Nauka jazdy

piątek, 21 stycznia 2011

Jego prawdziwa pasja to motoryzacja. Kiedyś brał udział w rajdach samochodowych, teraz dzieli się swoim doświadczeniem i uczy bezpiecznej jazdy.

Bogusław Bach jest szefem Toruńskiej Akademii Jazdy. Do motoryzacji ciagnęło go od najmłodszych lat. -Zaczynałem od motocross-u. Kiedy byłem jeszcze młodym chłopcem wujek nauczył mnie jeździć na motocyklu crossowym. Stwierdziłem, że jest to zbyt niebezpieczne i przerzuciłem się na samochody.   Pierwszym samochodem, który prowadziłem była Syrenka 102, to były czasy Warszawy, Syrenki i Garbusa. Kiedy miałem dwadzieścia lat wystartowałem w pierwszym rajdzie samochodowym. Początkowo amatorsko, po roku już zdobyłem licencje. Tak zaczęła się moja pasja motoryzacyjna i miłość do sportów samochodowych. To był mój poligon doświadczalny. Zdarzały sie różne sytuacje - wspomina Bogusław Bach.

fot. Marcin Łaukajtys

Dzieli się swoim doświadczeniem
Teraz szkoli kierowców, jak bezpiecznie jeździć. Pokazuje braki, wytyka niewiedzę, uświadamia co może ich spotkać na drodze. I nie chodzi o to by udowodnić komuś, że źle jedzi. Celem jest to żebyśmy jeździli jeszcze lepiej, jeszcze bepieczniej i zawsze do celu docierali.
- Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że samochód służy także do zabijania. Statystyki wypadków mówią same za siebie. Rocznie ponad pięć tysiecy ofiar na drogach, chociażby w Szwecji ginie w tym samym czasie maksymalnie czterysta, pięćset osób i zazwyczaj są to obcokrajowcy lub wypadki z udziałem zwierząt. Ale tam kierowcy zanim otrzymają prawo jazdy przechodzą szkolenia dotyczące ryzyka na drodze- tłumaczy. - Polski system jest źle skonstuowany. Po zdaniu egzaminu otrzymuje się prawo jazdy i trzeba sobie radzić. Instruktor uczy jak jeździć, żeby nie strącić tyczki. Poza tym sami uczący często nie mają dostatecznych kwalifikacji. Żeby ropocząć kurs instruktorski wystarczy przez trzy lata posiadać prawo jazdy.  Trochę lepiej wygląda to teraz w przypadku kierowców ciężarówek, wprowadzono swiadectwa kwalifikacji wstępnej. Tam kierowcy uczą się tego jak zachowuje się samochochód w sytuacji ekstremalnej. Ale trzeba brać pod uwagę, że te warunki i tak różnią się od sytuacji na drodze, które są po prostu nieprzewidywalne.

Kurs prawa jazdy to początek drogi
W akademii Bogusława Bacha  pojawiają się przede wszystkim kierowcy świadomii, ci którzy wiedzą że na kursie nauki jazdy nie dowiedzieli sie wszystkiego. A jak sam mówi na kursie podstawowym najczęściej uczymy sie po prostu „chwytów”, jak zdać egzamin. Tutaj kierowcy sami chcą doskonalić technikę jazdy. Coraz częściej sami pracodawcy kierują na takie zajęcia swoich pracowników.
Teraz pan Bogusław nie uczestniczy czynnie w rajdach, ale chciałby choć na chwilę do tego wrócić. - Może jeszcze przed emeryturą się uda. Z młodymi pewnie nie wygram, mam bardziej wyostrzony instynkt samozachowawczy. Ale doświadczenie duże i  wiek nie zawsze tu decyduje.
Swoją pasję postanowił przekazać dalej. Jego syn, choć jest kilkulatkiem już wykazuje się zainteresowaniem do motoryzacji.

