środa, 30 listopada 2011

Ostatnia runda Rajdowego Pucharu Polski okazała się szczęśliwa dla zawodników Automobilklubu Toruńskiego. Teraz torunian czeka  prestiżowy Rajd Barbórka.

Przed zmaganiami w stolicy rajdowcy AT wzięli udział w nieco mniej słynnej Barbórce – Cieszyńskiej. Trasa na południu kraju okazała się niezwykle wymagająca i zdradliwa. Swój udział w rajdzie przedwcześnie zakończyło wiele załóg.

- Jak na Puchar Polski był to niezwykle trudny rajd – podkreśla Hubert Ptaszek. – Trasa była bardzo kręta. W zakrętach czekało na nas sporo podbić, nierówności, na których łatwo było o przykrą niespodziankę.


Na jednej z takich pułapek Forda Fiestę młodego torunianina postawiło na dwóch kołach. Ptaszek zachował jednak zimną krew. Wyszedł obronną ręką z tych sporych tarapatów i po chwili z asfaltem stykały się już wszystkie cztery opony. - Tego typu sytuacje ćwiczyłem na symulatorach – mówi osiemnastolatek z Torunia. – Wydaje się, że w tym momencie to zaprocentowało, choć żadna rzeczywistość wirtualna z pewnością nie zastąpi realnych sytuacji na rajdach. Szczęście bynajmniej nam dopisało.

Niecodzienna sytuacja wywołała żywą reakcję licznie zgromadzonych kibiców. Co ważne, przygoda nie zdeprymowała torunianina. Ptaszek finałową rundę Rajdowego Pucharu Polski ukończył na wysokiej, 11. pozycji. Do udziału w rajdzie zgłosiły się w sumie aż 83 załogi, w tym 66 biorących udział w RPP. Kierowca z Torunia w najsilniej obsadzonej klasie A6 uplasował się tuż za podium, na czwartym miejscu.

Zadowolony z wyjazdu na południe Polski był też drugi z reprezentantów Automobilklubu Toruńskiego, biorący udział w popularnej „Cieszynce”. Przemysław Żabka w swojej klasie N4/30 zajął drugą lokatę. O wygraną chciał powalczyć z Waldemarem Kluzą, jednak wcześniejsze założenia przyjęte przed rajdem, hamowały ostrzejsze zapędy. - Cel był jasny: ukończyć ten rajd – stwierdza reprezentant Automobilklubu z Torunia. – W tym sezonie z różnych względów nie mogliśmy zaliczyć wszystkich zaplanowanych rund. W Barbórce Cieszyńskiej chcieliśmy po prostu dotrzeć do mety. Musieliśmy pojechać dość asekuracyjnie, choć serce zachęcało do bardziej otwartej walki. Ból był tym większy, że właśnie takie odcinki bardzo mi pasują.

Mimo ostrożnej jazdy tempo Żabki przez dłuższy czas było naprawdę dobre. Nadzieje na wysoką lokatę w klasyfikacji generalnej rajdu pokrzyżowała jednak przebita na ostatnim OS-ie opona. Co gorsza, pojawiły się drobne problemy z wyciągnięciem z bagażnika zapasowego koła. Sześciominutowa strata istotnie przełożyła się miejsce zawodnika AT w końcowym rozrachunku.

Mimo przygód obaj zawodnicy Automobilklubu Toruńskiego z ostatniej rundy pucharu kraju wrócili zadowoleni. Teraz czeka ich start w większej Barbórce, tej warszawskiej. Zawody odbędą się 3. grudnia.

 Informacja: Automobilklub Toruński, Fot. Arkadiusz Bar



czwartek, 10 listopada 2011

Dużo dymu, dużo mocy, dużo wrażeń. Ale drift to nie zabawa, to prawdziwie sportowa adrenalina i umiejętności szkolone latami. O swojej pasji opowiadają drużynowi Mistrzowie Polski, czyli ekipa PUZ Drift Team.

