piątek, 26 sierpnia 2011

Stary poczciwy Fiat 126p, jeszcze nie dawno traktowany jako przeżytek, dziś już raczej żywa legenda. Prawie sto sześćdziesiąt  ekip z całego kraju przyjechało maluchami do Torunia w zeszły weekend.

Ile nie dojechało tego nie wiemy! A tak na prawdę ich właściciele nawijają nimi tysiące kilometrów bez większych przygód. – Jeżeli się nie dba o samochód, niezależnie od marki, czy rocznika możemy zostać zaskoczeni nieprzewidzianą awarią. My chyba, aż za nadto przykładamy wagę do stanu naszych samochodów, dlatego po prostu się nie psują- zaznacza Marcin, jeden z uczestników zlotu.
–Do Torunia przyjechały ekipy  z całego kraju- Gdańska, Rzeszowa, czy Krakowa. Samochody oryginalne, ale także ciekawe okazy i przeróbki. Było na co popatrzeć, jak nie z ciekawości to z sentymentu. Osobiście Fiata 126p kupiłem dawno. To miał być mój pierwszy samochód, który miał nauczyć mnie szacunku do innych użytkowników drogi i pokory. Dziś jeżdżę nim po całej Europie. Nie z powodu, że nie mam innego auta, to już pasja. To wyzwanie-mówi kolejny fan „malucha”, Arek.

Fot. Mateusz Patalon

Stary, poczciwy Fiat 126p
Dla wielu był to pierwszy samochód rodzinny, choć niewielkich gabarytów, pomieścić potrafił wiele. Mały żółty, czerwony, albo biały poruszający się z zawrotnymi prędkościami do 80 km na godzinę. Jedenaście lat temu, dokładnie 22 września  zjechał ostatni z produkowach od 1973 roku w Polsce samochodów z pod szyldu 126p. Ale nie oznacza to że dziś nie ma on swoich miłośników, można pokusić się nawet o stwierdzenie, że retro również w motoryzacji jest na topie. I tak jak kiedyś „maluch” kojarzony był z koniecznością, a nie spełnieniem marzeń, tak dziś jest zupełnie odwrotnie.


Fot. Mateusz Patalon

Do ołtarza…też maluchem
Jeszcze nie dawno taki samochód można było kupić za kilkaset złotych. Dziś  ich ceny idą w górę, a sympatycy „maluchów” potrafią w nie włożyć sumy kilkukrotnie przekraczające ich wartość. To właściwe fenomen tego pojazdu sprowadził do Torunia tłumy posiadaczy tych niewielkich pojazdów rodem z PRL-u. Odbyły się próby mocy, pokazy klasyków i samochodów przerabianych. Podczas zlotu miejsce miał nawet ślub pary sympatyków „malucha”, młoda para do urzędu stanu cywilnego podjechała Małym Fiatem w wersji cabrio. Jak zaznaczali uczestnicy jest to samochód niezawodny i na każdą okazję. A my mamy nadzieję, że wszyscy zlotowicze bez większych przygód wrócili do swoich domów na kołach.

Żaneta Lipińska-Patalon


Fot. Mateusz Patalon

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Fotorelacja Marcina Łaukajtysa ze zlotu BMW, jest na co popatrzeć. Enjoy!

piątek, 19 sierpnia 2011

Pokazy mocy, drift-taxi, hamownia, symulator dachowania i niepowtarzalny klimat towarzyszący toruńskim imprezom. Już w najbliższą sobotę kolejny zlot fanów marki BMW.
 
