piątek, 30 października 2009

Może wydawać się śmieszne...wycieraczki w motocyklu ;)

A jednak są i nie głupi to pomysł

Jak wiadomo motocykl nie jest wyposrzony w taki sprzęt, jak samochodowe wycieraczki. A jednak nie raz w deszczu się jeżdzi. Czasem z premedytacją, częściej przypadkiem...

A że widoczność nie jest lepsza, a pewnie gorsza niż w aucie - wszycy przeklinamy brak "sprzątającej rączki". I oto jest.

Wystarczy założyć na jeden z palców rękawicy i jak potrzeba, zgarnąć co  potrzeba ;-)

Mały gadżecik, a tyle radości!

P.S.

Koszt ok.20 zł

Grzybek ma i się cieszy ;-)

23:20, vanfrog1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 października 2009

Dzisiejsze pierwsze primo:

Nie lekceważcie pogody. Nawet wiedząc, jak się zachować w trudnych deszczowo-jesiennych warunkach chwilowe uśpienie uwagi może skończyć się zupełnmie inaczej niż byśmy chcieli.

Drugie primo nie mniej ważne od pierwszego:

Kombinezon zawsze najważniejszym elementem, ważniejszym niż motocykl. Co z tego, że masz motocykl, jak jeździsz w dźinsach za chwile możesz stracić nogę i na co ci  motocykl będzie...?

P.S.

Pozdrawiam też bydgoskich kierowców, gdyby nie moje machanie "chodźcie, chodźcie" to siedzieli by dalej w swoich autach. Pojechać i tak by nie pojechali. A może by pojechali po mnie?

Noga boli. Pewnie stłuczona. Rękoma na szczęście zastawiłam się przed iskrmi, to się nie obdarły...jakbym pisała? Mam mobilizacje, by kupić lepsze rękawiczki...Spodnie też już się nizbyt prezentują

Wstałam. Otrzepałam się. Pojechałam dalej.

Tylko owiewki się skończyły...

15:47, vanfrog1
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 października 2009

Koniec wolności, początek rock'n'rolla!

niedziela, 04 października 2009

Jesień, słońce (czasem), deszcz, wiatr, wiatr... Ale póki sezon trwa trzeba to wykorzystać. Dziś połączenie przyjemnego z pożytycznym.

Punkt pierwszy - zbiórka krwi w Złejwsi Wielkiej. Niestety nie każdy mógł, ale liczą się chęci ;-)

Autobus centrum krwiodawstwa w Złejwsi. Zdjęcie przed dalszą drogą.

Punkt drugi zajazd na jedzonko - Stopka k.Koronowa. Smacznie nabralismy sił do dalszej walki z wiatrem ;-)

I na koniec spontaniczne odwiedziny u dzieciaków z DD w Chełmży (ex. Głuchowo). Oczywiście obowiązkowe rozpoznanie sprzętów ;-)

 

 

 

20:09, vanfrog1
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 października 2009

Fot. Marcin Łaujajtys www.fotomarcin.com.pl

Rozmowa z

księdzem Pawłem Dąbrowskim

z parafii Św. Mikołaja w Chełmży

Sam jest ksiądz kierowcą, proszę powiedzieć z własnego doświadczenia, czy dzieci są widoczne na drogach?

- Trzeba uważać. Przyzwyczaiłem się do tego, by upewniać się kilka razy czy nikt nie wchodzi na jezdnię. W motocyklu mam wolne wydechy to jest plus, bo jestem słyszany z dużej odległości. Ale pamiętajmy – dziecko to dziecko. Może być różnie. Dzieci wracają ze szkoły wygłupiają się, popychają, idąc grupą ktoś kogoś wymija wchodząc na jezdnię. O tragedię nie jest trudno.

Z widocznością bywa różnie. Część dzieci jest wyposażona w odblaski i to bardzo zwiększa bezpieczeństwo.  Ale wszystko zależy też od warunków na drodze.

