środa, 08 stycznia 2014
Chcesz poznać świat żużlowych emocji od kuchni? Poprowadź motocykl żużlowy i ucz się od zawodowców! Takie rzeczy tylko na toruńskiej orkiestrze: trener żużlowców, Jan Ząbik zaprasza na niecodzienne spotkanie na zapleczu sportu żużlowego.

To nie lada gratka dla wszystkich fanów czarnego sportu.  Trener oddaje na licytację voucher na spotkanie w czasie którego nie tylko wprowadzi jego zdobywcę w świat żużla, ale odda  w jego ręce motocykl żużlowy! Oglądasz z zapartym tchem zmagania naszych zawodników? Teraz możesz sprawdzić na własnej skórze, na czym polega jazda na motocyklu żużlowym. A może przy okazji trener odkryje nowy talent? – Na pewno jest to wyzwanie- mówi trener, Jan Ząbik. -  Czy spotkam się z osobą straszą, czy młodą dziewczyną, albo chłopakiem, na pewno za pierwszym razem wszystko perfekcyjnie nie wyjdzie. Mamy do dyspozycji różne pojemności motocykli, różne warianty nauki. Na pewno nie ma czego się bać. Wszystko jest dla ludzi, wszystkiego można się nauczyć. To zależy od determinacji i chęci. Kto wie, może dla kogoś będzie to dopiero początek prawdziwej przygody z tym sportem.

Żeby wziąć udział w spotkaniu i szkoleniu przeprowadzonym przez Jana Ząbika nie trzeba spełniać żadnych wymogów. Nie liczy się wiek, ani płeć. Spróbować może każdy. - Oczywiście wszystko odbędzie się w warunkach kontrolowanych. Do dyspozycji mam tor szkoleniowy, przystosowany do nauki jazdy na motocyklach żużlowych. Oczywiście na miejscu będzie lekarz i pełne zabezpieczenie.

 Choć voucher dotyczy godzinnej nauki jazdy motocyklem żużlowym, to nie koniec atrakcji przygotowanych przez trenera.- Dodatkowo osobę, która wylicytuje spotkanie zabiorę na MotoArenę, gdzie zwiedzimy wszystkie ważne miejsca. Będzie okazja by zwiedzić boksy wszystkich zawodników, całe zaplecze, warsztat. Jest co oglądać i zwiedzać. A na pewno jakieś dodatkowe atrakcje na MotoArenie jeszcze wymyślimy- zapowiada Ząbik.

Każdy kto chce licytować voucher od Jana Ząbika będzie miał okazję zrobić to na stronie MotoOrkiestry  www.motoorkiestra-torun.pl A na finał licytacji zapraszamy pod scenę XXII finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na Rynek Staromiejski. Zaproszenie zostanie przekazane osobiście przez trenera Jana Ząbika.

 

piątek, 06 grudnia 2013

Chyba dawno mnie tu nie było ;) Poczułam nagłą chęć zmiany tego stanu i po dość sporej nieobecności mówię: Dobry Wieczór. A... zrobię sama sobie prezent na Mikołaja!

Na początek samochody, które ostatnio trochę namieszały mi w głowie. Wraz z towarzyszką mej motoryzacyjnej przygody testowałyśmy dwie hybrydy. Yaris i Auris to dwa światy połączone jednym przesłaniem, czy technologią hybrydową. Totalny zaskoczeniem było dla nas spalanie tych samochodów. Tak jak Yaris znacznie przewyższył wskazane przez producenta wyniki, tak Auris przy codziennej jeździe nie wychylił się ani litra ponad 3,7 którym chwalił się producent Toyoty.

Na zdjęciu Toyota Auris, tu nasz test

Oczywiście Auris to już znacznie większy samochód, nasza wersja to combi, a także znacznie mocniejszy samochód. To chyba dzięki temu udało mu się zdobyć tak wzorowe noty. Co więcej bardzo zadowalające jest Aurisa przyspieszenie. Zachowuje się bardzo przyzwoicie. I tak, jak nie jestem fanka automatów, tak ten model spokojnie daje radę nawet poza terenem zabudowanym, oczywiście sprawdza się to głównie podczas wyprzedzania. 

Yaris to samochód stworzony do jazdy miejskiej. Zwrotny, niewielki, ale już bardzo nowoczesny samochód, jak na ten segment, to propozycja dla osób poruszających się głównie na terenie miasta. Świetny dla kobiety, albo jako tzw. drugi samochód w domu. 

