największy walor to parkowanie za friko. W większości większych miast jest już normą, ze posiadacze ekologicznych samochodów mogą parkować za darmo, w Toruniu na przykład taka możliwość jest na obrzrze całej Starówki.

Ciekawi mnie, czy rozważaliście w ogóle wybór hybrydy? Czy przemawiają do Was atuty takie auta? Bo na pewno nie można już narzekać na cenę, w odróżnieniu od kilku lat wstecz, teraz te samochody są realnie dostępne. Kupując auto w salonie wystarczy dołożyć ok 6-8 tys w zależności od modelu. Czekam na choć małą aktywność na powitanie po przerwie ;) Żaneta.

środa, 23 stycznia 2013

Prawdziwe zimowe szaleństwo: lód, prędkość i rywalizacja. Udało nam się podpatrzeć przygotowania do corocznego widowiska.

"Żużel na lodzie" to nietypowe przedsięwzięcie. W Toruniu jest to już tradycja, bo organizowane jest po raz dziesiąty. Corocznie miejskie lodowisko zapełnia się żądną emocji publicznością. Na trybunach nie tylko stęsknieni za sezonem kibice, ale również czekające na
niecodzienne widowisko rodziny, fani motoryzacji, ludzie lubiący niebanalną rozrywkę.

Na zdjęciu trener drużyny Unibax Toruń, Mirosław Kowalik i junior Paweł Przedpełski. Obu zobaczymy podczas niedzielnego wydarzenia. Fot. Marcin Łaukajtys

Tegoroczna gala wyróżnia się tym, że na lodowej tafli spotkamy zarówno młodych zawodników, jak i tych którzy zdążyli już zasłużyć się dla polskiego żużla. Zacznijmy od "młodej krwi".- Nie jest to mój debiut, ponieważ już rok temu miałem okazję spróbować jazdy na lodzie- zaznacza, junior Unibaksu, Paweł Przedpełski, który  kończy właśnie
przygotowanie motocykla na niedzielne spotkanie. -  Na pewno będzie to świetna zabawa dla wszystkich startujących, głównie jest to oczywiście rozrywka i szczytny cel, ale na pewno nie zabraknie rywalizacji. Osobiście uważam, że na lodzie jeździ się znacznie łatwiej niż na
żużlu- zdradza Paweł.

fot. Marcin Łaukajtys
Ale, żeby jeździło się łatwo i przyjemnie, trzeba dobrze przygotować sprzęt. W przypadku jazdy na takiej nawierzchni, najważniejsze jest przygotowanie opon. Wątpliwości w tej kwestii rozwiewa trener. -Kiedyś powstała koncepcja, by każdy zawodnik przygotowywał oponę według osobistego uznania, niestety zazwyczaj kończyło się to źle, czyli na
bandzie- wspomina Mirosław Kowalik, trener toruńskiej drużyny. - Dlatego trzeba było wypośrodkować kolce, żeby zrównoważyć przyczepność. Konkretna liczba kolców nie jest określona. Dwieście, trzysta wkrętów, więcej się po prostu nie da. Jeżeli chodzi o samą
jazdę, na takim obiekcie jak lodowisko, co prawda nie da się rozwinąć zawrotnych prędkości, ale oczywiście jest to ryzykowana dyscyplina i mam nadzieję, że obejdzie się bez nieprzyjemnych sytuacji. Oczywiście martwię się o chłopaków, tak jak kiedyś martwiłem się o siebie, ale nie ukrywajmy są to profesjonaliści, przygotowani do tego co robią, więc
nawet jeśli adrenalina weźmie górę, mam nadzieję że żadnych poważniejszych kontuzji nie odnotujmy.

Fot. Marcin Łaukajtys

W związku z jubileuszem w tym roku zostanie wprowadzona nowa formuła zawodów. Tym razem całość odbędzie się w systemie grand prix- dwanaście wyścigów zasadniczych, dwa biegi półfinałów i wielki finał.
Ale oczywiście najważniejsza sprawa to gorąca lista nazwisk, które pojawią się na niedzielnej liście startowej. - Sławomir Drabik, Emil Pulczyński, Artur Czaja, Krystian Pieszczek, Adrian Miedziński, Adam Kórnicki, Szymon Kiełbasa, Łukasz Przedpełski, Paweł Przedpełski, Mateusz Kowalczyk, Kamil Janura, Piotr Świderski- wylicza Marek Osowski z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Toruniu. - Dużą atrakcją niedzielnego spotkania będzie "Bieg Weteranów", wezmą w nim udział dobrze znani torunianom zawodnicy, którzy w większości zakończyli już karierę i czynnie nie jeżdżą- Jan Ząbik, Stanisław Miedziński, Mirosław Kowalik i Jacek Krzyżaniak. Oczywiście w związku z jubileuszową edycją przygotowaliśmy specjalną oprawę. Poza żużlowcami na lodzie zobaczymy gokarty, quady, czy enduro. Ale najważniejsze jest to, by pamiętać o celu na który zostanie przekazany dochód. Pieniążki, które uda się zebrać trafią do toruńskich organizacji: fundacji "Światło" i hospicjum "Nadzieja"- zaznacza Marek Osowski.

Żaneta Lipińska-Patalon

Żużel na lodzie
27 stycznia 2013, godz.17.00, lodowisko Tor-Tor, ul. gen. Bema 23/29, Toruń
Bilety w cenie 10 i 15 zł do nabycia na stronie www.torunskiebilety.pl oraz w biurach i kasach MOSiR pok. nr 3 - od 21 do 25 stycznia w godzinach 10.00 - 15.00 (wiecej na www.mosir.torun.pl)
Dochód zostanie przeznaczony na cele charytatywne.

