wtorek, 30 marca 2010

 

 

www.fotomarcin.com.pl

Do sezonu motocyklowego powinniśmy przygotować nie tylko jednoślady. Trochę pokory po zimie przyda się nawet doświadczonemu motocykliście.

Śnieg dawno stopniał, a termometr wskazuje coraz wyższe temperatury. Rozpoczął się sezon motocyklowy. Zanim wyprowadzimy motocykl z garażu musimy pamiętać o kilku podstawowych czynnościach. Wiosenna obsługa motocykla to sprawdzenie ciśnienia w ogumieniu,  sprawdzenie stanu jakości paliwa i oleju. Tak naprawdę wszystko zależy od tego jak przygotowaliśmy nasz pojazd do zimy. Niestety często wiosną wychodzą niedociągnięcia.- Zazwyczaj  okazuje się, że motocykl nie chce nam odpalić- mówi Dominik Demski z „Sid-Garażu”. – Kierowcy zapominają o zimowej obsłudze akumulatora. Powinien on być co najmniej raz w miesiącu ładowany małym prądem przez około dziesięć godzin, motocykla uruchamiać nie musimy. Niestety zazwyczaj kończy się na zakupie nowego akumulatora na wiosnę. Kolejne elementy który wymieniamy wiosną to świece, olej- chyba, że był wymieniany tuż przed zimą. Olej się starzeje, łańcuchy węglowodorowe stanowiące jego podstawowy składnik rozpadają się, powoduje to powstawanie kwasów i co za tym idzie korozję silnika – tłumaczy Krzysztof Dorota, z salonu Suzuki „Wilmat”. – Musimy także sprawdzić oba hamulce,  wszystkie kontrolki – dodaje Dominik Demski.

Wiosna to pora roku kiedy powinniśmy zadbać o pojazd, ale także o swoje bezpieczeństwo. Po kilku miesiącach przerwy w jeżdżeniu jednośladem warto zacząć od krótkiej powtórki. – Pierwsza jazda po zimie powinna odbyć się na terenie zamkniętym, a nie w ruchu drogowym. Można sobie poćwiczyć ósemki, slalomy, hamowanie, przyspieszenie. Po każdej zimie trzeba się wjeździć w motocykl i zapoznać z panującymi warunkami, a wczesną wiosną są one diametralnie różne od tych kiedy motocykl odstawialiśmy na zimę. Dobrze jest jeżeli zimą nie zapominamy by trochę poćwiczyć, odwiedzić siłownię, poruszać się. Mięśnie zapominają ruchy, które wykonywały przez cały sezon- mówi Krzysztof Dorota. – Trzeba być bardzo ostrożnym. Asfalt nie jest wygrzany i motocykl nie trzyma się go tak dobrze jak latem. Za każdym zakrętem mogą czyhać niemiłe niespodzianki: piasek, kamyki. O nieszczęście jest łatwo- zaznacza Dominik Demski.

Mimo, że asfalt wygląda już jakby było lato, nie dajmy się zwieść. Największą zmorą motocyklistów jest piasek – pozostałość po piaskarkach. Opony są niedogrzane, a nawierzchnia śliska. Bądźmy też czujniejsi niż zwykle i bierzmy poprawkę na innych uczestników ruchu drogowego. Kierowcy samochodów nie są jeszcze przyzwyczajeni, że motocykle wróciły na drogi i po kilku miesiącach przerwy często nie zwracają uwagi na motocyklistów. Zatem mimo euforii warto zachować zimną krew.  W końcu cały sezon przed nami.

Żaneta Lipińska

 

foto. Marcin Łaukajtys www.fotomarcin.com.pl

 

Jak sam mówi miłości ma dwie:  swojego wystylizowanego Fiata i żonę. Jego pasja, nie tylko motoryzacyjna,  to kultura PRL-u.

Szymon Dyduła jeździ  Fiatem 125 p . Jeszcze niedawno taki samochód uważany był przez wielu za przeżytek, dziś jest objawem stylu oldschool.  Wyprodukowany w 1990 roku i zakupiony za 600 złotych pojazd stał się idealnym pretekstem do przeróbek. I jak zaznacza jego właściciel, gdyby był starszy, albo droższy szkoda byłoby na nim eksperymentować.