Zobacz test Yarisa

Jak dla mnie wielkim atutem hybryd jest nie tylko tania eksploatacja, a nie myślę tu tylko o tankowaniu, ale również wymianie różnych elementów zużywanych, typu: klocki, czy tarcze hamulcowe. Jego największy walor to parkowanie za friko. W większości większych miast jest już normą, ze posiadacze ekologicznych samochodów mogą parkować za darmo, w Toruniu na przykład taka możliwość jest na obrzrze całej Starówki.

Ciekawi mnie, czy rozważaliście w ogóle wybór hybrydy? Czy przemawiają do Was atuty takie auta? Bo na pewno nie można już narzekać na cenę, w odróżnieniu od kilku lat wstecz, teraz te samochody są realnie dostępne. Kupując auto w salonie wystarczy dołożyć ok 6-8 tys w zależności od modelu. Czekam na choć małą aktywność na powitanie po przerwie ;) Żaneta.

poniedziałek, 04 marca 2013

Zapraszam Was do zerknięcia na mój nowy projekt, mam nadzieję że się spodoba, już wkrótce...

Kobiece spojrzenie na motoryzację, czyli nowy projekt dziewczyn, które same jeżdżą i chcą dzielić się doświadczeniem. Bez cynizmu, złośliwości i wytykania błędów. Same konkrety na SpeedLadies.pl



fot. Marcin Łaukajtys www.fififi.pl

Mówi się, że motoryzacja to zdecydowanie domena panów. Czy kobieta za kierownicą auta, równa się gorszy kierowca? Czy pod szybką kasku zawsze kryje się męska twarz?

- Dzisiejsze kobiety obalają mit o „słabej płci”- zaznacza Tomasz Kulik, instruktor nauki i technik doskonalenia jazdy. – To, że płeć za kierownicą nie ma żadnego znaczenia stwierdziłem już jakieś dziesięć lat temu. Wielką zaletą kobiet jest otwartość, nie boją się pytać, przyznać że czegoś nie rozumieją. Dla facetów jest to często niemęskie zachowanie. I mimo, że można narobić sobie później kłopotów na drodze, męska duma  nie pozwala nam się do tego przyznać. Oczywiście niezależnie od płci popełniamy błędy. To na co ja zwróciłem szczególną uwagę, to zupełnie odmienny proces podejmowania decyzji na drodze. Kobiety za bardzo kombinują, zbyt długo podejmują decyzję, w rezultacie prowadzi to często do podjęcia złej decyzji. Z mężczyznami jest zupełnie inaczej. Często zachowują się brawurowo i przeceniają swoje możliwości, a decyzję podejmują zbyt szybko. Oczywiście w obu sytuacjach skutek jest ten sam.

Fot. Marcin Łaukajtys

Płeć piękna za kierownicą auta jest dziś normą, ale cofając się jeszcze kilkanaście lat wstecz, była ewenementem. Podobnie za sterami motocykli. Kobieca ręka na manetce już niedziwni. Mimo tego, wciąż nie wyzbyliśmy się stereotypów na drogach. Przecież nikt nie chciałby jeździć „jak baba”…
Tym czasem „baby” udowadniają, że potrafią i właśnie takie kobiety chcemy pokazywać. Dziewczyny, które mają pasje i inspirują, również w najbardziej „męskich” dziedzinach. -Motocross stał się moją ogromną pasją, że wiedziałam od początku , że będę chciała osiągnąć w tym sporcie jak najwięcej i tak jest do tej pory- mówi Żaneta Zacharewicz, zdobywczyni Pucharu Polski Kobiet. - Dla mnie motocross nie jest brutalny, dobrze czuję sie w towarzystwie kolegów, a zwłaszcza koleżanek po fachu. Nigdy nie spotkałam się z żadnymi przykrościami. Wiadomo na torze jest walka, każdy jedzie po zwycięstwo, ale po zawodach można wymienić doświadczenia i miło spędzić czas.

A jeszcze nie tak dawno niewiele było dyscyplin, gdzie panie były w ogóle dopuszczane do startu. Takich kobiet jest więcej i trzeba o nich głośno mówić. Ale przede wszystkim czas skupić się na tym, co ważne na co dzień. Jeśli szukasz porady, wsparcia, chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, być może znajdziesz miejsce dla siebie. Bo…

Wraz z wiosną do życia budzi się projekt „Speed Ladies”. Stworzyłyśmy go z pełną świadomością tego, że brakuje pola do wymiany babskich doświadczeń. Dlatego, że same szukałyśmy takiej możliwości i w rezultacie postanowiłyśmy stworzyć www.SpeedLadies.pl
To dopiero początek, tej- miejmy nadzieję wielkiej, motoryzacyjnej przygody. W jakiem kierunku pójdziemy? To zależy również od Was! Nie tylko pań lubiących motoryzację, ale również panów, którzy wspierają swoje kobiety kibicują nam i dopingują. Speed Ladies do boju!