Rozmowa z
Ryszardem Krukiem,
twórcą filmu Taksówkarz opowiadającym o panu Henryku Janickim, oraz prezesem zarządu Lokalnej Organizacji Turystycznej, która zajmowała się zbiórką pieniędzy na ratowanie taksówki.

fot. Marcin Łaukajtys

Proszę powiedzieć, w jaki sposób doszło do zbiórki pieniędzy, dzięki którym uratowano taksówkę pana Henryka Janickiego?
- Od kilku miesięcy rozmawiałem z panem Henrykiem Janickim na temat możliwości zakupu auta przez Lokalną Organizację Turystyczną. Niestety nie dysponowaliśmy wolnymi środkami na ten cel. Pomysłem na zakup i przywrócenie Toruniowi legendarnego auta podzieliłem się z Jarkiem Jaworskim, organizatorem Festiwalu Filmowego Tofifest.

Jak zareagował na ten pomysł?
- Jarek wpadł na pomysł zorganizowania zbiórki publicznej. Dalej sprawy potoczyły się bardzo szybko. Lokalna Organizacja Turystyczna Toruń otrzymała od Pana Prezydenta Michała Zaleskiego zgodę na zbiórkę a Jarek Jaworski nagłośnił akcję.

W jaki sposób zbierano pieniądze?
- Pieniądze zbieraliśmy do puszki kwestarskiej, głównie w czasie Festiwalu Filmowego Tofifest. Dowolne kwoty można było wpłacać również na konto bankowe zbiórki.

Jak to się stało, że fiat pana Henryka miał pójść na złom?
- Z tym złomem to trochę przesada. Bardziej chodziło o to, że samochód stał nieużywany w garażu, co jak wiadomo autom nie służy. Po prostu zdrowie nie pozwala panu Henrykowi na prowadzenie samochodu i dlatego postanowił sprzedać nam auto dopóki jest jeszcze w dobrym stanie.|

Dlaczego zaangażował się pan w akcję zbierania pieniędzy?
- Według mnie była to jedyna szansa ocalenia związanego z naszym miastem samochodu dla Torunia, jego mieszkańców oraz turystów. Są takie momenty w życiu, że aby nie stracić bezpowrotnie czegoś ważnego należy działać.

Kto włączył się w akcję zbierania pieniędzy na ratowanie taksówki?
- Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim którzy wpłacili datki na naszą akcję oraz tym, którzy wsparli ją organizacyjnie. Akcja nie odniosłaby sukcesu bez wsparcia i osobistego zaangażowania pomysłodawcy zbiórki Jarka Jaworskiego wraz z ekipą organizującą Tofifest. Zbiórka udała się dzięki pomocy i życzliwości pań z Wydziału Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta Torunia, pomógł również Wydział Sportu i Turystyki. W akcję zaangażowało się również Stowarzyszenie FSO Autoclub.

A co z mieszkańcami?
- Do tej pory zgłaszają się do mnie osoby mające ciekawe eksponaty uzupełniające wyposażenie fiata np. stary taksometr, radio Safari z lat 80-tych. Wszystkim, również tym nie wymienionym bardzo dziękuję. Dzięki wam reaktywowaliśmy Fiata należącego do pana Henryka.

Proszę powiedzieć, jak zareagował pan Henryk na wiadomość, że jego samochód nie zostanie zezłomowany?
- Po prostu się wzruszył. Ta wiadomość bardzo go ucieszyła. Z drugiej strony na pewno mocno przeżył rozstanie z ukochanym samochodem.

Jak żyje film „Taksówkarz”, który został zrealizowany kilka lat temu, czy ciągle jest pokazywany i budzi zainteresowanie?
- Po udziale w kilkudziesięciu Festiwalach Filmowych „Taksówkarzem” zainteresowały się stacje telewizyjne. Film został wyemitowany w TVP Kultura, Kino Polska, TVP Bydgoszcz. Największym sukcesem w zeszłym roku była emisja filmu w TVP 2 w ramach cyklu „Polska bez fikcji”, który prezentuje filmy największych tuzów polskiego dokumentu, głównie absolwentów kursu dokumentalnego Szkoły Wajdy, łódzkiej Filmówki czy Warszawskiej Szkoły Filmowej.

Film pokazywany był też na ostatnim Tofifeście.
- Tak. Zainteresowanie widzów jest cały czas spore, co widać było na specjalnym pokazie podczas zeszłorocznego Festiwalu Filmowym Tofifest. Wysoka frekwencja spowodowana była również obecnością na sali kinowej bohatera filmu, pana Henryka Janickiego, który bardzo lubi spotykać się z widzami.

Jaka przyszłość czeka taksówkę, która została uratowana?
- Samochód stanie się elementem kampanii promujących Toruń np. na Targach Turystycznych, zlotach samochodowych. Chcę aby stał się początkiem nowej samochodowej trasy turystycznej w Toruniu. Może uda nam się stworzyć nowy produkt turystyczny. Chcemy, aby samochód brał aktywny udział w życiu miasta. Pierwszą imprezą w której auto weźmie udział jest tegoroczny finał WOŚP w Toruniu.

