wtorek, 30 czerwca 2009

Fot. Marcin Łaukajtys

Oglądaliście kiedyś program „Amerykański chopper”?  Nie trzeba jechać do Stanów by zobaczyć motoryzacyjne metamorfozy.  Na Discovery motocykle konstruowali ojciec i syn, w toruńskim Sid- Garażu robią to bracia Radek i Dominik Demscy.

Warsztat motocyklowy to w tym wypadku dość skromne określenie. Zakres prac, które wykonują w nim toruńscy bracia wykracza daleko poza jego wyjściową definicję. Jak sami deklarują. -To co kochamy to budowa motocykli, ich renowacja i wszelkie przeróbki.

Choć w życiu robili najróżniejsze rzeczy, cały czas marzyli o tym by zająć się profesjonalnie motocyklami. W między czasie jeździli na branżowe imprezy, gdzie szukali inspiracji, potem dłubali w garażu, testowali. W końcu stwierdzili, że najwyższy czas uczynić z tego sposób na życie. Na starcie wcale nie było ciężko, i to nie tylko dlatego że są braćmi, ale dlatego że byli już znani w gronie motocyklistów dzięki swoim projektom. – Przez lata zrobiliśmy wiele niepowtarzalnych motocykli, które były charakterystyczne i ludzie w całym kraju wiedzieli że wyszły z pod naszych rąk – wspomina Radek.

Klasyk stylizowany na „potwora prędkości”

Nasuwa się zatem pytanie co można zrobić z motocyklem? I wydaje się ono trochę tendencyjne, bo oczywiście wszystko. Jeden z ciekawych przykładów to przerobiony w Sid-Garażu Triumph. – Każdy zgodzi się, że najlepszy przykład klasycznego motocykla to Triumph Bonneville. My wzięliśmy taki motocykl i stwierdziliśmy że będziemy go stylizować na wyścigówkę z 1962 roku. W tym właśnie  roku ustanowiono rekord świata – 224 mile na godzinę na gładkiej powierzchni wyschniętego dna jeziora Bonneville. Inspirując się tą historią przerobiliśmy naszego Triumpha, kiedy chcieliśmy go zabrać na zlot okazało się że nie wyrobimy się z wykonaniem aerografu. Więc żeby go zabrać, obkleiliśmy go czarną taśmą. Motocykl zrobił furorę i wszyscy gratulowali nam tak szybkiego malowania – opowiada Dominik.

Tak naprawdę ważny jest projekt. Musi to być logicznie przemyślana wizja, którą da się jeszcze zrealizować w realu. Konstruktorzy służą radą i doświadczeniem, podpowiedzą co można zrobić i w jaką stronę iść. Zrealizować można wszystko, tylko niektóre rzeczy są pracochłonne i wymagają czasu. – Jeden z klientów zażyczył sobie czaszki w tylnym błotniku z których miał zionąć ogień. Niecodzienne zamówienie wymagało dużego zaangażowania, ale ostateczny efekt był tego wart – stwierdza Radek.

Znaleźć inspiracje

Zdarzają się także rzeczy nad którymi pracuje się latami. Jest to zabaw podobna do składania puzzli. Odrestaurowanie Oldsmobile zajęło chłopakom dwa lata. Ale wcześniej rozkręcili go do najdrobniejszej śrubki. Są to scenariusze, jak z programów na Discovery i nic dziwnego z nich też czasem czerpią pomysły. Bo mimo, że mają już wyrobioną markę, swoich poszukiwań nie kończą. Wciąż odkrywają nowe sposoby na przerabianie sprzętów i podpatrują ciekawostki techniczne. – W poniedziałek wróciłem z Berlina. Byłem na zlocie, gdzie pojazdy do 1962 roku mają wjazd za darmo. Niesamowite samochody i motocykle. Dla mnie była to prawdziwa świątynia. Kocham amerykańską motoryzację i nawet będąc w Stanach nie widziałem tylu fantastycznych pojazdów i co więcej w jednym miejscu.

Motocykle chyba były im pisane. Pierwsze dwa kółka kupili zrzucając się po Pierwszej Komunii na zakup motorynki. Ta zacięła się i została oddana na gwarancję. Drugim egzemplarzem po dwóch godzinach użytkowania Dominik wjechał w śmietnik i nie było odwrotu od pierwszych przeróbek. Inspiracją byli także przodkowie. - Zaraziliśmy się od naszego dziadka.  Kiedy byliśmy małymi chłopcami przyjeżdżał do nas z babcią przepiękną, zawsze wypolerowaną SHL-ką (marka motocykli produkowanych od roku 1938, początkowo Hucie Ludwików w Kielcach) – opowiadają.

Żaneta Lipińska

Fot. Marcin Łaukajtys

 

 

 

 

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Egzamin na prawo jazdy krótszy

Nowelizacja przepisów skróciła czas egzaminowania. Za to egzamin jest bardziej restrykcyjny.

