niedziela, 28 października 2012

Zima, to wymagająca pora roku, szczególnie dla kierowców. Ale czy co roku musi zaskakiwać?Oczywiście, że nie.

Zanim wpadniemy w niepotrzebną panikę i zaczniemy przeklinać tą wymagającą porę roku, warto po prostu się do niej przygotować.  I co ważne, nie ma na co czekać.

Lepiej teraz, niż stać w kolejkach

Zima i tak nadejdzie! Niestety historia lubi się powtarzać i nawet tak przewidywalna sytuacja jak zmieniające się pory roku potrafią przysporzyć nam problemów. Brak czasu, ciągły pęd i mnóstwo spraw na głowie powodują, że samochodowe przygotowania do zimy odkładamy na później. Nie warto! Teraz może się to opłacić, również pod względem finansowym.

- To niestety prawda. Większość kierowców wie, że do zimy trzeba przygotować się szczególnie, ale zwyczajnie odkłada to na późniejszy termin. To podstawowy błąd. Pierwsza i najważniejsza rzecz to  wymiana opon na zimowe. Nie ma jeszcze obowiązku jazdy na oponach zimowych w okresie jesiennym , ale miło zauważać,  że jednak większość kierowców traktuje tą czynność jako priorytet. I bardzo słusznie. Opony zimowe są bardziej elastyczne od opon letnich, co za tym idzie gwarantują lepszą przyczepności. Zanim  zostawiać to na ostatnią chwilę i  stać w długich kolejkach, zróbmy to jesienią. Poza tym teraz „zimówki” są o wiele tańsze, niż w okresie pierwszych opadów śniegu, gdy jak co roku zima zaskakuje kierowców- uczula instruktorka nauki jazdy, Kinga Busz.

Wymiana opon w TSW Auto w Toruniu. Fot. Marcin Łaukajts

Całoroczne, czyli żadne

Częstą praktyką jest stosowanie opon całorocznych, eksperci nie pochwalają takich praktyk. Na bezpieczeństwie nie powinniśmy oszczędzać.  -Tak zwane opony przejściowe do użytku lato-zima nie powinne być w ogóle stosowane! Jeżeli ktoś myśli o bezpieczeństwie to nie ma wyjść pośrednich, jeździmy na oponach albo letnich, albo zimowych.  Jest to tylko i wyłącznie spełnienie warunków z punktu widzenia przepisów, ale nie ma nic wspólnego z bezpiecznym poruszaniem się po drogach- zaznacza Tadeusz Jankowski, kierownik serwisu Skoda, Z&Z Auto Złomańczuk.

Kiedy wymienić?

- Wybierając opony zimowe, jak najbardziej wskazane jest sprawdzenie rankingów. Najwyższe notowania mają opony Michelin, Goodyear, bardzo dobre są także zimówki Barum-y.  Nie chcę reklamować konkretnych marek, ale myśląc o swoim bezpieczeństwie też trzeba brać to pod uwagę. Kiedy wymienić? Oczywiście standardy mówią o dziesięciu stopniach na plusie, jeżeli temperatura spada poniżej tej poprzeczki zmieniamy opony na zimowe, ale jeżeli nawet jest dziesięć stopni, a wybieramy się na południe kraju, mimo wszystko zalecam wymianę. Najbardziej przemawiające do wyobraźni są testy samochodowe przeprowadzane na śliskich nawierzchniach, wtedy dopiero widać pracę opony. Mianowicie ABS, EBS, ESP  działają dużo skuteczniej przy dobrych oponach zimowych. Poza tym kierowca, który jeździ autem wyposażonym we wszystkie nowoczesne systemy ma na pewno łatwiej, oczywiście nikomu nie życzę by znalazł się w takiej sytuacji, ale kiedy znajdziemy się już w opresji auto na pewno nie będzie tak zarzucać, czy obrać się.