Proszę powiedzieć więcej o tej akcji.
- Samochód będzie stał Pod Arkadami od strony Pl. Rapackiego w godzinach od 11:00 do 16:00, gdzie przedstawiciele Lokalnej Organizacji Turystycznej Toruń będą kwestować na rzecz orkiestry. Będzie oczywiście możliwość krótkiej samochodowej wycieczki fiatem. Oprócz tego przewidujemy licytację wycieczki nową samochodową trasą turystyczną dla dwóch osób. Będzie to pierwszy inauguracyjny przejazd który nastąpi w połowie kwietnia tego roku.
rozmawiał

Rozm. Grzegorz Bojanowski

Fot. Marcin Łaukajtys
Pan Henryk Janicki przez ponad pięćdziesiąt lat jeździł Fiatem 125p jako taksówkarz. Ostatnio stan zdrowia uniemożliwił mu kontynuowanie pracy. Jego samochód stał nieużywany w garażu i niszczał, więc osoby z Lokalnej Organizacji Turystycznej zdecydowały się odkupić samochód i wykorzystać go jako atrakcję turystyczną.

niedziela, 28 października 2012

Zima, to wymagająca pora roku, szczególnie dla kierowców. Ale czy co roku musi zaskakiwać?Oczywiście, że nie.

Zanim wpadniemy w niepotrzebną panikę i zaczniemy przeklinać tą wymagającą porę roku, warto po prostu się do niej przygotować.  I co ważne, nie ma na co czekać.

Lepiej teraz, niż stać w kolejkach

Zima i tak nadejdzie! Niestety historia lubi się powtarzać i nawet tak przewidywalna sytuacja jak zmieniające się pory roku potrafią przysporzyć nam problemów. Brak czasu, ciągły pęd i mnóstwo spraw na głowie powodują, że samochodowe przygotowania do zimy odkładamy na później. Nie warto! Teraz może się to opłacić, również pod względem finansowym.

- To niestety prawda. Większość kierowców wie, że do zimy trzeba przygotować się szczególnie, ale zwyczajnie odkłada to na późniejszy termin. To podstawowy błąd. Pierwsza i najważniejsza rzecz to  wymiana opon na zimowe. Nie ma jeszcze obowiązku jazdy na oponach zimowych w okresie jesiennym , ale miło zauważać,  że jednak większość kierowców traktuje tą czynność jako priorytet. I bardzo słusznie. Opony zimowe są bardziej elastyczne od opon letnich, co za tym idzie gwarantują lepszą przyczepności. Zanim  zostawiać to na ostatnią chwilę i  stać w długich kolejkach, zróbmy to jesienią. Poza tym teraz „zimówki” są o wiele tańsze, niż w okresie pierwszych opadów śniegu, gdy jak co roku zima zaskakuje kierowców- uczula instruktorka nauki jazdy, Kinga Busz.

Wymiana opon w TSW Auto w Toruniu. Fot. Marcin Łaukajts

Całoroczne, czyli żadne

Częstą praktyką jest stosowanie opon całorocznych, eksperci nie pochwalają takich praktyk. Na bezpieczeństwie nie powinniśmy oszczędzać.  -Tak zwane opony przejściowe do użytku lato-zima nie powinne być w ogóle stosowane! Jeżeli ktoś myśli o bezpieczeństwie to nie ma wyjść pośrednich, jeździmy na oponach albo letnich, albo zimowych.  Jest to tylko i wyłącznie spełnienie warunków z punktu widzenia przepisów, ale nie ma nic wspólnego z bezpiecznym poruszaniem się po drogach- zaznacza Tadeusz Jankowski, kierownik serwisu Skoda, Z&Z Auto Złomańczuk.

Kiedy wymienić?

- Wybierając opony zimowe, jak najbardziej wskazane jest sprawdzenie rankingów. Najwyższe notowania mają opony Michelin, Goodyear, bardzo dobre są także zimówki Barum-y.  Nie chcę reklamować konkretnych marek, ale myśląc o swoim bezpieczeństwie też trzeba brać to pod uwagę. Kiedy wymienić? Oczywiście standardy mówią o dziesięciu stopniach na plusie, jeżeli temperatura spada poniżej tej poprzeczki zmieniamy opony na zimowe, ale jeżeli nawet jest dziesięć stopni, a wybieramy się na południe kraju, mimo wszystko zalecam wymianę. Najbardziej przemawiające do wyobraźni są testy samochodowe przeprowadzane na śliskich nawierzchniach, wtedy dopiero widać pracę opony. Mianowicie ABS, EBS, ESP  działają dużo skuteczniej przy dobrych oponach zimowych. Poza tym kierowca, który jeździ autem wyposażonym we wszystkie nowoczesne systemy ma na pewno łatwiej, oczywiście nikomu nie życzę by znalazł się w takiej sytuacji, ale kiedy znajdziemy się już w opresji auto na pewno nie będzie tak zarzucać, czy obrać się.

Druga ważna sprawa to akumulator. - Jeśli nie znamy historii naszego akumulatora, można przypuszczać, że zimą skończy on swój żywot. Słabsze, czy też starsze akumulatory rozładowują się szybciej w okresie zimowym i czasem nadają się tylko do wymiany- mówi Kinga Busz.