Atrakcji jak co roku niezabranie. Ale nie tylko o nie chodzi, zlot BMW to przede wszystkim atmosfera.- Każdy kto był na naszej imprezie, wie doskonale że panuje tam niepowtarzalny klimat- zaznacza Przemysław Stanikowski, prezes BMW M-Power Clubu. –Zlot to  prawdziwie sportowe emocje, możliwość zawieszenia oka na pięknych autach, no i BMW marka, która potrafi połączyć rzeszę ludzi z różnych zakątków kraju. Nasze zloty to dobrze znana marka, sympatycy BMW przyjeżdżają do Torunia już od czternastu lat, to chyba najlepsza rekomendacja zlotu.

fot. Marcin Łaukajtys

Wielki motoryzacyjny piknik z BM-kami w roli głównej już w najbliższą niedzielę. Bramy zlotowe otworzą się przed gośćmi około 9.30 na terenie Moto-Parku.  Niespodzianek, jakie przygotowano dla zlotowiczy i odwiedzających imprezę będzie mnóstwo. Emocji  dostarczyć ma pokaz driftu w wykonaniu przedstawicielki płci pięknej, zaprezentuje się  licencjonowana zawodniczka tej dyscypliny- Karolina Pilarczyk (z którą rozmawiamy na str. 9 tego numeru). Ten niezwykły show już o 10.30. Odważni będą mieli okazję wsiąść do BMW drifter erki i sprawdzić na własnej skórze na czym polega ta dyscyplina, wszystko za sprawą  obowiązkowego na zlotach drift- taxi. Niezabranie też innych stałych punktów programu. – Tradycyjnie będą pokazy mocy, czyli konkurencja zwana potocznie paleniem gumy, tu sprawdzą się zarówno nie przerabiane samochody, jak i  auta do tego przystosowane. Na torze reallycrossowym odbędzie się wyścig o puchar naszego klubu, wybierzemy auto zlotu, najstarszy pojazd, najniższe auto zlotu oraz auto najefektowniej nagłośnione auto, nagrodzimy też zlotowicza, który przyjechał do Grodu Kopernika z najdalszego miejsca- zdradza Przemek Stanikowski.
Wybrani zostaną także miss i  mister zlotu, wieczorem odbędzie się pokaz pod tytułe „sexi myjnia”, a później sceną zawładnie muzyka.

XIV Ogólnopolski Zlot BMW

Sobota, 20 sierpnia 2011, Moto-park,  ul. Bielańska 65

Wstęp:
Osoba dorosła - 7 zł.
Kierowca, samochód - 80zł
Motocykl - 50 zł.
Auto + przyczepa (laweta, kemping) - 100zł 



środa, 17 sierpnia 2011

Rozmowa z
Karoliną Pilarczyk
licencjonowaną uczestniczką zawodów driftingowych



Może to nieco przewidywalne, ale nie wypada pominąć pytania jak zaczęła się Twoja motoryzacyjna przygoda i dlaczego padło akurat na drift?
- Rozumiem, że mamy dużo czasu? (śmiech). A tak naprawdę jest to bardzo trudne pytanie. Była to pasja, która pojawiła się nagle. Nie mam nikogo w rodzinie, kto zajmowałby się samochodami. Pierwszy raz do auta wsiadłam kiedy miała kilka lat i od razu mi się spodobało, kiedy miałam trzynaście jeździłam już całkiem dobrze, a jak skończyłam już siedemnaście lat i zrobiłam prawo jazdy stwierdziłam, że chcę być w tym naprawdę dobra. No i się zaczęło. Pierwsze poważne zetknięcie się ze sportami motorowymi to Konkursowa Jazda Samochodowa (ksj). Dosyć długo zastanawiałam jak się do tego przygotować, jaki samochód kupić. Padło na Tavrię, której dosyć szybko się pozbyłam, następny był Lanos którego już przerobiłam pod kjs’y. Podczas startów miałam całkiem niezłe wyniki, jedyny problem i za to gonił mnie zawsze mój pilot, polegał na tym że zaciągałam ręczny i uwielbiałam się ślizgać. Uważałam, że jest to najlepsza zabawa podczas całego rajdu, niestety przez to traci się cały impet i czas przejazdu. Nagle okazało się, że to czego nie powinnam robić do tej pory jest odrębną dyscypliną sportową. To było w 2004 roku. Wtedy po raz pierwszy podczas zawodów organizowanych przez Stowarzyszenie Sprintu Samochodowego zobaczyłam pokaz driftu w wykonaniu Macieja Polodego. Wtedy wiedziałam już, że jest to dyscyplinarna, którą chce uprawiać. Dosyć szybko nabyłam BMW 328, niestety nie było mnie wtedy stać żeby od razu przygotować je do driftu. Jakieś dwa, trzy lata przewegetowałam, myśląc jak się do tego zabrać. Tak naprawdę w 2008 roku udało mi się zbudować moje pierwsze auto do driftu i rozpocząć na poważnie moją przygodę z driftingiem. 