Druga ważna sprawa to akumulator. - Jeśli nie znamy historii naszego akumulatora, można przypuszczać, że zimą skończy on swój żywot. Słabsze, czy też starsze akumulatory rozładowują się szybciej w okresie zimowym i czasem nadają się tylko do wymiany- mówi Kinga Busz.

Pomyśl o detalach

Opony i akumulator  to rzeczy, które przychodzą nam do głowy jako pierwsze, ale detale też są ważne. Sprawdźmy stan płynów i  detali wrażliwych na temperaturę. - Warto też sprawdzić stan i zawartość płynu chłodniczego. Zima wymaga więcej. Powinniśmy wymienić stary płyn.  Tym bardziej, jeśli latem zdarzyło się komuś „amatorskie dolewanie” wodą.  Zimą taki płyn zamarznie i może uszkodzić m.in silnik, przewody lub chłodnicę. Kolejna sprawa to sprawdzenie uszczelek i elementów gumowych, przede wszystkim w drzwiach. Smarujemy  je specjalnymi preparatami,  aby zapobiec zamarzaniu drzwi i uszkadzaniu uszczelek- tłumaczy instruktorka. - Jeśli posiadamy kilkuletnie auto. Ważne aby zabezpieczyć podwozie pojazdu przed czynnikami spowodowanymi solą uliczną, która przyspiesza proces korozji.  Inne detale, o  których warto pomyśleć już dziś to wymiana starych wycieraczek, warto też zainwestować w odmrażacz do zamków, lepszą skrobaczkę do szyb oraz rękawiczki. - Często zdarza się, że po pierwszych przymrozkach przyjeżdżają kierowcy z zamarzniętymi zbiornikami spryskiwaczy. Zazwyczaj przyczyną jest to, że zapominamy o wymianie płynu z letniego na zimowy. A kiedy kupujemy zimowy, warto zwrócić uwagę na jego jakość. Są klienci, którzy przyjeżdżają z niedziałającym spryskiwaczem, mimo, że wlali zimowy płyn. Serwisy mają możliwość sprawdzenia temperatury zamarzania płynu, więc można z niej skorzystać. Niby jest to szczegół, ale może nam skuteczni utrudnić życie- tłumaczy Tadeusz Jankowski.

Zimowa kosmetyka auta

Należy także pamiętać o preparatach ochronnych i zabezpieczających przed szkodliwym wpływem mrozu i wiatru.- Mówiąc o przygotowaniu samochodu do okresu zimowego, nie możemy zapomnieć o jego zabezpieczeniu przed szkodliwymi czynnikami atmosferycznymi, dlatego samochód warto nawoskować- radzi Daniel Pikul z firmy Vip, zajmującej się kosmetyką samochodową.- Do stosowania zimą mamy specjalne woski, które posiadają dodatkową powłokę teflonową, to zapewnia nam mniejszą przyczepność brudu. Każdy kierowca w swoim arsenale powinien mieć także zimowy płyn do spryskiwaczy, smary zabezpieczające, ewentualnie odmrażacz do zamków, sztyft lub spray do uszczelek.

A patrząc na prognozy pogody, nie warto zwlekać z przygotowaniami auta do tegorocznej zimy. Podobno pierwszy śnieg ma spaść jeszcze przed pierwszym listopada. 

 Żaneta Lipińska-Patalon

 



środa, 24 października 2012

Choć stać ich na nowy samochód, wybierają motoryzację z duszą. Ze swoimi klasykami często spędzają godziny twarzą w twarz, ale jak już skończą nie ma osoby, która nie odwróci się na widok sentymentalnego wozu.