Pomyśl o detalach

Opony i akumulator  to rzeczy, które przychodzą nam do głowy jako pierwsze, ale detale też są ważne. Sprawdźmy stan płynów i  detali wrażliwych na temperaturę. - Warto też sprawdzić stan i zawartość płynu chłodniczego. Zima wymaga więcej. Powinniśmy wymienić stary płyn.  Tym bardziej, jeśli latem zdarzyło się komuś „amatorskie dolewanie” wodą.  Zimą taki płyn zamarznie i może uszkodzić m.in silnik, przewody lub chłodnicę. Kolejna sprawa to sprawdzenie uszczelek i elementów gumowych, przede wszystkim w drzwiach. Smarujemy  je specjalnymi preparatami,  aby zapobiec zamarzaniu drzwi i uszkadzaniu uszczelek- tłumaczy instruktorka. - Jeśli posiadamy kilkuletnie auto. Ważne aby zabezpieczyć podwozie pojazdu przed czynnikami spowodowanymi solą uliczną, która przyspiesza proces korozji.  Inne detale, o  których warto pomyśleć już dziś to wymiana starych wycieraczek, warto też zainwestować w odmrażacz do zamków, lepszą skrobaczkę do szyb oraz rękawiczki. - Często zdarza się, że po pierwszych przymrozkach przyjeżdżają kierowcy z zamarzniętymi zbiornikami spryskiwaczy. Zazwyczaj przyczyną jest to, że zapominamy o wymianie płynu z letniego na zimowy. A kiedy kupujemy zimowy, warto zwrócić uwagę na jego jakość. Są klienci, którzy przyjeżdżają z niedziałającym spryskiwaczem, mimo, że wlali zimowy płyn. Serwisy mają możliwość sprawdzenia temperatury zamarzania płynu, więc można z niej skorzystać. Niby jest to szczegół, ale może nam skuteczni utrudnić życie- tłumaczy Tadeusz Jankowski.

Zimowa kosmetyka auta

Należy także pamiętać o preparatach ochronnych i zabezpieczających przed szkodliwym wpływem mrozu i wiatru.- Mówiąc o przygotowaniu samochodu do okresu zimowego, nie możemy zapomnieć o jego zabezpieczeniu przed szkodliwymi czynnikami atmosferycznymi, dlatego samochód warto nawoskować- radzi Daniel Pikul z firmy Vip, zajmującej się kosmetyką samochodową.- Do stosowania zimą mamy specjalne woski, które posiadają dodatkową powłokę teflonową, to zapewnia nam mniejszą przyczepność brudu. Każdy kierowca w swoim arsenale powinien mieć także zimowy płyn do spryskiwaczy, smary zabezpieczające, ewentualnie odmrażacz do zamków, sztyft lub spray do uszczelek.

A patrząc na prognozy pogody, nie warto zwlekać z przygotowaniami auta do tegorocznej zimy. Podobno pierwszy śnieg ma spaść jeszcze przed pierwszym listopada. 

 Żaneta Lipińska-Patalon

 



środa, 24 października 2012

Choć stać ich na nowy samochód, wybierają motoryzację z duszą. Ze swoimi klasykami często spędzają godziny twarzą w twarz, ale jak już skończą nie ma osoby, która nie odwróci się na widok sentymentalnego wozu.

Jeszcze kilka, no może kilkanaście lat temu „Duży Fiat”, czy Polonez kojarzyły się z zażegnaną epoką PRL-u, kiedy było często one jedyną alternatywą komunikacyjną. Co więcej były oznaką luksusu i zamożności, bardzo szybko jednak wyparte przez zachodnią motoryzację odeszły w zapomnienie i stały się synonimem nie zawsze mile wspominanych czasów. Dziś sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie. Dostępność, łatwość eksploatacji, przepych modeli na drogach, powodują że klasyki, nawet te z połowy lat osiemdziesiątych robią prawdziwą furorę. Ale żeby podbić czyjeś serce swoim samochodem, trzeba najpierw włożyć trochę swojego, w pracę.

fot. Marcin Łaukajtys

Wietrzenie klasyka

Niektórzy z dbałością o każdy szczegół prowadzą perfekcyjną rekonstrukcję i latami nie wychodzą z garażu. I tu jest pytanie, czy cała frajda kończy się, kiedy posiadacz takiego samochodu kończy jego remont? Może cały sens to właśnie te godziny sam na sam, w garażu. – Urok trwa cały czas, niezależnie czy przywracamy swój samochód do użyteczności, czy możemy już nim jeździć- twierdzi  Marek Ciesielski z grupy „Toruńskie Klasyki Nocą”. – Ja swój samochód mam od dziesięciu lat i cały czas jestem nim zachwycony. Oczywiście przy mojej Zastawie 1100 Mediteran zawsze jest coś do zrobienia. – Ale nie dlatego, że się psuje, tylko dlatego że się chce przy niej robić!- wtrąca Andrzej Czeczko, prezes stowarzyszenia FSO, AutoKlub.

Wszystko to sentyment

Większość posiadaczy klasyków nawiązuje do rodzinnych historii, bądź wspomnień z najmłodszych lat. Choć często w garażu mają dwa samochody, jeden do użytku codziennego, drugi klasyczny raczej od święta, to właśnie ta druga opcja wzbudza w nich najwięcej emocji. – Na co dzień jeżdżę Mercedesem, ale w garażu mam Poloneza- zdradza Michał Kisiel, „Toruńskie Klasyki Nocą”. – To rodzinna tradycja,  od dzieciństwa w naszej rodzinie była sama polska motoryzacja i chcę to kontynuować. – Większość z nas ma dwa samochody, jazda klasykiem to rozryta, ale także większe koszty eksploatacyjne i techniczne. Jak coś się popsuje kosztuje więcej niż we współczesnych autach, ale z drugiej strony ciężko sobie odmówić takiej przyjemności- dodaje Łukasz Szupryczyński. – Ja na przykład swojego Fiata jestem bardziej pewny niż BMW, którego używam na co dzień. To daje pogląd na to, jak dbamy o swoje „perełki”. Często są to tak zadbane samochody, że ich niezawodność jest większa niż w przypadku nowych aut- mówi Andrzej Czeczko.