Kierowca Fiata przyznaje, że zwraca na siebie uwagę jeżdżąc ulicami Torunia. Zazwyczaj reakcje są bardzo pozytywne, a starszym osobom nierzadko kręci się sentymentalna łezka w oku. W końcu często był to ich motoryzacyjny szczyt marzeń…- Nie da się przejechać nie zauważonym. Choć jeszcze nie dawno taki samochód uważany był za gorszy, mało wartościowy dziś się to zmienia. Teraz jest raczej egzotyką na naszych drogach, a często w oczach innych kierowców widać zainteresowanie, a nawet zachwyt tą,  już legendarną marką – tłumaczy Szymon Dyduła. – Przeprowadziłem mały remont i codziennie dojeżdżam nim do pracy. Fakt, że trzeba trochę więcej inwestować w eksploatacje, bo nie ukrywam spalanie nie jest małe- już nawet tego nie liczę, po prostu tankuje.

Samochód jest przejawem zainteresowania epoką PRL-u. Pan Szymon jest także kolekcjonerem gadżetów związanych z tymi czasami. By się o tym przekonać wystarczy otworzyć bagażnik Fiata, zresztą cały samochód naszpikowany jest eksponatami. – Z przodu żółty halogen, powyżej znaczek Fiata  z najnowszej serii, bagażnik dachowy i mnóstwo gadżetów: pluszak z lat 80-tych, kamera ośmiomilimetrowa, telefon, jest też gitara- wylicza z dumą.

Już niebawem Fiat zmieni swoje oblicze nie do poznania. Jak zapowiada właściciel lada moment zabiera się za kolejne przeróbki, tym razem jeszcze bardziej spektakularne. Co to będzie tym razem? Patrzcie uważnie jadąc przez Toruń, przecież nie zauważyć się nie da.

Żaneta Lipińska

Foto. Marcin Łaukajtys www.fotomarcin.com.pl

wtorek, 23 marca 2010

Tomasz Krajewski, fot. Marcin Łaukajtys www.fotomarcin.com.pl

Trwa budowa  stadionu do supercrossu. Będzie to pierwszy tego typu obiekt w Polsce. Już za miesiąc zobaczymy pierwsze popisy zawodników.


Emocje sięgną zenitu. W Toruniu powstaje pierwszy w Polsce tor do supercrossu, ekstremalnej odmiany tego sportu. Będzie naprawdę widowiskowo i na dużą skalę. Dwadzieścia dwie specjalne skocznie na ośmiuset metrowym torze i „podrasowane” motocykle. To wróży prawdziwe emocje, i to  nie tylko dla sympatyków sportów motorowych.

Jak na supercross to do Torunia

Poza emocjami i adrenaliną supercross może stać się nową sportową wizytówką naszego miasta. Dlaczego? Dlatego, że supercross dopiero w Polsce kiełkuje, a toru z prawdziwego zdarzenia nie ma nigdzie.  - W tym momencie nie ma gdzie trenować. Nie ma ani Mistrzostw Polski, ani Pucharu Polski w tej dyscyplinie. Takie zawody odbywają się na Zachodzie, w Polsce będziemy pionierami. Organizujemy pierwszą edycję zawodów, sami pialiśmy regulamin FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa), który przystosowywaliśmy do polskich warunków- tłumaczy Tomasz Krajewski, prezes Stowarzyszenia Coloseum Motosport, które organizuje zawody.


Ogólnopolskie zmagania
Podczas zawodów Zobaczymy zawodników z całego kraju.  Budowa toru do supercrossu to duże przedsięwzięcie. Poza imprezami ma stać się także miejscem, gdzie będzie można szkolić młodych zawodników. Dzięki temu Toruń ma szanse stać się kolebką tego sportu.  A żeby zaistnieć, jak to w sporcie, zaczynać trzeba wcześnie, około dziesiątego roku życia.  - W tym momencie mamy zawodników Motosport Castrol Team- braci Wysockich, jest to młodzież w wieku 14-15 lat.

Dla profesjonalistów i amatorów
- Poza nimi w regionie nie ma kadry. Nie jest to strasznie drogi sport, do startu nie potrzeba sztabu mechaników,a mając pięć- osiem tysięcy amatorsko można już przejeździć sezon- dodaje Krajewski.
Tor będzie przeznaczony zarówno dla licencjonowanych kierowców, jak i własnie amatorów. Dzięki temu młodzi zapaleńcy sportów motorowych będą mogli szlifować swoje umiejętności. Co najważniejsze w miejscu profesjonalnie przygotowanym i pod okiem specjalistów.
W kwietniu pierwsze zawody
Podczas zawodów przewidziano wiele atrakcji. Będzie samochodowy rajd metropolii, pokazy laserów i sztucznych ogni, pokazy Stunt Moto (popisy na motocyklach sportowych, min.jazda na jednym kole). Impreza jest pomyślana tak, by interesująco zagospodarować wiosenne popołudnie całym rodzinom i by każdy znalazł wśród atrakcji coś dla siebie. Będą także wystawcy . Przedstawiciele salonów motocyklowych  i samochodowych, czy akcesoriów.