Technika jazdy w poślizgu kontrolowanym i przede wszystkim dyscyplina sportowa. - Drift to jazda figurowa samochodem, nie ma nic wspólnego z kręceniem bączków, czy paleniem gumy- wyjaśnia Krzysztof Jędrzejewski. - Drift to znacznie większe prędkości i jazda głównie na torze- dodaje Marcin Mospinek. - W tym momencie w Polsce mamy trzy ligi zawodów- tłumaczy Marcin Mospinek. -Od w pełni profesjonalnych zawodów, jakimi są Driftingowe Mistrzostwa Polski, po mniej prestiżowe ligi, jak Drift Open i SSS, gdzie osoby zaczynające swoją przygodę z tą dyscypliną mają większe szanse na zaistnienie- trochę słabsze auta, trochę słabsze opony, ale tak samo doba zabawa. - Dzięki temu, że mamy taki wachlarz zawodów jeździć może naprawdę każdy. By zacząć wystarczy włożyć kilka tysięcy złotych w przeróbki samochodu, im wyższa ranga zawodów tym potrzebne są większe nakłady finansowe- zaznacza Krzysztof Jędrzejewski.  - A startują i mężczyźni i kobiety, piętnastolatkowie i zawodnicy grubo po czterdziestce. Jest to sport, ogromne emocje, doskonała odskocznia od rzeczywistości, coś co ciężko opisać jeśli się nigdy nie spróbowało. Trzeba wsiąść poczuć adrenalinę, prędkość i wtedy można to zrozumieć.

Na zdjęciu Marcin Mospinek fot. Marcin Łaukajtys

Choć na pierwszy rzut oka drifting może wyglądać dość niebezpiecznie, tak naprawdę nic złego wydarzyć się nie może. Jak sama definicja mówi jest to jazda kontrolowana i kierowca w stu procentach panuje nad autem. Wszystko odbywa się w przystosowanych samochodach i najczęściej na torach (lub specjalnie przygotowanych odcinakach ulicznych, wyłączonych na czas zawodów z ruchu).

Pięćset  koni pod maską

Wiele osób na pewno zastanawia się czym drift-wozy różnią się od seryjnych samochodów, ale takie pytanie nie jest trafnym sformułowaniem, lepiej zapytać co mają wspólnego, bo tak naprawdę niewiele. Samochody przeznaczone do driftu to konstrukcje budowane specjalnie pod tą dyscyplinę: zupełnie inne zawieszenia, silniki dochodzące nawet do pięciuset koni mechanicznych, w całości zbudowane z plastiku, by były lżejsze, wewnątrz wyposażone w klatkę chroniąca kierowcę i bezpieczny zbiornik paliwa. No i różnica podstawowa- samochód do driftu nie nadaje się do jazdy na zwykłych drogach, ze standardowego użytku dyskwalifikują je między innymi zupełny brak komfortu jazdy, czy plastikowe drzwi bez zamków.- Jest to auto przystosowane do tego by pewnie prowadziło się przy dwustu na godzinę w poślizgu, a nie przy pięćdziesięciu po miejskich dziurach- kwituje Marcin.

Polacy w czołówce

Drifting to dyscyplina, która w ostatnich latach nie tylko święci triumfy popularności wśród sympatyków sportów motorowych, ale także dziedzina w której Polacy odnoszą znaczące sukcesy i mają się czym pochwalić. - O tym można przekonać się podczas zawodów europejskich na których pojawiają się Polacy. Chociażby w lidze angielskiej, uważanej za najważniejszą Polacy zawsze gdy tylko startują, znajdują się na podium, podobnie było podczas niedawnego Grand Prix Rumunii- drugie, trzecie i czwarte miejsce zajęli nasi rodacy, ośmielę się nawet stwierdzić, że byliśmy najsilniejszą nacją podczas tych zawodów. Podczas finału Mistrzostw Polski rozegnano zawody Drift Battle of The Nations, gdzie zaprezentowała się czołówka wschodnioeuropejskich lig: Łotysze, Ukraińcy, czy Rosjanie, a triumfowali Polacy. Indywidualnie wygrał Marcin.