Jeszcze kilka, no może kilkanaście lat temu „Duży Fiat”, czy Polonez kojarzyły się z zażegnaną epoką PRL-u, kiedy było często one jedyną alternatywą komunikacyjną. Co więcej były oznaką luksusu i zamożności, bardzo szybko jednak wyparte przez zachodnią motoryzację odeszły w zapomnienie i stały się synonimem nie zawsze mile wspominanych czasów. Dziś sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie. Dostępność, łatwość eksploatacji, przepych modeli na drogach, powodują że klasyki, nawet te z połowy lat osiemdziesiątych robią prawdziwą furorę. Ale żeby podbić czyjeś serce swoim samochodem, trzeba najpierw włożyć trochę swojego, w pracę.

fot. Marcin Łaukajtys

Wietrzenie klasyka

Niektórzy z dbałością o każdy szczegół prowadzą perfekcyjną rekonstrukcję i latami nie wychodzą z garażu. I tu jest pytanie, czy cała frajda kończy się, kiedy posiadacz takiego samochodu kończy jego remont? Może cały sens to właśnie te godziny sam na sam, w garażu. – Urok trwa cały czas, niezależnie czy przywracamy swój samochód do użyteczności, czy możemy już nim jeździć- twierdzi  Marek Ciesielski z grupy „Toruńskie Klasyki Nocą”. – Ja swój samochód mam od dziesięciu lat i cały czas jestem nim zachwycony. Oczywiście przy mojej Zastawie 1100 Mediteran zawsze jest coś do zrobienia. – Ale nie dlatego, że się psuje, tylko dlatego że się chce przy niej robić!- wtrąca Andrzej Czeczko, prezes stowarzyszenia FSO, AutoKlub.

Wszystko to sentyment

Większość posiadaczy klasyków nawiązuje do rodzinnych historii, bądź wspomnień z najmłodszych lat. Choć często w garażu mają dwa samochody, jeden do użytku codziennego, drugi klasyczny raczej od święta, to właśnie ta druga opcja wzbudza w nich najwięcej emocji. – Na co dzień jeżdżę Mercedesem, ale w garażu mam Poloneza- zdradza Michał Kisiel, „Toruńskie Klasyki Nocą”. – To rodzinna tradycja,  od dzieciństwa w naszej rodzinie była sama polska motoryzacja i chcę to kontynuować. – Większość z nas ma dwa samochody, jazda klasykiem to rozryta, ale także większe koszty eksploatacyjne i techniczne. Jak coś się popsuje kosztuje więcej niż we współczesnych autach, ale z drugiej strony ciężko sobie odmówić takiej przyjemności- dodaje Łukasz Szupryczyński. – Ja na przykład swojego Fiata jestem bardziej pewny niż BMW, którego używam na co dzień. To daje pogląd na to, jak dbamy o swoje „perełki”. Często są to tak zadbane samochody, że ich niezawodność jest większa niż w przypadku nowych aut- mówi Andrzej Czeczko.

Andrzej wie co mówi, swoim Fiatem 125p (już piątym w jego karierze) był już w Turcji i na Węgrzech. Nic się nie zepsuło, ba  nie przydarzyła się nawet najmniejsza usterka. Jak tylko zaznacza- było trochę głośno.

Ale muszą być jakieś minusy. Plusów chyba znacznie więcej. – Dziś ciężko zainteresować kogoś „zwykłym” samochodem. Na drodze jest taki przepych, że mało co się wyróżnia. Ale kiedy jedzie się Fiatem, czy Polonezem na twarzach przechodniów i innych kierowców od razu widać uśmiech. Często mamy pytania o możliwość zrobienia zdjęcia- mówi Marek. - A pamiętam swojego wcześniejszego Fiata, był naprawdę piękny, a koledzy pytali się czemu nie kupię Golfa? Dziś nawet nieco nadszarpnięty zębem czasu samochód klasyczny robi wrażenie, podejście ludzi bardzo się zmieniło- tłumaczy Andrzej.

W Toruniu sympatyków motoryzacji klasycznej wciąż przybywa. Grupa „Toruńskie Klasyki Nocą” wzorem innych miast, organizuje cykliczne spotkania w gronie sympatyków samochodów produkowanych do połowy lat 80.tych. Informacje o spotkaniach można znaleźć na facebooku grupy. Poza wietrzeniem klasyków jest to możliwość porozmawiania o samochodach, czy wymiany doświadczeń. Spotkania organizowane są raz w miesiącu.