Andrzej wie co mówi, swoim Fiatem 125p (już piątym w jego karierze) był już w Turcji i na Węgrzech. Nic się nie zepsuło, ba  nie przydarzyła się nawet najmniejsza usterka. Jak tylko zaznacza- było trochę głośno.

Ale muszą być jakieś minusy. Plusów chyba znacznie więcej. – Dziś ciężko zainteresować kogoś „zwykłym” samochodem. Na drodze jest taki przepych, że mało co się wyróżnia. Ale kiedy jedzie się Fiatem, czy Polonezem na twarzach przechodniów i innych kierowców od razu widać uśmiech. Często mamy pytania o możliwość zrobienia zdjęcia- mówi Marek. - A pamiętam swojego wcześniejszego Fiata, był naprawdę piękny, a koledzy pytali się czemu nie kupię Golfa? Dziś nawet nieco nadszarpnięty zębem czasu samochód klasyczny robi wrażenie, podejście ludzi bardzo się zmieniło- tłumaczy Andrzej.

W Toruniu sympatyków motoryzacji klasycznej wciąż przybywa. Grupa „Toruńskie Klasyki Nocą” wzorem innych miast, organizuje cykliczne spotkania w gronie sympatyków samochodów produkowanych do połowy lat 80.tych. Informacje o spotkaniach można znaleźć na facebooku grupy. Poza wietrzeniem klasyków jest to możliwość porozmawiania o samochodach, czy wymiany doświadczeń. Spotkania organizowane są raz w miesiącu.

Żaneta Lipińska-Patalon



Wraz ze zmianą przyczepności, na drodze czyhają na nas niespodziewane pułapki. Ważne by zachować zimną krew, kiedy znajdziemy się w drogowej opresji.

Niestety najczęściej radzenia sobie na śliskiej nawierzchni uczymy się w praktyce. Dopiero kiedy dochodzi do poślizgu staramy się intuicyjnie wyjść z sytuacji. Często odruchy „obronne” mogą być dokładnie odwrotne z tym, co powinniśmy zrobić.

Na zdjęciu Kinga Busz, fot. fififi.pl

Z pomocą lub bez

Chyba najczęstszy błąd to odruchowe, ostre hamowanie. Niebezpieczna może również okazać się przesiadka z samochodu nowszej klasy do auta starszej generacji. Dziś coraz częściej jesteśmy rozpieszczani nowinkami technologicznymi, a do wygody szybko się przyzwyczajamy… - To prawda elektronika idzie do przodu w zatrważającym tempie. Dziś samochody posiadają wiele systemów wspierających jazdę i wyprowadzających auto z trudnych sytuacji. Niestety, jeśli nasz pojazd ich nie posiada, musimy liczyć tylko na siebie i swoje umiejętności- zaznacza Kinga Busz, instruktorka nauki jazdy. – Pierwsza zasada to spokój. Choć trudno go zachować w nieprzewidywalnej sytuacji, najważniejsze to opanować emocje. Nie powinniśmy wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, starajmy się kontrować sytuację kierownicą. Gdy pojazd wyposażony jest w system antypoślizgowy ABS wciskamy hamulec, nie odpuszczając pedału hamulca, dzięki temu mamy możliwość manewrowania podczas poślizgu. Gdy samochód nie posiada ABS hamujemy pulsacyjnie, tak by pojazd „złapał” przyczepność. Tą czynność wykonujemy, aż do całkowitego zatrzymania.

Walka o przyczepność

Oczywiście nie ma jednej recepty na zachowanie się w czasie poślizgu. Również same poślizgi mogą być różne, a dokładniej chodzi o różnice w zachowaniu się auta. Istnieją dwa podstawowe rodzaje poślizgu, gdy auto zachowuje się podsterownie lub nadsterownie. Pojazd podsterowny na łuku jest wynoszony na zewnątrz drogi, czyli reaguje z opóźnieniem na skręt kierownicy. Nadsterowny, gdy tył zaczyna wyprzedzać przód samochodu, powodując obrót auta wokół własnej osi.

Oczywiście wiedza, jak wyjść z poślizgu jest bezwzględnie konieczna i każdy kierowca powinien być przygotowany na taką niecodzienną sytuację. Lepiej jednak dla każdego będzie, poślizgu po prostu uniknąć. Tu liczył będzie się refleks i umiejętności. - Żeby uniknąć poślizgu, nie możemy przede wszystkim dopuścić do utraty przyczepności. Zimą przewidywanie musi następować o wiele szybciej niż latem. Zawczasu i wyraźnie sygnalizujemy manewry, dostosowujemy bieg, unikajmy gwałtownych i nerwowych ruchów kierownicą, sprzęgłem, hamulcem i gazem! Hamujemy silnikiem, czyli biegami. Dojeżdżajmy do skrzyżowań na odpowiednim biegu. Zima nie wybacza błędów technicznych. Czas oduczyć się jazdy na „luzie” oraz nie nadużywania sprzęgła. Przez zaspy przejeżdżamy na drugim biegu. A przede wszystkim jeździmy wolniej i podchodźmy z respektem do gazu- zaznacza Kinga Busz.

