niedziela, 27 września 2009

Na toruńskich Jordankach odbył się Monster Truck Show. W pokazie wzięli udział niemieccy i angielscy kaskaderzy filmowi.

 

Autor zdjęć: Anna Wajciulewicz

 

czwartek, 17 września 2009
Od lewej: Magdalena Witt-Ratowska, Katarzyna Lens, Kinga Busz, Małgorzata Przybysławska, Żaneta Lipińska.

Fot. Marcin Łaukajtys

Motocykli na naszych drogach jest coraz więcej. Jednak kiedy podnosi się szybka kasku i widzimy, kierowcą  jest kobieta, często u panów następuje zdziwienie.

- Jak reagują mężczyźni? Najpierw spojrzą myśląc, że jedzie facet, za chwilę odwracają się jeszcze raz patrząc z większym niedowierzeniem. Ale zazwyczaj są to miłe sytuacje- pomachają, pokażą O.K. –opowiada  Kinga Busz, która pracuje we włoskiej restauracji i jeździ na włoskim Ducati. – Znajomi z którymi się jeździ się już dłużej, traktują nas na równi, jak kolegów. Ale z osoby, z którymi miało się mniejszy kontakt są ostrożniejsze. Oglądają motocykl, podpatrują czy na pewno umie się jeździć – bo przecież motocyklistki nigdy niedorównaną facetom na motocyklach – śmieje się Kinga. -Z reguły nie zwracam uwagi na reakcję, ale niedawno zdarzyło mi się,  przejeżdżając koło warsztatu, że wyszli z niego pracownicy i zaczęli mi machać – dodaje Gosia Przybysławska.

Skąd ta pasja?

- Zaczęło się w liceum od Simsona, pięćdziesiątki . To były czasy kiedy wśród małych sprzętów dominowały Charty, Ogary, Romety. Jak ktoś miał MZ-etkę, albo CZ- etę, nie mówiąc o Jawie Sport miał naprawdę dużo szczęścia – wspomina Magdalena Witt-Ratowska, na co dzień dziennikarka radia WAWA Toruń.  – Po tych czasach licealnych mój powrót do motocyklowania, na początku jako „plecakowania” (jazdy jako pasażer motocykla)nastąpił jakieś siedem lat temu. Od pięciu sezonów jeżdżę już sama.

Gosia z zacięciem zbierała każdy grosz, gdy była w liceum. Odmawiała sobie nowych ciuchów, czy wyjść z przyjaciółmi. W końcu udało się kupić pierwszy motocykl… Kinga zaraziła się od rodziców. Tata jeździł na motocyklu, całą rodziną wybierali się na zloty.

Motocyklowa mama

Gosia Przybysławska na motocyklach jeździ od lat. Obecnie jest mamą czteromiesięcznego Tymona i czteroletniej Roksany.  Musi pogodzić  odpowiedzialność mamy i swój zapał do motocykli. Czasu na przyjemności  jest coraz mniej. – W tym sezonie bardzo mało jeździłam, ale da się to pogodzić. Pomagają babcie, jak mam czas to od razu idę do garażu. Córka jest starsza i już z nami jeździ (mąż również jest motocyklistą). Bardzo lubi  motocykle i przejażdżki nimi.

Mamą – jak to sama określa – trójki żywiołów jest Kasia Lens, instruktorka fitness i tańca. – Dzieci są już duże, chodzą do szkoły, a ja mogę się realizować, w  końcu mam czas na spełnianie swoich marzeń. Wcześniej jeździłam tylko jako pasażer, ale postanowiłam, że nadejdzie taki etap w moim życiu, kiedy to zmienię. Największym marzeniem było posiadanie trajki (trójkołowca).  Jest to sprzęt przeznaczony docelowo dla mężczyzn, ale uważam że kobieta może sobie równie dobrze poradzić za kierownicą trajki . Trzeba po prostu pamiętać o tym, że z tyłu ma się dwa poła, a z przodu jedno i o tym, ze na drodze jest się dużo szerszym niż jadąc zwykłym motocyklem– twierdzi Kasia. A jej marzenie udało się zrealizować. – Szukałam długo kogoś kto pomógł by mi złożyć trajkę, w końcu udało się dzięki chłopakom z toruńskiego Sid-Garażu. Teraz swoją pasję będę chciała połączyć z pracą. Jest na przykład wiele par, które w dniu ślubu marzą, żeby podjechać pod kościół takim sprzętem.