Ruszamy 15 marca 2013, jesteśmy już na facebooku, zapraszam!

środa, 23 stycznia 2013

Prawdziwe zimowe szaleństwo: lód, prędkość i rywalizacja. Udało nam się podpatrzeć przygotowania do corocznego widowiska.

"Żużel na lodzie" to nietypowe przedsięwzięcie. W Toruniu jest to już tradycja, bo organizowane jest po raz dziesiąty. Corocznie miejskie lodowisko zapełnia się żądną emocji publicznością. Na trybunach nie tylko stęsknieni za sezonem kibice, ale również czekające na
niecodzienne widowisko rodziny, fani motoryzacji, ludzie lubiący niebanalną rozrywkę.

Na zdjęciu trener drużyny Unibax Toruń, Mirosław Kowalik i junior Paweł Przedpełski. Obu zobaczymy podczas niedzielnego wydarzenia. Fot. Marcin Łaukajtys

Tegoroczna gala wyróżnia się tym, że na lodowej tafli spotkamy zarówno młodych zawodników, jak i tych którzy zdążyli już zasłużyć się dla polskiego żużla. Zacznijmy od "młodej krwi".- Nie jest to mój debiut, ponieważ już rok temu miałem okazję spróbować jazdy na lodzie- zaznacza, junior Unibaksu, Paweł Przedpełski, który  kończy właśnie
przygotowanie motocykla na niedzielne spotkanie. -  Na pewno będzie to świetna zabawa dla wszystkich startujących, głównie jest to oczywiście rozrywka i szczytny cel, ale na pewno nie zabraknie rywalizacji. Osobiście uważam, że na lodzie jeździ się znacznie łatwiej niż na
żużlu- zdradza Paweł.

fot. Marcin Łaukajtys
Ale, żeby jeździło się łatwo i przyjemnie, trzeba dobrze przygotować sprzęt. W przypadku jazdy na takiej nawierzchni, najważniejsze jest przygotowanie opon. Wątpliwości w tej kwestii rozwiewa trener. -Kiedyś powstała koncepcja, by każdy zawodnik przygotowywał oponę według osobistego uznania, niestety zazwyczaj kończyło się to źle, czyli na
bandzie- wspomina Mirosław Kowalik, trener toruńskiej drużyny. - Dlatego trzeba było wypośrodkować kolce, żeby zrównoważyć przyczepność. Konkretna liczba kolców nie jest określona. Dwieście, trzysta wkrętów, więcej się po prostu nie da. Jeżeli chodzi o samą
jazdę, na takim obiekcie jak lodowisko, co prawda nie da się rozwinąć zawrotnych prędkości, ale oczywiście jest to ryzykowana dyscyplina i mam nadzieję, że obejdzie się bez nieprzyjemnych sytuacji. Oczywiście martwię się o chłopaków, tak jak kiedyś martwiłem się o siebie, ale nie ukrywajmy są to profesjonaliści, przygotowani do tego co robią, więc
nawet jeśli adrenalina weźmie górę, mam nadzieję że żadnych poważniejszych kontuzji nie odnotujmy.

Fot. Marcin Łaukajtys

W związku z jubileuszem w tym roku zostanie wprowadzona nowa formuła zawodów. Tym razem całość odbędzie się w systemie grand prix- dwanaście wyścigów zasadniczych, dwa biegi półfinałów i wielki finał.
Ale oczywiście najważniejsza sprawa to gorąca lista nazwisk, które pojawią się na niedzielnej liście startowej. - Sławomir Drabik, Emil Pulczyński, Artur Czaja, Krystian Pieszczek, Adrian Miedziński, Adam Kórnicki, Szymon Kiełbasa, Łukasz Przedpełski, Paweł Przedpełski, Mateusz Kowalczyk, Kamil Janura, Piotr Świderski- wylicza Marek Osowski z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Toruniu. - Dużą atrakcją niedzielnego spotkania będzie "Bieg Weteranów", wezmą w nim udział dobrze znani torunianom zawodnicy, którzy w większości zakończyli już karierę i czynnie nie jeżdżą- Jan Ząbik, Stanisław Miedziński, Mirosław Kowalik i Jacek Krzyżaniak. Oczywiście w związku z jubileuszową edycją przygotowaliśmy specjalną oprawę. Poza żużlowcami na lodzie zobaczymy gokarty, quady, czy enduro. Ale najważniejsze jest to, by pamiętać o celu na który zostanie przekazany dochód. Pieniążki, które uda się zebrać trafią do toruńskich organizacji: fundacji "Światło" i hospicjum "Nadzieja"- zaznacza Marek Osowski.