Supercross z bliska
Będzie ekstremalnie i wyczynowo, ale też bezpiecznie. Choć sam finał z publicznością będzie odbywał się po południu zawodnicy będą oswajać się z torem przez cały dzień.  W pierwszej części dnia będą odbywały się także eliminacje do finału.   W ostatecznym strarciu pojedzie czterdziestu zawodników.
Supercross charakteryzuje się między innymi tym, że zawody odbywają się na dobrze widzialnej przestrzeni, która jest naszpikowana zakrętami,
W jednej rundzie będzie startowało jednocześnie sześciu bądź ośmiu zawodników. Prosta startowa będzie miała dwadzieścia metrów szerokości.
Marzeniem organizatorów jest doprowadzenie zawodów w Toruniu do rangi międzynarodowej. Najlepsi w tej dyscyplinie są zawodnicy z Czech i Słowacji. Jak mówią przedstawiciele Coloseum Motosport  dobrej konkurencji się nie boją, a wręcz przeciwnie uważają, że uczyć trzeba się od najlepszych.
Supercross w Toruniu będzie imprezą cykliczną.

Supercross - forma wyścigów motocyklowych rozgrywana na specjalnie przystosowanych do tego  torach. Tory supercrossowe usypane są z piasku, gliny lub błota. W wyścigu zawodów motocrossowycj zazwyczaj bierze udział 40 zawodników.  
W supercrossie motocykle ścigają się na stadionie z dużą ilością skoczni, hopek, pętli i przeszkód.
Powstający w Toruniu stadion będzie posiadał dwadzieścia dwie skocznie. Będzie to pierwszy w naszym kraju profesjonalny obiekt do uprawiania supercrossu.

25 kwietnia  2010
Tor  do supercrossu
(na terenie lotniska przy ulicy Bielańskiej 65
www.coloseumms.pl


Żaneta Lipińska

fotografie Marcina Łaukajtysa www.fotomarcin.com.pl

poniedziałek, 22 marca 2010
niedziela, 21 marca 2010

fot. Spoke

Pierwszy dzień wiosny. Toruńska marzanna została spalona na zamku w Radzyniu Chełmińskim.

środa, 17 marca 2010

 


Burt Munro to legenda światowej motoryzacji. Na przerobionym własnoręcznie Indianie pobił światowy rekord prędkości.

Nowozelandczyk Burt Munro urodził się w 1899 roku w Invercargill.
W 1915 roku zakupił swój pierwszy motocykl, w 1919 pojawiła się kolejna maszyna, tym razem z koszem (z resztą kosz szybko został zdemontowany).

Legendarny Indian

Indian Scout

Prawdziwa historia rozpoczęła się, pięć lat później, gdy Burt miał 21 lat. Dokładnie w 1920 roku,  zobaczył w salonie w rodzinnej miejscowości motocykl. Czerwony, lśniący w słońcu czerwony lakier... Tego dnia ropoczęło się partnerstwo, które trwało śmierci Burta w 1978 roku. Indian Scout, rocznik 1920 przeszdł razem z nim do historii...

Modyfikacja motocykla zajęła mu wiele lat. Nie oszukując się nie był to cud techniki. Nad usprawniem maszyny pracował dzień w dzień. Wszystkie te zabiegi zmierzały do jednego - do spełnienia jego życiowego marzenia - pobicia lądowego rekordu prędkości. Jego metody były niekonwencjonalne, wszystkich modyfikacji dokonywał sposobem chałupniczym, chociażby przetapiając sztućce... By w maszynie obudzić demona prędkości musiał zmienić min. tłoki, głowice, cylindry, sprzęgło, koło zamachowe. Było warto.

Rekordy

Pierwszy rekord padł w 1962 roku. Wtedy rozpędził się do 288 km/h jadąc motocyklem z silnikiem rozwierconym do 850 cc. Pięć lat później  w  1967 roku pobił swój poprzedni rekord motocyklem o pojemności  950 cc. Podczas Bonneville Salt Flats poleciał 295 km/h. Warto dodać, że przed  modyfikacją Indian rozwijał prędkość 90 km/h ;-)


 



poniedziałek, 15 marca 2010

Na zdjęciu Leslie Porterfield

Międzynarodowa Federacja Motocyklowa (FIM, Fédération Internationale de Motocyclisme) startuje z ciekawą kampanią skierowaną do płci pięknej.