Czy kobieta ma trudniej?

- Na początku jest trudniej. Trzeba nauczyć się technik wyprowadzania motocykla, kiedy motocykl się przewróci też można go samej podnieść, nie trzeba wołać przechodniów by pomogli, można zrobić to techniką, a nie siłą. Jeżdżę zarówno samochodem, jak i motocyklem i muszę przyznać, że jednak na dwóch kółkach czuję się pewniej.  Na motocyklu w wielu przypadkach mamy szybszą reakcję, łatwiej też jest w korkach – mówi Kinga

- Czy kobiecie jest trudniej? Prowadzić motocykl, na pewno nie – mówi Magda Witt-Ratowska. -Zawsze powtarzam, że tak jak w samochodzie czujemy bezpieczniej, bo otacza nas blacha i stoimy pewnie na czterech pewnych „kopytach”,  tak w motocyklu pozostaje kwestia siłowa i techniczna. Szczególnie przy manewrach parkingowych. Ważne, by dobrać odpowiednio motocykl pod kątem swojego wzrostu, wagi, czy umiejętności.  Facet o przeciętnym wzroście nie ma z tym raczej problemów.  Jeżeli chodzi o samą jazdę różnic nie ma. Chociaż uważam, że mężczyźni nie ma ją „ośrodka strachu”, mają szybszy refleks, szybciej przewidują, kobiety z kolei są ostrożniejsze – podsumowuje.

Żaneta Lipińska

Fot. Marcin Łaukajtys

środa, 16 września 2009

Profesjonalne kursy nauki jazdy na motocyklu.

W BSZJ www.bszj.com.pl nie tylko nauczysz się manewrowania na placu, ale także przetrwania na drodze.

Sama sprawdziłam, więc mogę polecać!

Zajęcia na motocyklu prowadzi Marcin Szulc

czytaj rozmowę z instruktorem: http://saveyourlife.blox.pl/2009/08/Kierowcy-patrzcie-w-lusterka.html

 

 

poniedziałek, 14 września 2009

Rozmowa z

Mikołajem Kondratowiczem

uczestnikiem rajdu Szlakiem Generała Andersa

13 państw, blisko 15 tysięcy kilometrów przejechanych na motocyklu. Skąd pomysł na  taką przygodę?

- .Motywacją do organizacji rajdu były przypadające na 2009 rok obchody siedemdziesiątej  rocznicy wybuchu II wojny światowej oraz  dwudziestolecia  demokracji w Polsce.  W wyprawie brały udział cztery osoby, jechaliśmy prawie pięć tygodni szlakiem miejsc, gdzie Anders tworzył swoją armię.  Były to Białoruś,  Rosja, Kazachstan,  Uzbekistan, Kirgistan, Turkmenistan,  Azerbejdżan, Gruzja, Turcja, Bułgaria, Rumunia,  Ukraina, Polska. Odwiedziliśmy kilka cmentarzy i oddaliśmy hold wszystkim poległym.

Kraje, które wymieniasz są mało znane przeciętnemu Polakowi.  Co najbardziej cię zaskoczyło?

- Najbardziej zdumiewającym krajem okazał się Kazachstan. Odcinek 300 km od rosyjskiego miasta Orenburg do miejscowości Aral  pokonywaliśmy przez dwa dni. Brak asfaltu na głównej drodze. Jechaliśmy na azymut. Azymutem dla nas były pozostałości po drodze E32 i słupki, które ustawione były wzdłuż niej co kilometr.

Ciekawym  krajem jest Kirgistan. Kraj, który czerpie wodę z lodowców znajdujących się w górach, dzięki temu jest tam bardzo zielono. Wcześniej mija się Kazachstan – pustynie i stepy, wielbłądy i owce.

W Turkmenistanie jechaliśmy nocą, żeby zaoszczędzić na czasie. Na drogę niespodziewanie wyskoczył nam wielbłąd. Od razu podjęliśmy decyzję, o zatrzymaniu się w najbliższej miejscowości. Pół godziny po tym jak rozbiliśmy namioty dojechał do nam mężczyzna, który miał mniej szczęścia i zderzył się właśnie z tym zwierzęciem.