W Chełmży sporo ulic pokrytych jest brukiem. W takich warunkach hamowanie i nagłe reakcje są inne niż na asfalcie, a zwłaszcza po deszczu. Trzeba brać poprawkę na warunki, na takiej nawierzchni bezpieczna prędkość to zaledwie trzydzieści na godzinę.  Uliczki są kręte, wąskie, nawet gdy nie widzimy nikogo nasza uwaga nie powinna być uśpiona.

W małych miejscowościach nie trudno o brawurę. Kierowcy dobrze znają teren, ich czujność często jest mniejsza…

- Niestety często tak bywa. Pamiętamy o ostrożności w miejscach uchodzących za niebezpieczne, zapominamy tam gdzie jesteśmy przekonani, że nic złego zdarzyć się nie może. Z własnego doświadczenia wiem, że czasem można przejechać tysiące kilometrów i nic złego się nie dzieje.  Innym razem na krótkiej przejażdżce dochodzi do groźnych sytuacji.

Na co rodzice,  dziadkowie powinni uwrażliwiać dzieci przed wyjściem do szkoły?

- Przede wszystkim trzeba uświadomić dziecku, że droga hamowania to nie jest jeden metr. Że kierowca czasem chociaż chce, nie jest w stanie się zatrzymać.  Zachęcam też by wyposażyć dzieci w odblaski. Najbardziej niebezpiecznie jest kiedy zaczyna zachodzić słońce, a o takiej porze dzieci zazwyczaj wracają ze szkoły.  Jadąc rowerem, czy idąc pieszo wydaje nam się, że jeszcze wszystko widzimy, a w rzeczywistości dla kierowcy pieszy z odległości stu, dwustu metrów jest bardzo słabo widoczny.   Elementy odblaskowe które są często wyposażeniem plecaków, czy odzieży wpływają znacząco na poprawienie bezpieczeństwa. Jeżeli nie ma takich elementów można je dokupić oddzielnie doszyć, doczepić. Jest to szczegół o którym często się zapomina, a może uratować życie.

Niestety czasem dochodzi do tragedii. Kiedy ofiarą jest dziecko trudno jest zrozumieć dlaczego tak się stało. Ksiądz jest osobą spotyka się z takimi sytuacjami …

- W zeszłym roku była sytuacja kiedy w wypadku samochodowym zginęło dwóch braci, trzeci uczeń przeżył, jego brat nie. Jest to wielka tragedia dla rodziców. Jest pytanie jak przekazać to co się stało, jak powiedzieć dziecku, że jego brat zginął. Jest to bardzo duży szok. Wierzę głęboko, że takim sytuacjom jesteśmy w stanie zapobiec. Trzeba rozmawiać z dziećmi, uczulać na brawurę i  ostrzegać. Lepiej działać kiedy jeszcze możemy, niż stawać przed takimi pytaniami w obliczu tragedii.

Nie zależnie czy jedziemy samochodem, motocyklem, czy rowerem musimy pamiętać o tych, że nie jesteśmy sami na drodze.

- Niezależnie jaki pojazd prowadzimy musimy brać poprawkę na innych uczestników ruchu. Czasem jest to moment nieuwagi, braku koncentracji, nadmierna prędkość, czy chociażby piasek. Wszystko jest dobrze póki się udaje.  Pewnie większość z nas była w sytuacji, że byliśmy o krok od wypadku. Z każdej takiej sytuacji trzeba wyciągnąć lekcję. Tym razem się udało, ale następnym razem los może być mniej łaskawy.

Parafianie przyzwyczaili się do tego, że mają księdza motocyklistę? Jak reagują?

- Rzeczywiście parafianie już mnie rozpoznają. W Chełmży jestem od ponad trzech lat więc zdążyli się do tego przyzwyczaić. Większość osób podchodzi do mojej pasji z sympatią.

Rozmawiała Żaneta Lipińska

Fot. Marcin Łaukajtys www.fotomarcin.com.pl

Tagi