PUZ DT to tegoroczni drużynowi Mistrzowie Polski, Grzegorz Hypki jest drugim wice mistrzem Polski, a Marcin Mospinek otarł się o podium w klasyfikacji generalnej plasując się na czwartej pozycji. Zawodników PUZ DT można zobaczyć podczas zawodów krajowych, jak i zagranicznych- ostatnio chociażby podczas Grand Prix Rumunii.

Żaneta Lipińska-Patalon

 

PUZ DT już w najbliższą sobotę w programie "Ostra Jazda" w radiu GRA , start 12.00



wtorek, 08 listopada 2011

Od 1 marca 2012 roku zamiast na Toyotach będziemy zdawać egzaminy na Suzuki Swift.  W jaki sposób decyzja ta dotknie kursantów przygotowujących się do  egzaminu na prawo jazdy?

 

Zmiana samochodów standardową procedurą

Samochody, na których zdaje się egazminy zmieniane są przez toruński WORD co 3-4 lata. Obecna zmiana nie jest więc niczym niespodziewanym. - Środowisko nauki jazdy przyzwyczaiło już się do tego że co 3-4 lata wymieniane są pojazdy. NIe jest to więc dla nas sytuacja stresująca. Wymienianie pojazdów przez WORD jest specyfiką naszego kraju. Na całym świecie kursanci zdają autami na których się uczą, jedynie w Polsce widać że to wielki problem - mówi Sebastian Wesołowski właściciel szkoły „Rajder”.

Podobnie sytuację związaną  z koniecznością wymiany samochodów ocenia właściciel szkoły „AS Majer”, Jerzy Marks. -  Taka sytuacja nie jest niczym nowym, samochody zawsze zmieniały się co 3-4 lata. Samochód w tym czasie przejedzie około 180 do 200 tys. km, czyli około 45 tys. km rocznie. Samochód używany do nauki jazdy musi spełniać pewne warunki, między innymi powinien być wyposażony i posiadać rozwiązania na odpowiednim poziomie techniki.

Zmiany samochodów nie wpłyną na ceny kursów

Jak zapowiadają właściciele szkół przygotowujących do egazminu, wymiana samochodów nie wpłynie na ceny kursów. - Zmiana samochodu w naszej szkole w żadnym stopniu nie wpłynie  na cenę kursu oraz nie dotknie osób robiących  kursy ponieważ amortyzacja powinna być uwzględniona w cenie kursu, gdyż jest oczywiste ze należy wymieniać sprzęt, który ulega zużyciu - dopowiada Jerzy Marks.

- Myślę ze bardziej należy się obawiać wzrostu cen z powodu nowej ustawy wchodzącej w przyszłym roku w życie. Zmiany aut były zawsze i nie pociągały za sobą znacznych podwyżek. Sytuacja na rynku bardziej kształtuje ceny. Na zmianę pojazdów najbardziej narzekają szkoły, które zaniżają ceny kursów, nie uwzględniając amortyzacji pojazdów w okresie ich użytkowania  - mówi Sebastian Wesołowski.

Minimalne różnice

Różnica pomiędzy Toyotą a Suzuki Swift jest niewielka. Są one podobne, zarówno jeżeli chodzi o wymiary jak i  parametry jezdne. Porównywalna jest też moc silników.  Kursanci nie będą mieli więc większych problemów z przejściem na nowe maszyny. - Oba pojazdy są małymi miejskimi autami o podobnych gabarytach. Jak zawsze mówię, każde auto ma 3 pedały, kierownicę i dzwignię zmiany biegów, więc nauka będzie podoba czy to  na Yarise czy Swifcie - mówi właściciel szkoły „Rajder”.