Żaneta Lipińska-Patalon



Wraz ze zmianą przyczepności, na drodze czyhają na nas niespodziewane pułapki. Ważne by zachować zimną krew, kiedy znajdziemy się w drogowej opresji.

Niestety najczęściej radzenia sobie na śliskiej nawierzchni uczymy się w praktyce. Dopiero kiedy dochodzi do poślizgu staramy się intuicyjnie wyjść z sytuacji. Często odruchy „obronne” mogą być dokładnie odwrotne z tym, co powinniśmy zrobić.

Na zdjęciu Kinga Busz, fot. fififi.pl

Z pomocą lub bez

Chyba najczęstszy błąd to odruchowe, ostre hamowanie. Niebezpieczna może również okazać się przesiadka z samochodu nowszej klasy do auta starszej generacji. Dziś coraz częściej jesteśmy rozpieszczani nowinkami technologicznymi, a do wygody szybko się przyzwyczajamy… - To prawda elektronika idzie do przodu w zatrważającym tempie. Dziś samochody posiadają wiele systemów wspierających jazdę i wyprowadzających auto z trudnych sytuacji. Niestety, jeśli nasz pojazd ich nie posiada, musimy liczyć tylko na siebie i swoje umiejętności- zaznacza Kinga Busz, instruktorka nauki jazdy. – Pierwsza zasada to spokój. Choć trudno go zachować w nieprzewidywalnej sytuacji, najważniejsze to opanować emocje. Nie powinniśmy wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, starajmy się kontrować sytuację kierownicą. Gdy pojazd wyposażony jest w system antypoślizgowy ABS wciskamy hamulec, nie odpuszczając pedału hamulca, dzięki temu mamy możliwość manewrowania podczas poślizgu. Gdy samochód nie posiada ABS hamujemy pulsacyjnie, tak by pojazd „złapał” przyczepność. Tą czynność wykonujemy, aż do całkowitego zatrzymania.

Walka o przyczepność

Oczywiście nie ma jednej recepty na zachowanie się w czasie poślizgu. Również same poślizgi mogą być różne, a dokładniej chodzi o różnice w zachowaniu się auta. Istnieją dwa podstawowe rodzaje poślizgu, gdy auto zachowuje się podsterownie lub nadsterownie. Pojazd podsterowny na łuku jest wynoszony na zewnątrz drogi, czyli reaguje z opóźnieniem na skręt kierownicy. Nadsterowny, gdy tył zaczyna wyprzedzać przód samochodu, powodując obrót auta wokół własnej osi.

Oczywiście wiedza, jak wyjść z poślizgu jest bezwzględnie konieczna i każdy kierowca powinien być przygotowany na taką niecodzienną sytuację. Lepiej jednak dla każdego będzie, poślizgu po prostu uniknąć. Tu liczył będzie się refleks i umiejętności. - Żeby uniknąć poślizgu, nie możemy przede wszystkim dopuścić do utraty przyczepności. Zimą przewidywanie musi następować o wiele szybciej niż latem. Zawczasu i wyraźnie sygnalizujemy manewry, dostosowujemy bieg, unikajmy gwałtownych i nerwowych ruchów kierownicą, sprzęgłem, hamulcem i gazem! Hamujemy silnikiem, czyli biegami. Dojeżdżajmy do skrzyżowań na odpowiednim biegu. Zima nie wybacza błędów technicznych. Czas oduczyć się jazdy na „luzie” oraz nie nadużywania sprzęgła. Przez zaspy przejeżdżamy na drugim biegu. A przede wszystkim jeździmy wolniej i podchodźmy z respektem do gazu- zaznacza Kinga Busz.

Żaneta Lipińska-Patalon

czwartek, 04 października 2012

Przyjdź, dotknij, obejrzyj, wypróbuj. Motoryzacja w pełnej krasie, na wyciągnięcie ręki podczas kolejnych toruńskich targów motoryzacyjnych.