Żaneta Lipińska-Patalon

poniedziałek, 10 września 2012

Pokazują prawdziwe pasje, nieprzeciętne maszyny i nowości na rynku. „Ostra Jazda” wkracza wszędzie tam, gdzie słychać dźwięk silnika i pisk opon.

„Ostra Jazda” to stała pozycja na antenie Radia Gra, w każdą sobotę dokładnie w samo południe słuchacze zabierani są na godzinną przejażdżkę po świecie motoryzacji, a za sterami zasiadają Żaneta Lipińska-Patalon i Piotrek „Olo” Olszowski.

Motocykle kontra samochody?

Ona zwolenniczka dwóch kółek, on zdecydowanie stawia na cztery. Mimo to zamiast rywalizacji raczej mamy do czynienia ze wspólnym uzupełnianiem się tych dwóch światów, bo łączy

ich jedno-motoryzacyjna pasja. – To rzeczywiście w dzisiejszych czasach może być kontrowersyjne- stwierdza Żaneta Lipińska-Patalon. – Na naszych drogach narasta agresja i brak zrozumienia dla innych uczestników ruchu. Większość motocyklistów twierdzi, że kierowcy aut nie potrafią jeździć, prowadzący samochody niepochlebnie wyrażają się o motocyklistach- szaleńcach i dawcach. O rowerzystach już nie wspomnę, bo po prosto trzeba być kamikaze, by poruszać się na naszych drogach, gdzie króluje podejście większy może więcej… Ja uważam, że można jeździć szybko i bezpiecznie, a można też wolno i nieudolnie.

Najważniejsza jest pokora i zdrowy rozsądek. Nie musimy jechać szybko, nie musimy popełniać błędów, nie musimy nawet prowadzić, ale możemy już nie wrócić z drogi. Oczy wokół głowy! Myślmy za siebie i innych. Jak mi się marzy, żeby takie myślenie włączyło się chociaż części kierowców…

„Ostra Jazda” to program, który nie bazuje na złości i niezrozumieniu. Program dotyka tego, co jeszcze jest pozytywne w świecie motoryzacji- pokazuje pasjonatów i ich motoryzacyjne przygody. Ale nie tylko. – Chcemy tworzyć program interesujący dla każdego, staramy się dbać o różnorodną tematykę. Nawet jeśli ktoś nie interesuje się motoryzacją, może dowie

dzieć się czegoś o rzeczach przydatnych nie tylko fanom super bryk. Przecież w większości jesteśmy użytkownikami dróg, czy to jako kierowcy, czy pasażerowie. Dlatego warto być na  bieżąco- tłumaczy- Piotrek „Olo” Olszowski. A „Olo” wie co mówi, to prawdziwy specjalista w tej dziedzinie. Człowiek skarbnica w każdym temacie związanym z autami, a w szczególności tymi, które dopiero wkraczają na nasze rynki. – Można powiedzieć, że moja działka to zdecydowanie samochody. Lubię być na bieżąco i śledzę  wszystkie nowości na rynku. Staram się nie przeoczyć każdej większej i mniejszej premiery, ale przyglądam się także bacznie nowym gadżetom motoryzacyjnym, tropie rzeczy przydatne, ułatwiające jazdę i podróżowanie, ale staram się także przestrzegać przed akcesoriami, które poza zostawieniem niezłej sumki w sklepie nic więcej w nasze życie nie wniosą

Zdjęcia Marcin Łaukajtys

Bezpieczeństwo i przygoda

„Ostra Jazda” na antenie radia „GRA” nieprzerwanie gości już ponad trzy lata. Taki dość poważny dystans nasuwa pytanie o inspiracje. – Każdy kto ma jakąkolwiek pasje, bardzo dobrze rozumie to, że temat który się kocha po prostu się nie wyczerpuje… -zaznaczają prowadzący. Czego zatem możemy spodziewać się w najbliższym czasie? – Przede wszystkim jesteśmy jeszcze w klimatach „powakacyjnych”, wielu słuchaczy daje znać o ciekawych wyprawach w których uczestniczyli i myślę, że to ciekawe informacje, które mogą  przydać się innym. Jesienią  postawimy także punkt ciężkości na sprawy dotyczące bezpieczeństwa jazdy. Postawimy trudne pytania i postaramy się na nie odpowiedzieć.  Dużo w najbliższym czasie będzie się zmieniało także w przepisach, niebawem na naszym rynku pojawią się samochody „ściągane” z Anglii, bo będzie można je rejestrować bez „przekładania” kierownicy na lewą stronę, w prawie jazdy pojawią się nowe kategorie, co dotknie najbardziej fanów dwóch kółek, jednak szczególnie pozytywnie zapowiadają się zmiany zamykające dostęp do jazdy sku.

terami przypadkowym osobom, teraz trzeba będzie zrobić specjalną kategorię prawa jazdy i już nie da się jeździć nie wiedząc co oznacza znak „Stop”, zatem trochę będzie się działo- zapowiada Żaneta Lipińska-Patalon

Jeżeli chcesz podzielić się na antenie swoimi motoryzacyjnymi pasjami, zaprosić na ciekawe wydarzenie branżowe lub interesują Cię zmiany w przepisach drogowych napisz do autorów programu; jazda@gra.pl

Artykuł pochodzi z tygodnika Teraz Toruń, z dn. 30 lipca 2012



Ostra Jazda w radiu Gra, w każdą sobotę od 12.00 lub na on-line: www.gra.fm

Program to propozycja nie tylko dla fanatyków ekstremalnych doznań, ale i tych  którzy swoją motoryzacyjną przygodę dopiero zaczynają. Samochody, motocykle i chciałoby się rzec wszystko inne co ma koła i napędzane jest przez silnik. Pasjonaci, ciekawostki, nowości, testy i praktyczne porady. Nie brakuje bujania w obłokach innowacji technologicznych i twardego stąpania po ziemi codziennych problemów technicznych.