I okazało się, że kobieta z powodzeniem może odnaleźć się w męskim gronie zawodników i w cale nie musi od nich odstawać…
- To prawda, predyspozycje kobiet, czy mężczyzn nie mają tutaj znaczenia. Uważam, że kobiety z prawdopodobnie świetnie b sobie w drifcie poradziły. Wbrew pozorom jest to bardzo bezpieczna dyscyplina. Zazwyczaj ćwiczenia, czy już same zawody odbywają się na torach, czy lotniskach, w miejscach gdzie nie ma przeszkód, które stwarzają opory psychiczne przed dużym rozpędzeniem auta. Na pewno kobiety są bardziej zachowawcze i ostrożna i w przypadku rajdów samochodowych, kiedy zbliżają się z dużym impetem do drzewa zachowują się inaczej niż mężczyzna, tracąc jednocześnie czas i zajmując gorsze miejsca. Jeżeli chodzi o drift ten element nam odpada. Natomiast rzeczą na plus dla kobiet jest opanowanie, którego drift wymaga. Wbrew pozorom kiedy patrzymy z boku na pokazy driftu, wygląda to inaczej, ale w rzeczywistości agresja za kierownicą może tylko zgubić, kobiety na pewno podeszłyby do tego delikatniej i z opanowaniem, co miałoby oczywiście wpływ na efekty. Dlatego żałuję, że tak mało jest kobiet w tej dyscyplinie. Mam nadzieję, że będzie się to zmieniało, szczególnie dlatego że panowie bardzo pozytywnie podchodzą do kobiet za kierownicą, chętnie przyjmują do swojego grona i wspierają. Nie ma jakiejś chorej rywalizacji, konkurencji.


Jazda wyczynowa, ćwiczenia na torze czy to wszystko można traktować w  kategoriach zabawy, czy przydaje się również podczas codziennej jazdy samochodem?
-Oczywiście! Zdecydowanie umiejętności, które ćwiczymy podczas jazdy w drifcie przydają się na ulicy, szczególnie podczas sytuacji niekontrolowanych, nieprzewidzianych. Chociażby zimą jeżdżę normalną prędkością, ponieważ nie boję się poślizgu i potrafię z niego auto wyprowadzić. W przypadku nieprzewidzianych sytuacji na drodze człowiek nie myśli, to się dzieje tak szybko że nie mamy zwyczajnie na to czasu, wyłącza się mózg, a włącza tak zwana pamięć mięśniowa, jeżeli ją mamy wyrobioną, takie odruchy zdecydowanie przydają się nam na drodze.


Wróćmy jeszcze do samochodu. Czy cały czas jesteś wierna marce BMW?
- Tak cały czas jeżdżę BMW i myślę że przy tej marce pozostanę. W BMW jestem zakochana, nie tylko jest to piękny samochód, ale także bardzo dobrze rozwiązany jeżeli chodzi o aspekty techniczne. Obecnie jeżdżę BMW M3  E 36, samochód z silnikiem 3.2  w serii, co powoduje że już oryginalnie była to bardzo mocna jednostka. Dzięki temu na początku nie musiałam zmieniać hamulców, czy zawieszenia bo były bardzo mocne. Powoli oczywiście myślę nad zmianą samochodu i zbudowaniem czegoś nowego, może nie będzie to E 36, ale na pewno będzie to BMW.


W sobotę w Toruniu XIV Ogólnopolski Zlot BMW, również z Twoim udziałem. Czego możemy się spodziewać?
- Na pewno świetnej zabawy! Będziemy wraz z kolegami pokazywać jak fajnie można się bawić tym sportem, ale będzie także okazja spróbować driftu na własnej skórze, może na siedzeniu pasażera, ale też jest to duża atrakcja, a mowa oczywiście o drift-taxi.