Żaneta Lipińska-Patalon

Żużel na lodzie
27 stycznia 2013, godz.17.00, lodowisko Tor-Tor, ul. gen. Bema 23/29, Toruń
Bilety w cenie 10 i 15 zł do nabycia na stronie www.torunskiebilety.pl oraz w biurach i kasach MOSiR pok. nr 3 - od 21 do 25 stycznia w godzinach 10.00 - 15.00 (wiecej na www.mosir.torun.pl)
Dochód zostanie przeznaczony na cele charytatywne.

Rozmowa z
Ryszardem Krukiem,
twórcą filmu Taksówkarz opowiadającym o panu Henryku Janickim, oraz prezesem zarządu Lokalnej Organizacji Turystycznej, która zajmowała się zbiórką pieniędzy na ratowanie taksówki.

fot. Marcin Łaukajtys

Proszę powiedzieć, w jaki sposób doszło do zbiórki pieniędzy, dzięki którym uratowano taksówkę pana Henryka Janickiego?
- Od kilku miesięcy rozmawiałem z panem Henrykiem Janickim na temat możliwości zakupu auta przez Lokalną Organizację Turystyczną. Niestety nie dysponowaliśmy wolnymi środkami na ten cel. Pomysłem na zakup i przywrócenie Toruniowi legendarnego auta podzieliłem się z Jarkiem Jaworskim, organizatorem Festiwalu Filmowego Tofifest.

Jak zareagował na ten pomysł?
- Jarek wpadł na pomysł zorganizowania zbiórki publicznej. Dalej sprawy potoczyły się bardzo szybko. Lokalna Organizacja Turystyczna Toruń otrzymała od Pana Prezydenta Michała Zaleskiego zgodę na zbiórkę a Jarek Jaworski nagłośnił akcję.

W jaki sposób zbierano pieniądze?
- Pieniądze zbieraliśmy do puszki kwestarskiej, głównie w czasie Festiwalu Filmowego Tofifest. Dowolne kwoty można było wpłacać również na konto bankowe zbiórki.

Jak to się stało, że fiat pana Henryka miał pójść na złom?
- Z tym złomem to trochę przesada. Bardziej chodziło o to, że samochód stał nieużywany w garażu, co jak wiadomo autom nie służy. Po prostu zdrowie nie pozwala panu Henrykowi na prowadzenie samochodu i dlatego postanowił sprzedać nam auto dopóki jest jeszcze w dobrym stanie.|

Dlaczego zaangażował się pan w akcję zbierania pieniędzy?
- Według mnie była to jedyna szansa ocalenia związanego z naszym miastem samochodu dla Torunia, jego mieszkańców oraz turystów. Są takie momenty w życiu, że aby nie stracić bezpowrotnie czegoś ważnego należy działać.

Kto włączył się w akcję zbierania pieniędzy na ratowanie taksówki?
- Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim którzy wpłacili datki na naszą akcję oraz tym, którzy wsparli ją organizacyjnie. Akcja nie odniosłaby sukcesu bez wsparcia i osobistego zaangażowania pomysłodawcy zbiórki Jarka Jaworskiego wraz z ekipą organizującą Tofifest. Zbiórka udała się dzięki pomocy i życzliwości pań z Wydziału Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta Torunia, pomógł również Wydział Sportu i Turystyki. W akcję zaangażowało się również Stowarzyszenie FSO Autoclub.

A co z mieszkańcami?
- Do tej pory zgłaszają się do mnie osoby mające ciekawe eksponaty uzupełniające wyposażenie fiata np. stary taksometr, radio Safari z lat 80-tych. Wszystkim, również tym nie wymienionym bardzo dziękuję. Dzięki wam reaktywowaliśmy Fiata należącego do pana Henryka.

Proszę powiedzieć, jak zareagował pan Henryk na wiadomość, że jego samochód nie zostanie zezłomowany?
- Po prostu się wzruszył. Ta wiadomość bardzo go ucieszyła. Z drugiej strony na pewno mocno przeżył rozstanie z ukochanym samochodem.