 



wtorek, 19 czerwca 2012

Adrenalina, moc, ryzyko. W roli głównej samochody, motocykle, quady, akrobatyka, parkour, ogień i pirotechnika. Te wszystkie emocje już w najbliższą sobotę w Toruniu.


Półtorej godziny z motoryzacją w roli głównej, show gdzie człowiek przezwyciężą swój strach i słabości, szaleństwo kontrolowane, to wszystko w Toruniu podczas widowiska kaskaderskiego. Już za kilka dni będziemy mieli mieli okazję przeżyć niezwykłe show z udziałem czeskich kaskaderów. - Fundamentem projektu „Streets Owners” jest połączenie pasji i profesjonalizmu. Stworzenie dynamicznego widowiska pozwalającego bezpiecznie doświadczać niecodziennych emocji i wrażeń. Show, którego podmiotem jest unikalna sztuka ulicy, sztuka, która nie toleruje iluzji i półśrodków. Dlatego zagramy bez udawania, bez kompromisów, bez litości dla sprzętu, na full mocy! - zapowiada organizatorzy imprezy.  -Decydując się na realizację przedsięwzięcia do współpracy zaprosiliśmy najlepszych specjalistów z danej dziedziny. Pomimo, że cały projekt utrzymany jest w konwencji widowiska artystycznego główny nacisk kładziemy na zachowanie autentyczności odtwarzanych sytuacji, a zwłaszcza związanych z nimi emocji.


Konwencja tego motoryzacyjnego show nawiązuje do autorodeo, czyli widowiska gdzie zamist lassa i zwierzęcia możemy zobaczyć ujarzmianie mechanicznych potworów. Widowisko „Streets owners” to zbiór doświadczeń, które zostały nabyte na planach filmów akcji. To tam swoje umiejętności szlifowali kaskaderzy, a teraz swoje akrobacje prezentują przed publicznością. - Będziemy gościć elitarną grupę zawodowców z Paroubek Studio Praha- zapowiada organizator wydarzenia KrzysztofMadaliński. - To zawodowcy. Pokażą między innymi jak można w ekstremalny sposób wykorzystać samochód, ale jednocześnie robić  to w sposób bezpieczny, na torze. Będzie dużo jazdy na dwóch kołach, pokażemy jak ustanawia się rekordy w skokach odległościowych nad dachami samochodów wpisywane do Księgi Rekordów Guinessa. Glównie bazejemy na BMW, zresztą do Torunia przyjeżdżamy na zaproszenie  BMW M-Power Clubu.

Streets Owners, 23 czerwca 2012, Motoarena, Toruń, start godz. 15.00
bilety 30 zł, dzieci do 12 lat 20 zł, do 3 lat wstęp wolny

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Zamiast stawać przed dylematem co zabrać na wakacje, a co dokupić na miejscu, warto zadbać o odpowiedni system bagażników. Dzięki temu na wakacyjnym szlaku niczego nam nie zabraknie.

Wakacje to czas, gdy chcemy czuć się komfortowo. Zamiast przepakowywać kilka razy swoje bagaże, czy upychać na siłę rzeczy warto już wcześniej pomyśleć o odpowiednim dla nas systemie dodatkowych bagażników.

Bagaż ujarzmiony
- Swoje auto możemy doposażyć w bardzo rozbudowane systemy przewożenia, począwszy od bagażników, przez belki, relingi, jeżeli auto ma relingi to belki poprzeczne, do tego uchwyt na rowery, możemy także zamontować hak, jeżeli nasz samochód go nie posiada. Do tego warto zaopatrzyć się w organizery bagażu- przegrody, maty, siatki - wylicza Marcin Żarski, specjalista do spraw części zamiennych i akcesoriów w salonie Nissan Yama w Toruniu. - Wśród kierowców największą popularnością cieszą się boxy dachowe, w których możemy przewozić nawet siedemdziesiąt pięć kilogramów bagażu. To rozwiązanie wydaje się być najbardziej komfortowe.

Postaw na jakość
Nie tylko komfort spakowanych dobrze walizek jest ważny. - Dla kierowców liczy się także swoboda w czasie jazdy. Oczywiście taki bagaż zawsze będzie nam nieco „ciążył”, ale odpowiednio dobrany i zamontowany system będzie zgrany z naszym samochodem - uważa dużo podróżujący Wojciech Kalinowski. - Bardzo ważne jest, by po zainstalowaniu dodatkowego bagażnika dostosować prędkość pojazdu do naszego bagażu. Oczywiście prędkość auta powinna być niższa niż zwykle. Najwięcej wątpliwości klienci mają w przypadku bagażników rowerowych. Jeżeli jedziemy w dłuższą drogę możemy zamontować bagażnik na hak, który zmieści nawet trzy rowery, a opór powietrza jest mniejszy niż w przypadku bagażników rowerowych na dach, które świetnie sprawdzają się przy przewożeniu na przykład jednego roweru. Na pewno możemy być spokojni, że z bagażem nic nam się nie stanie. Wszystkie akcesoria są atestowane i możemy być spokojni, że na miejsce dojedziemy z zawartością - dodaje Marcin Żarski.