Rozm. Żaneta  Lipińska-Patalon

wtorek, 16 sierpnia 2011

Czy torunianie jeżdżą samochodem w bezpieczny, dla siebie i innych użytkowników drogi, sposób?

- W skali kraju  torunianie wypadają nienajgorzej - mówi Adam Knietowski - kierownik oraz instruktor Toruńskiej Akademii Jazdy. -  Wynika to z dużo mniejszego natężenia ruchu. Dla kierowców nadal sporym problemem jest nieuwaga i pośpiech. Pojawiają się błędy strategiczne. Najbardziej widoczne są one na rondach i dużych skrzyżowaniach. Generalnie po Toruniu nie jeździ się jeszcze tak najgorzej.

fot. Marcin Łaukajtys

Błędy

- Najczęściej popełniane przez kierowców z Torunia błędy to brak zachowania odpowiedniego odstępu pomiędzy pojazdami - dopowiada Adam Knietowski. - Zawsze należy zostawić sobie właściwą ilość miejsca niezbędną do wykonania manewru. Kierowcy mają tendencję do trzymania się „na zderzaku” samochodu znajdującego się z przodu. Bardzo ważne jest też komunikowanie swoich manewrów, czyli odpowiednio szybkie włączanie kierunkowskazu oraz zajmowanie odpowiedniej pozycji na pasie ruchu. Dodatkowo obserwacja lusterek zarówno bocznych, jak i tylnego. Większość użytkowników nie zdaje sobie także sprawy, że przekracza prędkość. Wymuszanie pierwszeństwa jest główną przyczyną kolizji i nieostrożnej jazdy. Nawet, jeżeli jedzie się po drodze z pierwszeństwem, należy zachowywać szczególną ostrożność. Wielu kierowców później tłumaczy się, że to nie ich wina. Przekraczając prędkość zwiększa się prawdopodobieństwo wypadku, ponieważ wydłuża się droga hamowania.

Kto chce się szkolić?

Zawsze można podszkolić swoje umiejętności w kierowaniu pojazdem. Prowadzone są specjalne kursy, po których zwiększa się świadomość kierowcy oraz jego umiejętności. Jak wynika z doświadczenia, wciąż w mniejszości są klienci indywidualni.

Jak twierdzi kierownik Toruńskiej Akademii Jazdy: - Najczęściej zwracają się do nas klienci instytucjonalni. Wynika to z dużej świadomości menadżerów firm w kwestii  realnych umiejętności pracowników. Dla nich nie liczy się tylko papier, zaświadczający ukończenie odpowiedniego kursu. Ważnym powodem jest zmniejszenie kosztów generowanych przez wypadki oraz, wcale nie na samym końcu, troska o zdrowie kierowców pracujących w firmie.

 Akademia oferuje program Fleet - Safety. Został on stworzony dla firm ubezpieczeniowych. Polega na tym, że  w zamian za każde zaświadczenie o ukończeniu kursu przekazywane menadżerowi fundowane są zniżki w ubezpieczeniu dla  użytkowników pojazdów. Szkolenia były częściowo finansowane przez firmy. Zadaniem programu było rozpropagowanie wśród pracowników idei bezpiecznej i uważnej jazdy.

Klienci indywidualni

 - Zgłaszają się rzadko. Wynika to z przeświadczenia, że zdobywając prawo jazdy i następnie praktykując na drogach zdobywamy takie rozeznanie, iż wszystko już wiemy. Tymczasem nasze realne umiejętności są często niewielkie. Zdarza się, że dana osoba zgłasza się, ponieważ miała wypadek i zaczęła widzieć niedoskonałości w swojej jeździe. Są także doświadczeni kierowcy, którzy widząc, co dzieje się na drogach postanowili doskonalić swoje umiejętności.