Ciekawostką są też miejscowe waluty. W jednym kraju za 50 dolarów dostałem 93 tysiące manatów. Był to taki plik pieniędzy, że nie byłem w stanie zmieścić go w kieszeni.  Mieszkańcy idąc na zakupy grupowali banknoty w kilku kieszeniach spinając klamerkami, albo po prostu nieśli je w reklamówkach.

Wschód  często kojarzymy z biedą i brakiem cywilizacji. Jest tak faktycznie?

- Jest straszna bieda. W Turkmenistanie ludzie sprzedawali wodę w kubkach. Domy buduje się tam z prostokątów formowanych z odchodów zwierzęcych, gliny i słomy. Jakich kol wiek sanitariatów toalet właściwie nie ma.  Ludzie żyją na prawdę w wielkim ubóstwie.  Ale są bardzo gościnni i mili. Zapraszają w „gastnicu“ proponując czaj, mleko, czy mięso.

Kiedy lecimy na wakacje wystarczy kupić bilety, zabrać paszport i kasę. Tutaj przygotowania na pewno wyglądały inaczej…

-Już pół roku przed wyjazdem z kraju rozpoczęły się pierwsze szczepionki na polio, dur brzuszny, żółtaczkę typu A i B.  Cztery miesiące wcześniej rozpoczęło się staranie o wizy. Na motocykl trzeba było spakować ekwipunek na pięć tygodni, nieobliczalne często warunki.  Taką wyprawę na pewno jeszcze powtórzę, a okazja będzie już za rok podczas drugiego etapu rajdu :Syria, Liban, Izrael, Włochy.

Rozm. Żaneta Lipińska

wtorek, 01 września 2009

Zaczynają zastanawiać się torunianie. Z Bydgoszczą wygraliśmy, ale nie tak spektakularnie jak chcieli by tego kibice.  Korzystny układ wyników zadecydował, że także Polonię zobaczymy w dalszych rozgrywkach.

Fot. Mariusz Murawski www.emdwa.pl

I rudna play off za nami. Torunianie wygrali na własnym torze 48:41. Jedni cieszą się z wybranej, inni czują niedosyt. – Derby zawsze są ciekawe – mówi Jan Ząbik, trener toruńskiej drużyny.  – Ale drużyna potrafi zachować spokój. Jesteśmy mocnym okrętem. Wynik mógł być rzeczywiście lepszy, ale nam w niczym by to nie pomogło.  Przewaga siedmiu, czy dwudziestu punktów daje nam tą samą pozycję.

Rozgrywki tej klasy to nie tylko wynik, ale i zabawa kibiców. Oprawa meczu, jak można było się spodziewać po zaciekłości i Torunia i Bydgoszczy była bardzo interesująca.  Kolejne banery rozwijane zarówno w sektorze gości, jak i gospodarzy dostarczały jeszcze większych emocji, również zawodnikom.  – Transparenty kibiców były naprawdę ładne. Gdyby jeszcze tylko udało się wyeliminować niektóre potyczki słowne miedzy sektorami … - dodaje Ząbik.

Ale emocji nie koniec. Polonia Bydgoszcz także zagra w półfinałach play off. Przeważył mecz Faubazu Zielona Góra ze Stalą Gorzów 46:44. Dzięki pomyślnemu układowi drużyna z Bydgoszczy dostała szansę walki o mistrzostwo. Trener Ząbik nie martwi się jednak o kondycje torunian. – Najważniejsze jest teraz zdrowie zawodników. Jeżeli nie będziemy mieli żadnych problemów i dopisze trochę szczęścia możemy być spokojni.

Wszyscy czekają też na powrót Wiesława Jagusia, którego po kontuzji nadgarstka nie widzieliśmy kilka tygodni na torze.  – Słyszy pani, jak trenuje za moimi plecami? Jaguś czuje się coraz lepiej. Teraz on sam i lekarz zadecydują, czy zobaczymy go podczas najbliższego spotkania z Włókniarzem Częstochową, które rozegrane zostanie już w niedzielę.

Żaneta Lipińska

 

 

Tagi