Jak żyje film „Taksówkarz”, który został zrealizowany kilka lat temu, czy ciągle jest pokazywany i budzi zainteresowanie?
- Po udziale w kilkudziesięciu Festiwalach Filmowych „Taksówkarzem” zainteresowały się stacje telewizyjne. Film został wyemitowany w TVP Kultura, Kino Polska, TVP Bydgoszcz. Największym sukcesem w zeszłym roku była emisja filmu w TVP 2 w ramach cyklu „Polska bez fikcji”, który prezentuje filmy największych tuzów polskiego dokumentu, głównie absolwentów kursu dokumentalnego Szkoły Wajdy, łódzkiej Filmówki czy Warszawskiej Szkoły Filmowej.

Film pokazywany był też na ostatnim Tofifeście.
- Tak. Zainteresowanie widzów jest cały czas spore, co widać było na specjalnym pokazie podczas zeszłorocznego Festiwalu Filmowym Tofifest. Wysoka frekwencja spowodowana była również obecnością na sali kinowej bohatera filmu, pana Henryka Janickiego, który bardzo lubi spotykać się z widzami.

Jaka przyszłość czeka taksówkę, która została uratowana?
- Samochód stanie się elementem kampanii promujących Toruń np. na Targach Turystycznych, zlotach samochodowych. Chcę aby stał się początkiem nowej samochodowej trasy turystycznej w Toruniu. Może uda nam się stworzyć nowy produkt turystyczny. Chcemy, aby samochód brał aktywny udział w życiu miasta. Pierwszą imprezą w której auto weźmie udział jest tegoroczny finał WOŚP w Toruniu.

Proszę powiedzieć więcej o tej akcji.
- Samochód będzie stał Pod Arkadami od strony Pl. Rapackiego w godzinach od 11:00 do 16:00, gdzie przedstawiciele Lokalnej Organizacji Turystycznej Toruń będą kwestować na rzecz orkiestry. Będzie oczywiście możliwość krótkiej samochodowej wycieczki fiatem. Oprócz tego przewidujemy licytację wycieczki nową samochodową trasą turystyczną dla dwóch osób. Będzie to pierwszy inauguracyjny przejazd który nastąpi w połowie kwietnia tego roku.
rozmawiał

Rozm. Grzegorz Bojanowski

Fot. Marcin Łaukajtys
Pan Henryk Janicki przez ponad pięćdziesiąt lat jeździł Fiatem 125p jako taksówkarz. Ostatnio stan zdrowia uniemożliwił mu kontynuowanie pracy. Jego samochód stał nieużywany w garażu i niszczał, więc osoby z Lokalnej Organizacji Turystycznej zdecydowały się odkupić samochód i wykorzystać go jako atrakcję turystyczną.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Od dzisiaj każdy może sprawdzić miejsce kontroli prędkości. Miejsce prowadzonej przez Straż Miejską w Toruniu kontroli fotoradarowej można zobaczyć po wpisaniu adresu: www.torun.pl/fotoradary lub http://www.strazmiejska.torun.pl/baner – FOTORADAR LOKALIZACJA/ pojawi się mapka z dokładną lokalizacją prowadzonych kontroli.

Udostępnienie mieszkańcom Torunia informacji o lokalizacji prowadzonych pomiarów prędkości jest jednym z elementów nowego kierunku działań Straży Miejskiej w Toruniu zgodnie z założeniami misji „RAZEM Z MIESZKAŃCAMI” ;P

Informacja za SM Toruń

 

środa, 09 stycznia 2013
Chcesz zasiąść za kierownicą sportowego Porshe? To nie pomyłka! Motoryzacyjne marzenia będzie spełniać w niedzielę MotoOriestra.

Samochody sportowe i wyścigowe, motocykle, quady, a to wszystko w samym środku zimy? Wszystko się zgadza, już w niedzielę zagra toruńska MotoOrkiestra. Akcja organizowana w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbędzie się po raz drugi. Organizatorzy zadbali o bagoty program, który swą obecnością uświetnią prawdziwe gwiazdy kierownicy, będzie można wylicytować gadżety, przejażdżki, sprawdzić moc swojego auta, czy porozmawiać z zawodnikami. Podczas MotoOristry nie zabraknie też prawdziwych pasjonatów, swój udział potwierdził m.in. Szymon Świątkowski, rajdowy mistrz Torunia w klasie 2 z 2011 roku, który jeździ, uwaga, Fiatem Cinquecento! I nie dajcie się zwieźć pozorom...- Rzeczywiście pozory w tym przypadku mogą mylić- potwierdza Szymon Świątkowski. - Na pierwszy rzut oka to stary, niewiele potrafiący, trochę taki „dziadkowy” samochód. Ale po tylu modyfikacjach, które przeszedł mój Fiat, właściwie nie wiele zostało z niego rzeczy seryjnych. Tym, którzy nie widzieli go jeszcze w akcji mogę zdradzić, że sporo patrafi. Szczególnie zdziwienie spotyka tych, którzy chcą się ze mną mierzyć, nikt przecież nie liczy że takie małe „pudełeczko” ma pod maską nieco więcej koni.