Zagadnienia

- Szkolenia w naszej szkole dotyczą wszystkich aspektów związanych z samochodem. Jego fizyki, przepisów ruchu drogowego, jazdy defensywnej, której celem jest redukcja ryzyka na drodze, poprzez świadome unikanie niebezpiecznych sytuacji spowodowanych przez złe warunki drogowe oraz błędy innych użytkowników dróg. Osobną  umiejętnością jest eco driving. Chodzi o ekonomiczną jazdę oraz taktykę prowadzenia samochodu mającą za zadanie zmniejszenie zużycia paliwa. Generalnie ludzie oczekują podczas szkolenia ekstremalnych warunków, ale w bezpiecznych sytuacjach. Dobrym przykładem są płyty poślizgowe. Można na nich wykonywać skomplikowane manewry, nie ryzykując życiem i zdrowiem - wyjaśnia Adam  Knietowski. 

Przyszłość

- Infrastruktura drogowa nie nadąża za rozwojem motoryzacji. Co roku przybywa około 800 tysięcy nowych aut. Chodzi o auta zarejestrowane, nieważne czy sprowadzone czy kupione. Będziemy mieli coraz bardziej zatłoczone miasta i drogi. Dodatkowo przybywa młodych, niedoświadczonych kierowców. Jest to tzw. grupa podwyższonego ryzyka. Chodzi o przedział wiekowy 18-25 lat. Kierowcy ci nie są sprawcami wszystkich wypadków, ponieważ brawura dotyczy kierowców w każdym wieku. Ich zachowanie na drodze sprawia jednak najwięcej potencjalnych sytuacji kolizyjnych - przewiduje Adam Knietowski.

Grzegorz Bojanowski



środa, 10 sierpnia 2011

Takiej imprezy w Polsce jeszcze nie było. Szacuje się, że około siedmiu tysięcy Citroenów 2CV zjedzie do Torunia w 2015 roku. W naszym mieście odbędzie się światowy zlot tych pojazdów.

Około siedmiu tysięcy legendarnych Citroenów 2CV, dwadzieścia- trzydzieści tysięcy uczestników z około czterdziestu państw- tak szacunkowo będzie wyglądał zlot w liczbach. Przedsięwzięcie o ogromnej skali, jakiego w Toruniu jeszcze nie było. Nic dziwnego na potrzeby zlotu oddany zostanie gigantyczny teren - Motoarena, MotoPark z terenem toru reallycrossowego i lotnisko Aeroklubu Pomorskiego, łącznie sto dwadzieścia hektarów.
Impreza odbywa się cyklicznie, raz na dwa lata i przyciąga tłumy sympatyków „kaczek” z całego świata. O skali przedsięwzięcia opowiada Tomasz Niejadlik z Toruńskiego Automobilklubu. - Jest to impreza na którą przyjeżdżają fani kultowego samochodu, stąd także wielka skala wydarzenia, bo jest to jedna z największych na świecie imprez cyklicznych tego typu. W 2009 roku podczas zlotu w czeskim Moście miasteczko zlotowe na miejscowym hipodromie zajęło powierzchnię aż 76 hektarów! Uczestnicy na miejscu wypili przeszło 32 tysiące litrów piwa, 11 740 litrów wody mineralnej i 860 litrów wina.


Polska kontra Słowenia
O możliwość organizacji międzyanrodowego zlotu Toruń starał się po raz trzeci. Tym razem o prawo do organizacji imprezy walczyliśmy ze Słowenią.  - Jest to impreza na którą ściągają ludzie z najdalszych zakątków świata- taże Stanów Zjednoczonych, Japonii, czy Kenii- podkreśla Stanisław Marasek z Automobilklubu Toruńskiego. -Podczas tegorocznego zlotu, który odbył się we Francji stanęliśmy w szranki ze Słowenią, która również chciała w 2015 roku organizować to wydarzenie u siebie, po kilku dniach prezentacji naszego kraju okazało się że polską wódką, chlebem ze smalcem i ogórkami małosolnymi zjednaliśmy sobie sympatie uczestników i ostatecznie mogliśmy przywieść do Torunia dobrą wiadomość, że to właśnie w naszym mieście za cztery lata odbędzie się 21. Światowy Zlot Przyjaciół 2CV.