Celem jest zmiana postrzegania kobiet na motocyklach. Ukryć się nie da - bohaterkami filmu są nie panie, którym nie jeden mężczyzna może pozazdrościć...

Kto znalazł się w tym gronie?

Leslie Porterfield- która w 2008 roku na zmodyfikowanej Hayabusie pobiła lądowy rekord prędkości na jeziorze Bonneville- 321 km/h, a w zeszłym roku poprawiła go na 377 km/h

Livia Lancelot- Mistrzyni Świata kobiet w motocrossie

Laia Sanz - pochodząca z Hiszpani, mistrzyni świata w trialu

Tu możecie zobaczyć efekt:

 

 

sobota, 06 marca 2010

Ponad sto jednośladów i dziesięć samochodów- to eksponaty zgromadzone w Szkolnym Muzeum Motoryzacji.

foto.www.fotomarcin.com.pl Marcin Łaukajtys

 

Niezwykła kolekcja powstała przy toruńskim Zespole Szkół Samochodowych. Wszystkie historyczne obiekty zostały odrestaurowane przez uczniów szkoły w ramach prac dyplomowych.


Wanderer, Ryś i Wołga

Najstarsze eksponaty to motocykle z lat trzydziestych Metro 100, Sachs 100, Wanderer oraz samochody Mikrus, Warszawa M-20 i Wołga. Na eskopzycji znalazły sie także takie okazy, jak „Ryś”, czyli pierwszy polski motorower,czy „Osa”- skuter z lat 60-tych .

- W latach 90-tych powstał pomysł, by zachować ciekawe modele-  dla młodzieży i mieszkańców Torunia. Jako, że wykonawcami prac byli sami uczniowie był to dość długi proces. Włożyli w to wiele serca i pracy. W efekcie mamy wiele eksponatów pozwalających spojrzeć w głąb historii motoryzacji - mówi Włodzimierz Werner, nauczyciel Zespołu Szkół Samochodowych i opiekun Szkolnego Muzeum Motoryzacji.
- Jenoślady w znacznym stopniu opóściły nasze ulicy. Teraz wracają, ale w nowoczesnej odsłonie. Tutaj mamy całą historię tego co było wcześniej. Jeżeli chodzi o samochody również jest kilka ciekawych modeli,  chociażby Fiat Topolino (na zdjęciu). Jest to pojazd, który dał początek naszemu muzeum. Na początku był to bardzo zniszczony obiekt, grupa sześciu osób, obecnie naszych absolwentów go odrestaurowała - opowiada Włodzimierz Werner.

Kolejny ciekawy obiekt to motocykl Wanderer- to był zupełny złom!-mówi Werner. W efekcie udało się pozyskać kolejny ciekawy przykład dawnej motoryzacji. Obok rower z silnikiem Stefana Majcherka. Konstruktor produkował silniki doczepiane do rowerów. W tym momencie w Polsce zachowanych jest dziesięć takich okazów, w tym ten toruński. Dalej jeden z pierwszych Simsonów, jeszcze na kołach rowerowych.

Miejsce, które przyciąga
Szkolne Muzeum Motoryzacji to dzisiaj przede wszytskim interaktywna lekcja historii motoryzacji. Miejsce to chęnie odwiedzają uczniowie szkoły. - Można tu zaczerpnąć wielu informacji, trochę powspominać, zobaczyć na żywo kawałek historii motoryzacyjnej. Mamy też możliwość szerszego spojrzenia na dzisiejszą motoryzację patrząc przez pryzmat tego co było kiedyś.
Podobnie myśli Basia Górzyńska, uczennica „samochodówki”. - Bardzo lubię tu przychodzić i podziwiać nasze zabytki, szczególnie interesuje mnie kolekcja motocykli. Widać ile pracy nasi koledzy włożyli w ich odrestaurowanie, my możemy podziwiać gotowy efekt.
Egzaminy pozbawiają pomocy dydaktycznych
Czasy kiedy uczniowie w ramach prac dyplomowych mogli zostawić dla kolejnych pokoleń swoje prace niestety minęły. Teraz kończąc szkołę młodzież zdaje egzaminy. - Często odwiedzają nas absolwenci, którym ciężko było się rozstać z motocyklami, czy samochodami, którym poświęcili tak dużo czasu. Ciężko było je zostać w szkolnych murach, ale teraz widzą że jest z tego pożytek - kończy Werner.

Żaneta Lipińska

 

Tagi