Fot. Marcin Łaukajtys

Kabaciński, Wicik, Ptaszek

-W tym roku gramy na pełnych obrotach- zaznacza Michał Jasiński, organizator wydarzenia. - Rok temu wszystko odbyło się trochę na „wariackich papierach”. Dostaliśmy informacje dwa tygodnie przed finałem, ale się udało i właściwie zeszłoroczny sukces niejako zaprocentował w tym roku, bo zawodnicy sami zgłaszali się, że chcą dołączyć do akcji. A mamy naprawdę wiele gwiazd świata motoryzacji, w tym dużą obstawę zawodników rallycrossowych. Przyjedzie do nas m.in. Łukasz Kabaciński, rallycrossowy Mistrz Polski i Wicemistrz Europy, przyjedzie też Marcin Wicik, który w zeszłym roku był u nas drift busem, w tym roku też go zabiera, ale także bierze też swoją Fiestę, którą odnosił sukcesy w rallycrosie i również zdobywał liczne tytuły, niepozorne auto i sześćset koni mechanicznych pod maską, to na pewno robi wrażenie. Będzie też Skoda Felicia KitCar, którą przyjedzie Arkadiusz Rosiński, zaś Mirosław Witkowski pojawi się w Mitsubishi Lancer Evo IX z mocą około mocą około 500 KM. W gronie mistrzów kierownicy pojawi się również Marcin Gagacki, drugi rajdowy wicemistrz Polski w grupie N. Będzie można zrobić sobie zdjęcie w Corolli WRC Huberta Ptaszka. Akcja tak nabrała rozpędu, że zaczęli się zgłaszać do nas właściciele samochodów i oferować swój udział. Dzięki temu w niedzielę, będziemy mogli zaoferować przejeżdżkę Porshe 911, czy BMW 335i, również za kierownicą tych aut! Na początku myśleliśmy, że to żart, ale faktycznie ich właściciele mają taki gest, chcą użyczyć swoich samochodów, myślę że dla wielu osób może być to niepowtarzalna okazja by zasiąść za sterami takiego wozu, a przy okazji wspomóc Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy- mówi Jasiński. - Porshe 911 z napędem na cztery koła, oddaje dla każdego kto chciałby zasiąść za kierownicą, bądź na fotelu pasażera, a ma ochotę przyłączyć się do zbiórki i wrzucić kila groszy do orkiestrowej puszki- potwierdza Paweł Romanowski, który udostępnił swój samochód. Oczywiście pierwsze pytanie, które przychodzi do głowy w kontekście takiego włączenia się w akcje, to czy nie ma obaw o samochód. - Na co dzień prowadzę wypożyczalnie samochodów, więc niejako takie ryzyko jest wpisane w moją działalność, ale samochód jest dobrze ubezpieczony, więc nic niemiłego nie powinno się wydarzyć- śmieje się Paweł.

Atrakcji oczywiście będzie więcej. Poza możliwością spotkania z gwiazdami sportów motorowych i przyjażdżkami z mistrzami kierownicy będzie można również wylicytować motoryzacyjne gadżety oraz skorzystać z hamowni, czy symulatora dachowania.

- Podczas MotoOriestry będzie też wystawa samochodów, swoje auta wystawią kluby: BMW M-Power i Mercedes Toruń. Będzie też kilka innych atrakcji, typu symulator dachowania, czy hamownia, na której będzie można sprawdzić swoje auto- dadaje Michał Jasiński. - Często wynik po badaniu auta na hamowni jest zaskoczeniem dla właściciela auta- mówi Krzysztof Bąk, z Agma Tuning, który bierze udział w niedzielnej akcji. - Często moc, która widnieje w dowodzie rejestracyjnym ma mało wspólnego z rzeczywistością. Podczas MotoOrkiestry będzie można to zweryfikować. Oczywiście chętnie też podpowiemy w jaki sposób można zmodyfikować swoje auto, jak dodać mu mocy w zależności od naszych możliwości finansowych.