żaneta lipińska-patalon

poniedziałek, 31 sierpnia 2009
piątek, 10 lipca 2009

W chwili obecnej na prawo jazdy kategorii A1 można wybrać się już w wieku szesnastu lat. Wprawdzie uprawnia ono tylko do kierowania pojazdami do 125 cm3 pojemności i mocy nieprzekraczającej 11 kW. Natomiast po uzyskaniu pełnoletniości można uzyskać uprawnienia kat. A, które pozwalają na kierowanie jednośladami bez ograniczenia pojemności i mocy. I teraz wszystko zależy od wyobraźni osiemnastolatka. Niestety zakup ścigacza, któremu wystarczy kilka sekund do osiągnięcia niebotycznych prędkości nierzadko kończy się tragicznie.

Zmiany mają naszą wyobraźnie ograniczyć. Aby jeździć motocyklami o największych pojemnościach, trzeba będzie przejść kilka stopni kursu i mieć odpowiedni wiek. W przypadku ostatniej grupy motocykli prawdopodobnie dwadzieścia cztery.

- Kiedy będą te zmiany? Trzeba by iść do wróżki – śmieje się Jerzy Marks, prezes Stowarzyszenia … .- Od trzech, czterech lat zapowiada się te zmiany, potem zmienia się te zmiany. Dopiero kiedy pojawi się nowa ustawa o kierujących będzie wiadomo jaki będzie miała kształt, myślę że może to nastąpić w przyszłym roku. Z tego co wiem zmiany będą radykalne, a prawo jazdy będzie zależało od pojemności motocykla. Będą trzy stopnie prawa jazdy na motocykl, w wyniku czego dużymi pojemnościami będzie można jeździć dopiero w wieku dwudziestu kilku lat.

Nowe rewelacje to nie polski wymysł . Podobne przepisy obowiązują w całej Unii Europejskiej,  w Polsce mają być wprowadzone do 2010 roku. Pełne prawo jazdy będziemy mogli uzyskać prawdopodobnie w wieku 24 lat. Będzie musiało też upłynąć 2 lata od uzyskania prawa jazdy niższej kategorii. W zamian zostanie wprowadzona kategoria pośrednia pomiędzy A1 a A. Czyli po ukończeniu osiemnastego roku życia, jak obecnie zrobimy prawo jazdy na motocykl, ale z ograniczeniem do niższych parametrów jednoślada.

Żaneta Lipińska

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Egzamin na prawo jazdy krótszy

Nowelizacja przepisów skróciła czas egzaminowania. Za to egzamin jest bardziej restrykcyjny.

Egzamin na prawo jazdy to silny stres nawet dla tych, którzy za kierownicą czują się pewnie. By ułatwić życie adeptom kierownicy wprowadzono zmiany w formie przeprowadzania egzaminu. Najważniejszy to skrócenie czasu egzaminowania. Jeżeli egzamin przebiega pozytywnie i ostał zrealizowany przewidziany jego program może zakończyć się po 25 minutach. Do tej pory było to 40 minut. – Skrócenie czasu egzaminowania to najważniejsza ze zmian. Egzamin jest w prawdzie bardziej restrykcyjny, ale jeżeli ktoś ma umiejętności manualne zda egzamin - oczywiście pod warunkiem, że opanuje stres. Do tej pory większość niezdanych egzaminów to nie brak umiejętności,  a brak opanowania nerwów. Jeżeli ktoś ma z tym problem może skorzystać z usług psychologa w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Przez skrócenie czasu egzaminu zmniejszą się kolejki oczekujących do jego przystąpienia – stwierdza Marcin Szulc, instruktor z Babskiej Szkoły Jazdy.

W trakcie weryfikowania naszych umiejętności będziemy informowani na bieżąco o naszej sytuacji. Jeżeli popełnimy dyskwalifikujący nas błąd egzaminator zasygnalizuje to od razu. I tu niespodzianka. Wcześniej przy niektórych uchybieniach dostawaliśmy drugą szansę, teraz nie ma o tym mowy. – Przy najechaniu na obszar wyłączony z ruchu, czy linię pojedynczą ciągłą egzaminator mógł dać drugą szansę. Nowe wytyczne nakazują w takiej sytuacji przerwać natychmiast egzamin – dodaje Szulc.