W najbliższy weekend w Centrum Targowym „Park” zamiast karetek z serialowego szpitala Copernicus, zaparkują najnowsze samochody i  motocykle. Może akcja będzie trochę w innym stylu niż w serialu „Lekarze”, ale organizatorzy zapewniają, że będzie się działo bardzo dużo.

Nie ma targów bez nowości i premier. Tak będzie też w przypadku szóstej edycji „Moto-Tor”. Pod jednym dachem hali wystawienniczej porównamy najnowsze modele komfortowych aut, ale nie zabraknie też przedstawicieli salonów motocyklowych. Jeżeli chodzi o debiuty, na targach w ramach prapremiery zobaczymy Mercedesa nowej klasy A, będą także nowości, Mazdy, Subaru, Dacii, czy Forda. 

Motoryzacja XXI wieku

Najbardziej oczekiwane prezentacje to samochody z segmentu „eko”. W Toruniu będziemy mogli zobaczyć z bliska hybrydę- nową Toyotę Yaris oraz samochody elektryczne Renault Fluence ZE i Kangoo ZE. Samochody ładowane bezpośrednio z gniazdka elektrycznego to nie jedyna, ale bardzo kusząca alternatywa, również pod względem ekonomicznego użytkowania. - Samochody elektryczne pojawią się na naszych targach po raz pierwszy- zaznacza komisarz targów, Paweł Starczewski. - Osobiście muszę przyznać, że jeszcze nie miałem okazji zobaczyć z bliska takiego auta i sam nie mogę doczekać się tej możliwości.  Wszystko to wygląda bardzo kusząco- podłączamy samochód do gniazdka elektrycznego, ładujemy go w nocy i jeździmy w ciągu dnia. Brzmi rewelacyjnie, czy rzeczywiście tak to funkcjonuje? Sprawdzimy już w najbliższą sobotę i niedzielę.

Auto na imprezę,  impreza w aucie

Poza „salonówkami” na toruńskich targach zobaczymy również, jak swoje auto podrasować. Najgłośniejszym samochodem tej edycji imprezy będzie prawdopodobnie Nissan 370z,  przygotowany specjalnie przez producenta car-audio, jako samochód z nieprzeciętnym brzmieniem i wyjątkową akustyką. - To auto na pewno przyciągnie fanów nagłośnienia samochodowego. Czarne, dwudrzwiowe, sportowe z napędem na tylne koła i silnikiem 3,7 litra, o mocy 331 KM przygotowane  przez firmę Krüger&Matz będzie wyposażone w najbardziej zaawansowane systemy nagłośnienia dostępne w tym momencie na rynku- dodaje Paweł Starczewski.  Zaś dla tych, którzy wyjątkowe samochody zastawiają na wyjątkowe okazje do wyboru Mustang  lub Corvetta cabrio, czyli modele do wypożyczenia.

W dobie oszczędności pomysłem wartym rozważenia jest również instalacja LPG lub tańsze ubezpieczenie.  Jedno jest pewne oszczędności nie będzie podczas samej imprezy. - Staraliśmy się bardzo delikatnie podejść do organizacji tegorocznej imprezy. Zdajemy sobie sytuację, że gospodarka nieco zwolniła i sytuacja na rynku może być różna. Mimo to okazało się, że firmy chcą się wystawiać, chcą prezentować swoją ofertę, chcą być z nami. Ilość zapowiedzianych wystawców pozostaje na tym samym poziomie co w zeszłym roku- zapowiada dyrektor do spraw targów, Piotr Kempiński .

Kolejne imprezy na Targach Toruńskich jeszcze w październiku- 18-20 Targi Konserwacje i Kościoły, 17-18 listopada odbedą się Targi Ślubne i Dzień Akademii Piękności, a tradycyjnie przed świętami Jarmark Bożonarodzeniowy od 14 do 23 grudnia.