Legenda 2CV
Dlaczego Citroeny 2CV uważane są za tak wyjątkowe i gromadzą wokół siebie tylu sympatyków?- Nawet na zlocie na którym zjeżdża tyle tysięcy aut, nie znajdziemy dwóch takich samych 2CV- zaznacza Jan Balcerak, prezes Automobilklubu Toruńskiego. - Jest to bardzo wdzięczny klasyk, którego widok na drodze po prostu cieszy. Popularnie 2CV nazywa się „kaczkami” może dlatego, że podczas jazdy bujajają się z jednej strony na drugą i trochę przypominają je wyglądem. W naszym mieście mamy kilkanaście takich okazów, a kiladziesiąt w regionie. 
21. Światowy Zlot Przyjaciół Citroena 2CV odbędzie się prawdopodobnie w ostatnim tygodniu lipca 2015 roku. Potrwa prawie tydzień, bo uczestnicy zaczną zjeżdżać w poniedziałek, a bramy zlotu zostaną zamknięte w niedziele.
Żaneta Lipińska-Patalon

poniedziałek, 01 sierpnia 2011

Kiedy na zagraniczne wakacje jedziemy z biurem podróży większość formalności nas nie interesuje. Kiedy jednak letnie wojaże organizujemy na własną rękę warto pamiętać o kilku kwestiach.

Coraz modniejszą formą wakacyjnego podróżowania są zagraniczne wyjazdy na własną rękę. Osoby, które poza hotelem chcą zwiedzić dany kraj według wytyczonych przez siebie tras i poznać tamtejszą kulturę od podszewki muszą pamiętać o  kilku ważnych szczegółach, a przede wszystkim o tym, że za granicą będą zdani na siebie. 

Dokumenty

Podstawa to sprawdzić czy mamy wszystkie niezbędne dokumenty. Upewnijmy się, jaki dokument uprawnia do przebywania w danym kraju. Jeżeli wybieramy się poza Unię Europejską sprawdźmy paszport i jego ważność, w krajach UE wystarczy dowód osobisty, ale są także kraje spoza wspólnoty, które według swoich wewnętrznych regulacji od mieszkańców krajów UE wymagają tylko dowodu osobistego, np. Chorwacja. Jeżeli jedziemy samochodem warto sprawdzić dokumenty pojazdu. - Podstawową kwestią jest sprawdzenie ważności przeglądu technicznego pojazdu - zaznacza Przemysław Wojciechowski - autoryzowany partner Link4 w Toruniu. -Dlaczego jest to tak istotne? Bez aktualnego przeglądu nie działa nam żadne ubezbieczenie, ani Assistance, ani NW. Podstawy stanu technicznego auta, jak stan hamulców, poziom oleju, czy płyn hamulcowy możemy sprawdzić sami, bo bez tego w ogóle nie powinniśmy wybierać się w dłuższą podróż.

Ubezpieczenia

Wybierając się za granicę warto pomyśleć także o dodatkowym ubezpieczeniu, jeżeli nie posiadamy Assistance możemy wykupić je tylko na czas wyjazdu. - Tak naprawdę nie jest to duży koszt, za Assistance obejmujące teren Europy zapłacimy w zależności od towarzystwa ubezpieczeniowego około 100-150 złotych. Kiedy w obcym kraju dojdzie do jakiegoś zdarzenia drogowego, mimo nieznajomości języka poradzimy sobie, bo wystarczy zadzwonić na infolinię w języku polskim, a pomoc zostanie natychmiast zorganizowna. W przypadku kiedy awaria jest poważniejsza możemy otrzymać nocleg w hotelu, a nawet transport do miejsca zamieszkania.

Winiety

- Winieta jest opłatą za poruszanie się wszystkimi płatnymi odcinkami dróg za granicą i nie zawsze musi być to autostrada - zaznacza Ewa Kozłowska z Automobilklu Toruńskiego. - Wyjątkiem są tunele i promy, za które płacimy dodatkowo. Winiety wystawiane są na różne okresy - od czterech dni nawet do roku, czyli opłatę można dostosować do swoich potrzeb i długości podbytu w danym kraju.