Egzamin na prawo jazdy to silny stres nawet dla tych, którzy za kierownicą czują się pewnie. By ułatwić życie adeptom kierownicy wprowadzono zmiany w formie przeprowadzania egzaminu. Najważniejszy to skrócenie czasu egzaminowania. Jeżeli egzamin przebiega pozytywnie i ostał zrealizowany przewidziany jego program może zakończyć się po 25 minutach. Do tej pory było to 40 minut. – Skrócenie czasu egzaminowania to najważniejsza ze zmian. Egzamin jest w prawdzie bardziej restrykcyjny, ale jeżeli ktoś ma umiejętności manualne zda egzamin - oczywiście pod warunkiem, że opanuje stres. Do tej pory większość niezdanych egzaminów to nie brak umiejętności,  a brak opanowania nerwów. Jeżeli ktoś ma z tym problem może skorzystać z usług psychologa w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Przez skrócenie czasu egzaminu zmniejszą się kolejki oczekujących do jego przystąpienia – stwierdza Marcin Szulc, instruktor z Babskiej Szkoły Jazdy.

W trakcie weryfikowania naszych umiejętności będziemy informowani na bieżąco o naszej sytuacji. Jeżeli popełnimy dyskwalifikujący nas błąd egzaminator zasygnalizuje to od razu. I tu niespodzianka. Wcześniej przy niektórych uchybieniach dostawaliśmy drugą szansę, teraz nie ma o tym mowy. – Przy najechaniu na obszar wyłączony z ruchu, czy linię pojedynczą ciągłą egzaminator mógł dać drugą szansę. Nowe wytyczne nakazują w takiej sytuacji przerwać natychmiast egzamin – dodaje Szulc.

Mieniły się także zasady odpytywania z przygotowania samochodu do jazdy. Wcześniej kandydat na kierowcę przed rozpoczęciem egzaminu musiał sprawdzić, czy działają wszystkie światła, poziom płynów w pojeździe. Teraz będzie demonstrowało się to na dwóch wylosowanych przykładach.

Nowe korzyści sprawdziłam na własnej skórze. W poniedziałek udałam się do WORDu, by zapisać się na egzamin kat. A.  Pani przyjęła dokumenty i pyta: Może być jutro? Dałam sobie dwa tygodnie na oswojenie z tą myślą…

Apropos skrócenia czasu egzaminu…proponuję mały test dla doświadczonych kierowców. Jeżeli ktoś nie widzi różnicy niech spróbuje jeździć 40 minut przez Toruń bez łamania najbardziej błahych przepisów. Powodzenia !

Żaneta Lipińska

fot. Marcin Łaukajtys

Czego boją się toruńscy kursanci?

Sama nauka jazdy to nowe doświadczenie, miła atmosfera panująca w szkołach, radość z pierwszego płynnego ruszenia...Stres przychodzi kiedy zaczyna zbliżać się egzamin.

Jak podczas każdego egzaminu możemy liczyć na rzeczy bardziej i mniej przewidywalne. Najbardziej przewidywalne podczas egzaminu na prawo jazdy są dwie pierwsze jego części, czyli część teoretyczna i manewry na placu. Ostatnia odbywająca się w ruchu miejskim to wielka niewiadoma. Wśród kursantów krążą legendy, który egzaminator lubi dane skrzyżowanie, czy rondo. Ale w rzeczywistości nie ma z góry ustalonych tras i przejazd trasą egzaminacyjną nie jest planowany. Chociaż może byłoby to dobre rozwiązanie. – Wytyczenie tras egzaminacyjnych ułatwiłoby życie nie tylko kursantom, ale i innym kierowcom, którzy wiedzieli by po jakich ulicach poruszają się samochody egzaminacyjne – twierdzi Krzysztof Cyrklaff z Ośrodka Szkolenia Kierowców „Alfa”.

Oczywiście każdy kursant ma swoje miejsca w Toruniu do których nie koniecznie chciałby dotrzeć w czasie egzaminu. Co stresuje najbardziej kursantów? Podobno najbardziej ronda, ale są i inne strategiczne miejsca. – Do miejsc, które sprawiają kursantom problemy należy na przykład skrzyżowanie ulic Grudziądzkiej i Bażyńskich. Jest to wykonanie manewru skrętu w lewo i zawracania, jadąc ulicą Grudziądzka od strony Gdańska, gdzie pasy przeznaczone do wykonania tych manewrów są bardzo wąskie, a najechanie na podwójną linię ciągłą rozdzielająca pasy ruchu skutkuje natychmiastowym przerwaniem egzaminu. Dodatkową trudnością jest konieczność obserwacji zbliżających się z obu stron pojazdów szynowych. Jako kolejny przykład można podać    zespół skrzyżowań obok dworca PKS- ulice Odrodzenia, Uniwersytecka, Legionów. Rozbudowana infrastruktura drogowa, zbyt małe i słabo widoczne znaki informacyjne sprawiają trudność nie tylko kursantom, ale także doświadczonym kierowcom nie znającym specyfiki tego miejsca. Takich miejsc jest oczywiście więcej - mówi Zbigniew Sulkowski z Ośrodka Szkolenia Kierowców "Start".

