Nasz ślub

czwartek, 16 września 2010
czwartek, 29 lipca 2010

Kiedy my bawiliśmy się na weselu, brać motocyklowa imprezowała w ośrodku w Gaju. Było grubo. My dotarliśmy na poprawiny w niedzielę. Impreza zakończyła się koło 15.00 w poniedziałek ;)

The Blues Station zagrał na poprawinach

 

 

 

Dziękujemy wszystkim przyjaciołom, którzy byli z nami w tak ważnym dniu. Jedni twierdzą, że doliczyli się 130 motocykli, inni 100...itp. Jeno jest pewne nawet gdyby było 5, bylibyśmy szczęśliwi, że byliście.

 

Po siedmiu latach razem, na motocyklu i nie tylko podjęliśmy decyzję o ukoronowaniu naszego związku. Tu jedziemy do kościoła.

Tu z Kasiczkiem, czyli panną świadek zastanawiamy się czy to oby odpowiednia decyzja ;)

Paweł (ksiądz) też chciał przyjechać motocyklem, ale nie miał pomysłu na jazdę w sutannie ;) Za to jako pierwszy mógł nam złożyć gratulacje. Jeszcze raz wielkie dzięki Pafciu za wszystko!

Dostosowanie kreacji do jazdy na motocyklu to podstawa. Gdyby panna młoda wkręciła się w dźwignie zmiany biegów, śmiechu by nie było ;) Najważniejszy jest pomysł. Jakby co służę radą.

Życzenia od klubu Viator

To jedziemy. Przed nami jakieś 15 km do sali weselnej. Jak robić paradę, to wybierać tak salę, by kawałek się przejechać ;)

I jedziemy!

 

 

 

 

Tagi