poniedziałek, 20 lutego 2012

Rajd Lotos Baltic Cup obfitował w wiele nagłych zwrotów akcji. Dla debiutującego w czempionacie Huberta Ptaszka zakończył się ostatecznie happy endem.

Uczestnikom pierwszej rundy Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski przyszło ścigać się w iście ekstremalnych warunkach. - Śniegu była masa, zwłaszcza w sobotę. W niektórych miejscach bandy przekraczały wysokość samochodu – opowiada Hubert Ptaszek.

Jednakże to nie zaśnieżone pobocza były największym zmartwieniem dla załóg uczestniczących w inauguracji RSMP 2012. Nawierzchnia tras pokryta była w wielu miejscach nie tylko śniegiem, ale i topniejącą breją pośniegową, a nawet lodem, co powodowało, że zrobiło się bardzo nierówno, ślisko i niebezpiecznie. W związku z tym podczas rajdu dochodziło do wielu zaskakujących  i groźnych zdarzeń.

8. Lotos Baltic Cup dla Huberta Ptaszka zaczął się niezwykle udanie. Osiemnastolatek z Torunia okazał się najszybszy w swojej klasie na wieczornym prologu w Ergo Arenie.

Kilkanaście godzin później rajdowe niebo zamieniło się dla niego w piekło. Na pierwszym z sobotnich oesów w Fordzie zawodnika Automobilklubu Toruńskiego uszkodzeniu uległ drążek kierowniczy. Miało to niebagatelne znaczenie dla dalszych losów Ptaszka na tej pętli. W pewnym momencie drążek całkowicie pękł, przez co auto nie posłuchało kierowcy, nie skręciło i wpadło na duży korzeń, co w konsekwencji zakończyło się dachowaniem. Na koniec rolowania samochód uderzył w drzewo. Dla nastolatka był to definitywny koniec jazdy tego dnia.

Do pierwszej w nocy trwała gorączkowa reanimacja uszkodzonej rajdówki. Serwis stanął na wysokości zadania i załoga Ptaszek-Boba mogła ostatecznie kontynuować rywalizację po skorzystaniu z sytemu SupeRally.

Pechowcy już przed południem ostro zaczęli nadrabiać sobotnie straty. Na półmetku niedzielnych pętli wysunęli się na prowadzenie w swojej klasie, którego nie oddali już do końca rajdu. Sukcesu torunianina nie umniejsza fakt, że na stracie Lotos Baltic Cup zabrakło kilku szybkich, utytułowanych rywali. - To były niezwykle trudne zawody – podkreśla reprezentant Automobilklubu Toruńskiego. – Potwierdziły się stare prawdy, mówiące że priorytetami na rajdzie powinny być walka do końca i jego ukończenie. Na tym w pierwszej kolejności trzeba się koncentrować. Cieszę się z sukcesów w klasie i grupie, ale raz jeszcze podkreślę, że jako debiutant przyjechałem tu przede wszystkim po naukę. Jeden z utytułowanych konkurentów powiedział na mecie, że ten jeden rajd mógł dać więcej doświadczenia niż późniejsza połowa sezonu. Dlatego warto było tu przyjechać i zmierzyć się z tymi ekstremalnymi warunkami. Szczególne słowa uznania należą się serwisowi, bez którego o takim wyniku nie byłoby mowy. Gratulacje też dla zwycięzców, którzy pokazali kapitalną jazdę.

Pierwszą rundę rajdowych mistrzostw Polski Hubert Ptaszek zakończył więc zwycięstwem w klasie 6. i trzecim miejscem w grupie R. W klasyfikacji generalnej zawodnik Automobilklubu Toruńskiego był ostatecznie 19.

Następną rundą Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski będzie kwietniowy Rajd Świdnicki.

 Karo BHZ Racing Team



czwartek, 02 lutego 2012

Pierwsze miejsce na pudle czekało na Sławomiera Drabika, obok niego na podium stanęli Artur Czaja i Adrian Miedziński.

fot. Mariusz Murawski www.emdwa.pl

Choć jest to niecodzienna odmiana czarnego sportu, emocje są równie duże. Tymbardziej, że zawody odbywają się poza sezonem, spragnieni wrażeń kibice z dużą dozą ciekawości śledzą zmagania żużlowców. Od tradycyjnej wersji żużel na lodzie różni się nie tylko nawierzchnią, ale także techniką jazdy i przygotowaniem motocykli.

fot. Mariusz Murawski www.emdwa.pl

Opony najeżone kolcami
Podstawa na śliskiej nawierzchni to odpowiednio przygotowana opona, wyposażona w kolce.  Motocykle są dokładnie takie same jak na torze żużlowym, z tą różnicą że w opony wkręcane są blachowkręty. Ilość kolców jest zależna od ich rozłożenia na oponie, są różne szkoły. Na jednej oponie może znaleźć się kilkaset kolców. 

Czarny sport w białej wersji
Jazda na lodzie od strony technicznej różni się niewiele, m.in. pokonywaniem zakrętów i uzykiwaną prędkością.  Na lodzie zawodnicy jeżdżą nieco wolniej niż na torze żużlowym, sam tor jest również krótszy.

Żaneta Lipińska-Patalon

fot. Mariusz Murawski www.emdwa.pl



Tagi