Winietę możemy kupić jeszcze przed wyjazdem (dystrybuuje Polski Związek Motorowy, w Toruniu właśnie Automobilklub, na miejscu zapłacimy 9,15 zł drożej niż za granicą) lub przed wjazdem na teren kraju, zazwyczaj tuż przed granicą znajdują się sklepiki oferujące opłaty. - Oczywiście każdy wybierze wygodniejszy sposób zakupu winiety, warto jednak pamiętać, że często w przygranicznych sklepach nie ma akurat winiet na najkrótszy okres, a niestety musimy posiadać winietę przekraczając granicę, by nie zapłacić mandatu i  kupimy droższą. W każdym kraju jest określone miejsce na szybie, gdzie powinniśmy nakleić winietę, miejscowe patrole wypatrują przez lornetki, czy taką naklejkę posiadamy.

Osoba złapana bez winiety zapłaci mandat w wysokości dziesięciokrotności wartości winiety, plus i tak musi wykupić winietę by jechać dalej. Kiedy dochodzi do takiej sytuacji bardzo często jesteśmy dodatkowo poddawani szczegółowej kontroli- np. w Czechach w apteczce trzeba mieć drugą parę rękawiczek jednorazowych, a takiej informacji nie znajdziemy w żadnym przewodniku turystycznym - informuje Ewa Kozłowska. 

Waluta

Oczywiście w każdy przypadku warto mieć przy sobie walutę obowiązującą w danym kraju, choćby drobną sumę. Euro nie jest honorowane wszędzie, w Czechach płacimy w koronach, a w popularnej Chorwacji w miejscowych kunach. W większości przypadków mimo wszystko opłacalne jest korzystanie z kart płatniczych. Cena np. za paliwo będzie policzona według przelicznika NBP, często bardziej korzystnego niż stawki na miejscu.

Żaneta Lipińska-Patalon



Zmieniły się przepisy  dotyczące poruszania się rowerzystów. Jeżdżący jednośladami powinni być teraz bezpieczniejsi.

O utracie prawa jazdy decyduje sąd

Powszechne mniemanie, że po zmianie przepisów rowerzysta jadący pod wpływem, nie będzie mógł stracić prawa jazdy jest nieprawdziwe. - Należy wyróżnić dwa stany po spożyciu alkoholu - będący wykroczeniem od 0,1 do 0,25 mg/l w wydychanym powietrzu i powyżej 0,25mg/l, będący przestępstwem - Mówi Wiesław Rospirski, naczelnik toruńskiego Wydziału Ruchu Drogowego w Toruniu. - Patrząc na obecne wyroki sądu w tych sprawach, zwłaszcza w drugim przypadku orzeka się niejednokrotnie wyroki odbierające prawo jazdy. Obecnie obowiązujący stan prawny, decyzję o orzeczeniu zakazu prowadzenia pojazdów oddaje w gestię sądów.

Jazdę rowerem należy więc odłożyć do momentu aż poziom alkoholu w naszej krwi spadnie poniżej norm uznawanych za wykroczenie bądź przestępstwo.

Rower

Zmianie uległa także sama definicja roweru. Do niedawna był nim pojazd, którym poruszano się tylko przy pomocy siły własnych mięśni. Obecnie są to także jednoślady zasilane przy pomocy silników. - Rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny, zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V, o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h - precyzuje naczelnik toruńskiej drogówki.

Oznacza to, że po przekroczeniu prędkości 25 km na godzinę, należy zrezygnować z dodatkowego źródła zasilania. Pomocne przy ustalaniu szybkości, z jaką poruszamy się na drodze, powinny być specjalne prędkościomierze. Można je nabyć za niewielkie pieniądze w każdym sklepie rowerowym.

Śluza

W praktyce nie zaczął jeszcze obowiązywać przepis tzw. śluzy rowerowej. Polegać ma ona na wyznaczeniu przed skrzyżowaniem odrębnego obszaru jezdni. Ma to umożliwić kierującemu rowerem wykonanie manewrów usprawniających poruszanie się.