Zmiany wymusił koniec umowy z Toyotą

Ogłoszono przetarg, do którego zgłosiły się dwie firmy - Toyota i Suzuki. Jak twierdzi Ryszard Nagórski, zastępca dyrektora toruńskiego WORD w wypowiedzi opublikowanej na portalu Pomorska. pl, wybrana została oferta Suzuki. Wszystko z powodu niższej ceny zaproponowanej przez oferenta. Firma zaoferowała auta za złotówkę miesięcznie. Jest to element promocji. Najtańsza z pozostałych ofert wynosiła 250 zł miesięcznie. Samochód ten przypadł też bardziej do gustu egzamoinatorom, jeżeli chodzi o wygodę jazdy.

Kiedy nowe samochody w szkołach jazdy?

- Samochody marki Suzuki już są w naszej szkole. Wymieniać będziemy je na bieżąco w zależnośc od potrzeb. Nie wyklucza to możliwości jeszcze przez jakiś czas prowadzenia szkolenia na Yarisach. „Stare ”Yarisy”, szczególnie te 5 biegowe, niewiele różnią się od nowych Swiftów, jeżeli chodzi o elementy sterowania i parametry jezdne - wyjaśnia Jerzy Marks z As Majer.

Kolejne szkoły planują zakup samochodów, chcąc rozpocząć kursy na Suzuki jak najszybciej, żeby umożliwić kursantom możliwość zdawania od 1 marca 2012 roku egzaminów. - Nowe auta pojawią się już w połowie listopada w naszej szkole, jednak do połowy przyszłego roku na pewno będziemy mieli jeszcze Toyoty - stwierdza właściciel szkoły „Rajder”.

Kursantom nie pozostaje nic innego, jak tylko uzbroić się w cierpliwość przy przesiadce z Toyoty na Suzuki i spokojnie poznawać niuanse nowego auta.

Grzegorz Bojanowski

środa, 02 listopada 2011

fot. Marcin Łaukajtys

Co musisz wiedzieć, by wybrać odpowiednie opony?

Pierwsza kwestia to rozmiar opony, to on determinuje nasze zakupy, również zakres bieżnika. Gdzie szukać ciągu cyfr i liter definiujących rozmiar opony? Najczęściej po prostu na jej boku, ale takie informacje mogą znajdować się także wewnątrz auta, chociażby w schowku, a także w instrukcji. Cenna wskazówka to stosowanie się do zaleceń producenta, nie ma co się wychylać szukając tańszego zamiennika. Dlaczego?

Cena to kolejny czynnik, który musimy wziąć pod uwagę. Zazwyczaj im lepsza marka, tym wyższa cena, a wyższa cena w przypadku opon często jest wyznacznikiem jakości. Odpowiednia mieszanka gumy, lepsza przyczepność, dłuższa żywotność opony, a nawet zużycie paliwa będzie zależało od tego jaką oponę wybierzemy. Najtańsze opony skierowane są do kierowców pokonujących znacząco niewielkie odległości, zazwyczaj na terenie miasta. Im jeździmy więcej i dynamiczniej, tym wyższej klasy opony powinniśmy wybrać.

Przed decyzją o wyborze i zakupie opon zimowych warto poszperać w Internecie. Znajdziemy tam wiele testów opon zarówno polecanych przez specjalistów, jak i samych użytkowników. Testy prezentowane są w danych kategoriach, zazwyczaj w zależności od rozmiaru. Do warsztatu, czy salonu radzimy wybrać się dopiero po takim rozeznaniu, wtedy na pewno trudniej będzie wprowadzić nas w błąd, a my sami będziemy wiedzieć jakie mamy wątpliwości i o co dopytać fachowca. Gdzie można sprawdzić testy opon? Na przykład na: oponeo.pl, portaloponiarski.pl, opony.com.pl



Tagi