Moto-licytacje dla WOŚP

Na liście przedmiotów, które można wylicytować znalazło się kilka na prawdę ciekawych propozycji. Będą to chociażby weekend z Toyotą Auris i Mazdą 3, rajdowe kalendarze, koszulkę Tomka Wysockiego wraz z autografem, koszulkę reprezentacji Polski w motocrossie, kalendarze, plakaty, ale także takie rodzynki jak odrestaurowane, sportowe coupe z silnikiem 3,5l - BMW 635 CSI z 1981 roku (cena wywoławcza 25 tysięcy złotych), bony na myjnie, do auto SPA, wejścia na tor kartingowy, kurs na prawo jazdy kat. B, kursy doszkalające i uzupełniające dla kandydatów na kierowców.

MotoOrkiestra silniki odpala dokładnie o 11.00 w dniu fianłu.

CO? GDZIE? KIEDY?

13 stycznia 2013, godz. 11.00-15.30 na Jordanakch (za budynkiem Urzędu Marszałkowskiego) Więcej informacji o wydarzeniach i aukcjach na stronie: www.motoorkiestra-torun.pl oraz na facebookowym profilu akcji.

Żaneta Lipińska-Patalon



19:13, vanfrog1
Link Komentarze (3) »
Nie tylko żużel, ale i motocross, supermoto, drifting, wyścigi samochodowe, karting. W Toruniu pojawi się coraz więcej talentów w tych dziedzinach. Czy możemy pochwalić się nową wizytówką, motoryzacyjną?

Nie bez znaczenia jest zaplecze sportowe. Bez odpowiedniej infrastruktury nie rozwinie się żadna dyscyplina, w Toruniu spore możliwości dała Motoarena, która gości również inne dyscypliny niż żużel. W tym roku powstał licencjonowany tor karingowy, co nie zostało bez oddźwięku, bo praktycznie od razu reaktywowano u nas zawody kartingowe ogólnopolskiej rangi. O tym, że odpowiednie zaplecze daje możliwości, świadczyć może również ogólnopolska Gala Kartingu „Toruń Karting Master” podsumowująca mijający sezon. Nadzieja też w młodych zawodnikach. W przyszłym roku walkę o podium zapowiada rodzeństwo Wollmann. W tym roku ze względów formalnych mogli tylko pokazać się poza właściwymi zawodami, są po prostu za młodzi (7 l.). W przyszłym sezonie będą startować już z licencją, trenując pod okiem taty Wojciecha, wieloletniego szkoleniowca kartingu, prowadzącego sekcje kartingową przy Toruńskim Automobilklubie, możemy liczyć na sukces. - Praca z małymi dziećmi jest niezwykle trudnym zadaniem. Pięcio, sześciolatki nie są w stanie długo się skupiać, dostatecznie koncentrować na pracy. Znacznie łatwiej trenować kilkunastolatków, ale żeby osiągnąć sukces trzeba zacząć znacznie wcześniej. Przede wszystkim potrzeba cierpliwości, po dwudziestu pięciu latach pracy z dziećmi chyba ją u siebie wypracowałem. Lubię uczyć młodych zawodników i patrzeć później na rozwój ich kariery, sukcesy, to jak stają się samodzielne i to nie tylko tyczy się toru. Aktualnie trenuję szóstkę kilkulatków, więc miejmy nadzieję, że na polu kartingowym o Toruniu będzie wkrótce słychać.



fot. Marcin Łaukajtys

Nie tylko żużel, ale i motocross, supermoto, drifting, wyścigi samochodowe, karting. W Toruniu pojawi się coraz więcej talentów w tych dziedzinach. Czy możemy pochwalić się nową wizytówką, motoryzacyjną?