Mieniły się także zasady odpytywania z przygotowania samochodu do jazdy. Wcześniej kandydat na kierowcę przed rozpoczęciem egzaminu musiał sprawdzić, czy działają wszystkie światła, poziom płynów w pojeździe. Teraz będzie demonstrowało się to na dwóch wylosowanych przykładach.

Nowe korzyści sprawdziłam na własnej skórze. W poniedziałek udałam się do WORDu, by zapisać się na egzamin kat. A.  Pani przyjęła dokumenty i pyta: Może być jutro? Dałam sobie dwa tygodnie na oswojenie z tą myślą…

Apropos skrócenia czasu egzaminu…proponuję mały test dla doświadczonych kierowców. Jeżeli ktoś nie widzi różnicy niech spróbuje jeździć 40 minut przez Toruń bez łamania najbardziej błahych przepisów. Powodzenia !

Żaneta Lipińska

fot. Marcin Łaukajtys

Czego boją się toruńscy kursanci?

Sama nauka jazdy to nowe doświadczenie, miła atmosfera panująca w szkołach, radość z pierwszego płynnego ruszenia...Stres przychodzi kiedy zaczyna zbliżać się egzamin.

Jak podczas każdego egzaminu możemy liczyć na rzeczy bardziej i mniej przewidywalne. Najbardziej przewidywalne podczas egzaminu na prawo jazdy są dwie pierwsze jego części, czyli część teoretyczna i manewry na placu. Ostatnia odbywająca się w ruchu miejskim to wielka niewiadoma. Wśród kursantów krążą legendy, który egzaminator lubi dane skrzyżowanie, czy rondo. Ale w rzeczywistości nie ma z góry ustalonych tras i przejazd trasą egzaminacyjną nie jest planowany. Chociaż może byłoby to dobre rozwiązanie. – Wytyczenie tras egzaminacyjnych ułatwiłoby życie nie tylko kursantom, ale i innym kierowcom, którzy wiedzieli by po jakich ulicach poruszają się samochody egzaminacyjne – twierdzi Krzysztof Cyrklaff z Ośrodka Szkolenia Kierowców „Alfa”.

Oczywiście każdy kursant ma swoje miejsca w Toruniu do których nie koniecznie chciałby dotrzeć w czasie egzaminu. Co stresuje najbardziej kursantów? Podobno najbardziej ronda, ale są i inne strategiczne miejsca. – Do miejsc, które sprawiają kursantom problemy należy na przykład skrzyżowanie ulic Grudziądzkiej i Bażyńskich. Jest to wykonanie manewru skrętu w lewo i zawracania, jadąc ulicą Grudziądzka od strony Gdańska, gdzie pasy przeznaczone do wykonania tych manewrów są bardzo wąskie, a najechanie na podwójną linię ciągłą rozdzielająca pasy ruchu skutkuje natychmiastowym przerwaniem egzaminu. Dodatkową trudnością jest konieczność obserwacji zbliżających się z obu stron pojazdów szynowych. Jako kolejny przykład można podać    zespół skrzyżowań obok dworca PKS- ulice Odrodzenia, Uniwersytecka, Legionów. Rozbudowana infrastruktura drogowa, zbyt małe i słabo widoczne znaki informacyjne sprawiają trudność nie tylko kursantom, ale także doświadczonym kierowcom nie znającym specyfiki tego miejsca. Takich miejsc jest oczywiście więcej - mówi Zbigniew Sulkowski z Ośrodka Szkolenia Kierowców "Start".

Miejsca, które spędzają sen z powiek przyszłym kierowcom to nie wszystko. Najgorszy jest stres. – Trzydzieści godzin nauki jazdy na kursie to nie wiele. Stres pojawia się kiedy między innymi przez atmosferę na egzaminie. Kursanci mówią, że najbardziej stresuje ich cisza i wydawanie komend: proszę skręcić w lewo…w prawo… Oczywiście każdy chciałby jechać trasami, gdzie które poznał na kursie, niestety nie zawsze tak jest – dodaje Krzysztof Cyrklaff.

 

Żaneta Lipińska

Tagi