Miejsca, które spędzają sen z powiek przyszłym kierowcom to nie wszystko. Najgorszy jest stres. – Trzydzieści godzin nauki jazdy na kursie to nie wiele. Stres pojawia się kiedy między innymi przez atmosferę na egzaminie. Kursanci mówią, że najbardziej stresuje ich cisza i wydawanie komend: proszę skręcić w lewo…w prawo… Oczywiście każdy chciałby jechać trasami, gdzie które poznał na kursie, niestety nie zawsze tak jest – dodaje Krzysztof Cyrklaff.

 

Żaneta Lipińska

Nie będzie warzyw na motocyklach

Czyli co autor kampanii społecznej miał na myśli? Przekaz jest prosty: bezmyślni motocykliści rozbijają się przy szalonych prędkościach i sami są sobie winni.

Toruńscy motocykliści protestują przeciwko akcji „Idzie wiosna. Będą warzywa”. Wystosowali w tej sprawie list otwarty do Komendanta Głównego Policji. Kampania społeczna, która miała apelować o rozwagę na drodze spotkała się niezrozumieniem. Co mają powiedzieć osoby, które są ofiarami wypadków komunikacyjnych nie ze swojej winy? Zastanawiają się kierowcy jednośladów. – W 2007 roku nasz kolega ze Śląska chciał się poddać eutanazji. Jest sparaliżowany praktycznie w stu procentach. Teraz nazwano takich ludzi jakimiś marchewkami, czy warzywami bo nie mają praktycznie żadnych funkcji życiowych. Jak się poczuje kiedy dowie się o tym jak policja promuje swoją nową akcję? Jak poczują się rodzice, którzy opiekują się nim od 1993 roku? Takich osób w naszym kraju jest więcej- alarmuje Mariusz Górski ze Stowarzyszenia Inicjatyw Motocyklowych „VIATOR”.

- Jestem kierowcą samochodu osobowego i ciężarówki, operatorem maszyn budowlanych oraz motocyklistą. W każdym z tych przypadków występują skrajne przypadki, a promowanie bezpieczeństwa na drodze w taki sposób podnosi tylko poziom agresji innych uczestników ruchu w stosunku do motocyklistów – uważa motocyklista Jacek Jurkiewicz.

Autorom akcji chodziło o wywołaniu kontrowersji. Dzięki temu kampania została zauważona. Ale czy to etyczne, kosztem niepełnosprawnych robić sobie reklamę? – O ile zrozumiały jest skandal w wydaniu pop kultury to w przypadku aparatu wymiaru sprawiedliwości, którym jest policja, skandal nie jest najlepszym narzędziem. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy obraża dużą grupę ludzi. My nie protestujemy przeciwko samej akcji, a przeciwko formie jaką przybrała – wyjaśnia Wojciech Marchelak.

- Na trzy tysiące wypadków z udziałem motocyklistów tysiąc powodują kierowcy jednośladów. Pozostałe dwa tysiące powstaje z winy innych uczestników ruchu. Te statystyki odzwierciedlają, że nie wszyscy kierowcy motocykli są „dawcami organów”. A teraz jesteśmy jeszcze nazywani warzywami, marchewkami bez mózgu. Takie slogany powodują, że jesteśmy traktowani jako niebezpieczni bandyci – zauważa Jarosław Szczeblewki z SIM „VIATOR”.

Na potrzeby całej akcji powstała strona internetowa www.uzyjwyobrazni.pl Znajdują się tam projekty promujące akcję. Kontrowersyjny plakat zniknął z oficjalnej strony kilka dni temu. - Chcieliśmy wywołać dyskusję i to się udało. Plakat został zdjęty ponieważ budził kontrowersję i sprzeciwy niektórych motocyklistów. Od samego początku mówiliśmy, że nie był on kierowany do wszystkich motocyklistów, ale do młodych kierowców jeżdżących na ścigaczach. To do ich rodzin najczęściej musimy pukać z tragiczną informacją. Jeżeli uda się w jakiś sposób dotrzeć do ich wyobraźni to będzie sukces - mówi Mariusz Sokołowski, rzecznik prasowy komendanta głównego Policji.

Na stronie www kampani "Użyj Wyobraźni" internauci mogą dołączać swoje projekty. Najlepszy cztery znajdą się na billbordach w całym kraju. POdobne akcje będą kierowane również do innych uczestników dróg.

Żaneta Lipińska

Fot. Marcin Łaukajtys - Motocykliści SIM Viator wystosowali list otwarty do komendata głównego policji. Akcja przyniosła zamierzony efekt.

A tu wesoły akcent. Znaleziona w Internecie riposta motocyklistów. Zatem Smacznego!

Intruz 1500 LC mojego lubego...:)

 

Motocyklista doskonały- Wyższa Szkoła Jazdy

Książkę Davida Hough-a polecam nie tylko początkującym motocyklistom, ale i tym którzy już na dwóch kółkach trochę przejechali. Dużo ciekawostek z zakresu techniki jazdy, takich których jeszcze nie znacie i takich które stosujecie nawet się nad tym nie zastanawiając.

Pozycja warta polecenia nie tylko na długie zimowe wieczory ;-)


Tagi