Żaneta Lipińska-Patalon

Targi motoryzacyjne Moto-Tor

6-7 października, godz. 10.00-17.00
Centrum Targowe Park, ul. Szosa Bydgoska 3
tel. 56 612 02 65, wstęp: 2 i 4 złote
www.targitorunskie.pl






Póki co, bardziej znany jest za granicą, niż w kraju. Jednak od przyszłego roku Alex Karkosik zaczyna jazdę na międzynarodowej licencji, co to oznacza?

Do tej pory Alex ścigał się w kategorii wiekowej 8-13 lat. Wybrał najbardziej prestiżową ligę, włoską. Niestety to jednocześnie zamknęło mu możliwość startu chociażby w naszej, rodzimej lidze.  Takie są zasady jazdy wyczynowej. Większość młodych kartingowców, myślących o swojej karierze poważnie stawia właśnie na ligę włoską. Nie  tylko przygotowującą najlepiej do światowych sukcesów, ale także uznawaną w branży za kuźnię talentów Formuły 1.  Podobnie było z Alexem.

Alex kilka minut przed wyjazdem do Włoch, trzymamy kciuki za wyniki na torze w Castelletto!

Torunianin zapisuje się w historii

 Pierwszy raz za kierownicą gokarta siedział w wieku trzech lat, wiele trenował, by w końcu ścigać się na włoskich torach.  Wraz ze startami przyszły sukcesy. Również mijający sezon przyniósł powody do zadowolenia.- Wielkim, pozytywnym zaskoczeniem było zdobycie przez Alexa pola position  (najlepszego miejsca startowego w wyścigu głównym, o które zawodnicy walczą podczas kwalifikacji, red.) w najwyższej serii kartingowej na świecie WSK.  Miejsce to zdobył w ciężkich warunkach, w deszczu, udowadniając jednocześnie swój poziom, a wyniki  które uzyskał pokazały, że jest w ścisłej światowej czołówce. Robert Kubica startował w wyższej kategorii, więc nie uwzględniając go, można stwierdzić, że żadnemu Polakowi w historii takich wyników w tej kategorii, nie udało się osiągnąć.

Alex do swojej pasji podchodzi zawodowo, jak na dwunastolatka przystało najważniejsze w tym momencie jest łącznie nauki z ciągłymi wyjazdami. Tych w przyszłym sezonie prawdopodobnie będzie jeszcze więcej. Jako trzynastolatek Alex będzie mógł zdobyć licencje międzynarodową, już w wyższej kategorii startowej, a w związku z tym będzie mógł startować również w Polsce i wszędzie indziej na świecie. Póki co skupia się na kolejnych, ważnych startach we Włoszech.

Trzymamy kciuki

- Właśnie wyjeżdżam na tor do Castelletto, gdzie wezmę udział w Word Cup WSK. Oczywiście cel mam jeden, czyli podium. Co z tego wyjdzie zobaczymy, na pewno włoska liga jest dość trudna, ale pomaga zdobyć niezbędne umiejętności. Mam nadzieję, że wykorzystam je już w przyszłym sezonie, kiedy będę startował w wyższej kategorii i będę miał otwarty udział w innych krajach. Prawdopodobnie poza Włochami będzie można mnie zobaczyć również angielskich, ale i polskich torach- zdradza Alex.

Przed naszym zawodnikiem intensywny koniec sezonu, wspomniany World Cup WSK 2012 i dwie serie światowych finałów- Mini ROK i Easykart, a jego forma pozwala wierzyć, że w każdych z tych ważnych zawodów zawodnik może stanąć na podium. – Wszystko zależy od szczęścia. Tak to bywa w sporcie. Najważniejszy jest zawodnik i jego umiejętności oraz niezawodność sprzętu i w tej sferze możemy się przygotować, ale reszta jest siłą przypadku. Ale nieprzewidywalność jest nieodzowną cechą sportów motorowych- stwierdza Mariusz Karkosik, tata Alexa.

Żaneta Lipińska-Patalon



Tagi