- Polskie drogi na razie nie spełniają warunków do wprowadzenia tego przepisu w życie. Kiedy śluzy już powstaną, będą wymagać zmiany w podejściu kierowców samochodów do rowerzystów - stwierdza Wiesław Rospirski. - W takim wypadku ci drudzy mają większą swobodę i więcej miejsca w dojeździe do skrzyżowania i wykonaniu lewoskrętu, a także innych manewrów usprawniających poruszanie się rowerem. Na razie na podstawie żadnych statystyk nie jesteśmy w stanie ocenić przydatności tego przepisu. Wydaje się on jednak słuszny

Brak obowiązku jazdy w kasku i kamizelce odblaskowej na rowerze

Nie pojawił się natomiast w znowelizowanym kodeksie drogowym przepis nakazujący jazdę rowerem w kaskach, ochraniaczach i kamizelkach odblaskowych. Co do przydatności i zasadności tego rozwiązania zdania są podzielone pomiędzy policję i samych rowerzystów.

Mówi Wiesław Rospirski, naczelnik toruńskiego Wydziału Ruchu Drogowego w Toruniu - Moim zdaniem hełmy ochronne są przydatne, np. naszych zachodnich sąsiadów od dzieciństwa uczy się, żeby stosowali te dodatkowe środki ochronne. Toruńska policja propaguje w porozumieniu z samorządami oraz innymi organizacjami społecznymi używanie kamizelek odblaskowych.

Organizujemy spotkania i akcje promocyjne, podczas których staramy się edukować najmłodszych użytkowników. Jeżeli rozpocznie się od osób najmłodszych, tym większa szansa, że w wieku późniejszym osoba taka będzie korzystała z ochraniaczy. Oczywiście nasze akcje obejmują i pozostałą, dorosłą grupę rowerzystów. Chodzi tu najbardziej o zmianę mentalności użytkowników rowerów, co byłoby alternatywą dla drogi ustawodawczej próbującej uregulować tę problematykę.

Inne zdanie ma Paweł Wiśniewski ze stowarzyszenia Rowerowy Toruń. - Obowiązek jazdy rowerem w kasku czy kamizelce to temat zastępczy. Dyskutują zazwyczaj o nim ci, którzy jeżdżą głównie samochodem. Większość wypadków z udziałem rowerzystów odbywa się przy świetle dziennym, więc kamizelka i tak niewiele by pomogła. Ponadto zgodnie z obowiązującymi przepisami rower powinien być wyposażony w oświetlenie, co w zupełności wystarczy, szczególnie podczas poruszania się po mieście. Gdy jedziemy po zmroku w terenie niezabudowanym kamizelka nie zaszkodzi. O tym, czy ktoś jeździ w kasku czy bez, winien decydować sam rowerzysta. Nigdzie w Europie nie ma nakazu poruszania się w kasku rowerem. Należy też pamiętać, że kask chroni jedynie głowę. Rowerzysta przy zderzeniu z szybko jadącym samochodem w kasku czy bez, ma i tak małe szanse.

Na wnioski musimy poczekać

Na ocenę przydatności nowych zmian w Ustawie Prawa o Ruchu Drogowym będziemy musieli poczekać, aż dla wszystkich pojawią się dogodne warunki, umożliwiające ich realne zaistnienie na polskich drogach. Ponadto zmiany okażą się przydatnie wtedy, gdy statystyki policyjne wykażą, zmniejszenie liczby wypadków z rowerzystami. Ważne jest także, żeby torunianie zmienili swoje podejście do tego środka transportu. - Wiele osób nie chce się przekonać, że do pracy czy szkoły te kilka kilometrów można pokonać rowerem, nie stojąc w korku i dbając o własną kondycję. Wzrasta popularność roweru szczególnie jako środka rekreacji, jednak jeszcze stosunkowo niewiele osób - w porównaniu z możliwościami - porusza się codziennie na rowerze, dojeżdżając do pracy. Mam nadzieję, że z roku na rok przybywać będzie nie tylko w Toruniu, ale i w całej Polsce osób, które traktować będą ten środek transportu jako swój podstawowy. Z korzyścią dla siebie i dla otoczenia - kończy Paweł Wiśniewski z Rowerowego Torunia. 

Grzegorz Bojanowski

Tagi