Na zdjęciu Nissan Juke z zamontowanym bagażnikiem rowerowym. Fot. Marcin Łaukajtys

Bagażniki i boxy zanim otrzymają atest biorą udział w testach sprawdzających ich wytrzymałość. Na czym to polega? Test  polega na symulowaniu zderzenia z przeszkodą przy danej prędkości. Pod uwagę brana jest również łatwość montażu i bezpieczeństwo mocowania, a także wodoszczelność systemu.- Wybierając bagażnik do swojego auta nie warto oszczędzać, różnice w cenach często nie są duże, a warto dopłacić „parę groszy” i kupić box, który posłuży nam przez wiele lat, nie będzie sprawiał problemów w czasie prowadzenia oraz nie będzie przeciekał- a to jest bardzo ważne w czasie dłużych podróży. Ceny takich systemów są o wiele niższe niż jeszcze kilka lat temu i każdy w rozsądnej cenie powinien znaleźć coś dla siebie. Najważniejsze to sprecyzować swoje potrzeby i określić do czego bagażnika będziemy używać - zaznacza Marcin Wiśniewski, mechanik który prowadzi warsztat w Toruniu.  - Jest to ważne ponieważ jeden sytem może nam posłużyć zimą do przewożenia nart, a latem do spakowania rzeczy na urlop nad morzem.


Żaneta Lipińska-Patalon

poniedziałek, 20 lutego 2012

Rajd Lotos Baltic Cup obfitował w wiele nagłych zwrotów akcji. Dla debiutującego w czempionacie Huberta Ptaszka zakończył się ostatecznie happy endem.

Uczestnikom pierwszej rundy Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski przyszło ścigać się w iście ekstremalnych warunkach. - Śniegu była masa, zwłaszcza w sobotę. W niektórych miejscach bandy przekraczały wysokość samochodu – opowiada Hubert Ptaszek.

Jednakże to nie zaśnieżone pobocza były największym zmartwieniem dla załóg uczestniczących w inauguracji RSMP 2012. Nawierzchnia tras pokryta była w wielu miejscach nie tylko śniegiem, ale i topniejącą breją pośniegową, a nawet lodem, co powodowało, że zrobiło się bardzo nierówno, ślisko i niebezpiecznie. W związku z tym podczas rajdu dochodziło do wielu zaskakujących  i groźnych zdarzeń.

8. Lotos Baltic Cup dla Huberta Ptaszka zaczął się niezwykle udanie. Osiemnastolatek z Torunia okazał się najszybszy w swojej klasie na wieczornym prologu w Ergo Arenie.

Kilkanaście godzin później rajdowe niebo zamieniło się dla niego w piekło. Na pierwszym z sobotnich oesów w Fordzie zawodnika Automobilklubu Toruńskiego uszkodzeniu uległ drążek kierowniczy. Miało to niebagatelne znaczenie dla dalszych losów Ptaszka na tej pętli. W pewnym momencie drążek całkowicie pękł, przez co auto nie posłuchało kierowcy, nie skręciło i wpadło na duży korzeń, co w konsekwencji zakończyło się dachowaniem. Na koniec rolowania samochód uderzył w drzewo. Dla nastolatka był to definitywny koniec jazdy tego dnia.

Do pierwszej w nocy trwała gorączkowa reanimacja uszkodzonej rajdówki. Serwis stanął na wysokości zadania i załoga Ptaszek-Boba mogła ostatecznie kontynuować rywalizację po skorzystaniu z sytemu SupeRally.

Pechowcy już przed południem ostro zaczęli nadrabiać sobotnie straty. Na półmetku niedzielnych pętli wysunęli się na prowadzenie w swojej klasie, którego nie oddali już do końca rajdu. Sukcesu torunianina nie umniejsza fakt, że na stracie Lotos Baltic Cup zabrakło kilku szybkich, utytułowanych rywali. - To były niezwykle trudne zawody – podkreśla reprezentant Automobilklubu Toruńskiego. – Potwierdziły się stare prawdy, mówiące że priorytetami na rajdzie powinny być walka do końca i jego ukończenie. Na tym w pierwszej kolejności trzeba się koncentrować. Cieszę się z sukcesów w klasie i grupie, ale raz jeszcze podkreślę, że jako debiutant przyjechałem tu przede wszystkim po naukę. Jeden z utytułowanych konkurentów powiedział na mecie, że ten jeden rajd mógł dać więcej doświadczenia niż późniejsza połowa sezonu. Dlatego warto było tu przyjechać i zmierzyć się z tymi ekstremalnymi warunkami. Szczególne słowa uznania należą się serwisowi, bez którego o takim wyniku nie byłoby mowy. Gratulacje też dla zwycięzców, którzy pokazali kapitalną jazdę.

Pierwszą rundę rajdowych mistrzostw Polski Hubert Ptaszek zakończył więc zwycięstwem w klasie 6. i trzecim miejscem w grupie R. W klasyfikacji generalnej zawodnik Automobilklubu Toruńskiego był ostatecznie 19.

Następną rundą Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski będzie kwietniowy Rajd Świdnicki.

 Karo BHZ Racing Team



 
1 , 2 , 3
Tagi