Nie bez znaczenia jest zaplecze sportowe. Bez odpowiedniej infrastruktury nie rozwinie się żadna dyscyplina, w Toruniu spore możliwości dała Motoarena, która gości również inne dyscypliny niż żużel. W zeszłym roku powstał licencjonowany tor karingowy, co nie zostało bez oddźwięku, bo praktycznie od razu reaktywowano u nas zawody kartingowe ogólnopolskiej rangi. O tym, że odpowiednie zaplecze daje możliwości, świadczyć może również ogólnopolska Gala Kartingu „Toruń Karting Master” podsumowująca mijający sezon. Nadzieja też w młodych zawodnikach. W przyszłym roku walkę o podium zapowiada rodzeństwo Wollmann. W tym roku ze względów formalnych mogli tylko pokazać się poza właściwymi zawodami, są po prostu za młodzi (7 l.). W przyszłym sezonie będą startować już z licencją, trenując pod okiem taty Wojciecha, wieloletniego szkoleniowca kartingu, prowadzącego sekcje kartingową przy Toruńskim Automobilklubie, możemy liczyć na sukces. - Praca z małymi dziećmi jest niezwykle trudnym zadaniem. Pięcio, sześciolatki nie są w stanie długo się skupiać, dostatecznie koncentrować na pracy. Znacznie łatwiej trenować kilkunastolatków, ale żeby osiągnąć sukces trzeba zacząć znacznie wcześniej. Przede wszystkim potrzeba cierpliwości, po dwudziestu pięciu latach pracy z dziećmi chyba ją u siebie wypracowałem. Lubię uczyć młodych zawodników i patrzeć później na rozwój ich kariery, sukcesy, to jak stają się samodzielne i to nie tylko tyczy się toru. Aktualnie trenuję szóstkę kilkulatków, więc miejmy nadzieję, że na polu kartingowym o Toruniu będzie wkrótce słychać.

Sukcesy motocyklistów

Kolejny młody zawodnik z Torunia to Karol Kruszyński, tegoroczny drużynowy wicemistrz Polski w motocrossie, zdobywca Pucharu Polski w zeszłym roku. - Ten sezon był dla mnie bardziej szczęśliwy, w zeszłym miałem kontuzję i mimo że wystartowałem w Mistrzostwach Świata, zdecydowanie nie byłem w formie. A zawody tej rangi są dla mnie wyzwaniem, zawodnicy zza granicy prezentują naprawdę wysoki poziom i chcę im dorównywać. Ale muszę brać też pod uwagę sprawy finansowe, motocross to sport drogi, trzeba zmieniać motocykle, dużo wyjeżdżać, zobaczymy co będzie dalej.

    W gronie motoryzacyjnej reprezentacji znalazło się też miejsce dla debiutanta w supermoto. Mariusz Traczyk wystartował we wszystkich rundach Pucharu Polski, plasując się ostatecznie na piątej pozycji w kraju. - Supermoto to jeszcze mało znana dyscyplina sportów motorowych, mówiąc najprościej  łącząca w sobie wyścigi motocyklowe z motocrossem. Dlatego, że jest to połączenie kilku dyscyplin i jazdy na różnych nawierzchniach w Toruniu mamy idealne warunki do trenowania. Jest tor rallycrosowy, w pobliżu tor motocrossowy, tor żużlowy, obok świetny tor kartingowy. Czyli można powiedzieć, że zaplecze treningowe jest nieodzowną częścią rozwoju sportów motorowych i zachęca młodych ludzi, by próbować swoich sił w tych dyscyplinach.

Show na czterech kołach

W tym sezonie kolejne sukcesy na swoim koncie zanotował Hubert Ptaszek, uczestnik Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. - Zobaczymy jak będzie kształtował się nasz budżet. Póki co nastawiam się na zawody rangi ogólnopolskiej, nie wykluczone jednak że uda się wystartować również w rajdach zagranicznych. Na razie pozostawiam to w sferze planów.

Sukcesami może pochwalić się także Marcin Mospinek z Valvoline PUZ Drift Team, który wraz ze swoją ekipą wydriftował wicemistrzostwo Polski oraz indywidualnie zdobył brąz Mistrzostw Polski. - Właściwie podczas każdych zawodów ktoś z naszego teamu stawał na podium, mamy nowe samochody i apetyt na więcej w przyszłym roku. Ale trzeba pamiętać, że drifting to także duże zacięcie naszych mechaników, ja podczas jednej rundy dwukrotnie rozbiłem swoje auto, bez nich nie byłoby mowy o szczęśliwym zakończeniu. 

Rozwój sportów motorowych w naszym mieście oczywiście cieszy Jana Balceraka, prezesa Automobilklubu Toruńskiego. Jestem rodowitym torunianinem i każda promocja miasta mi się podoba, ale na pewno sport motorowy jest bardzo dużym nośnikiem reklamy i o miastach, w których dzieje się coś związanego z tymi dyscyplinami mówi się bardzo dużo, często bardzo dobrze. Oczywiście obiekty są bardzo istotne- karting, żużel, czy realny cross muszą mieć swoje tory, co wiąże się z dużymi nakładami finansowymi. Ale na przykład rajdy samochodowe nie wymagają szczególnie budowania obiektów, wystarczy pasja i chęć robienia czegoś w tym kierunku. Cieszy, że w Toruniu rozwijają się bardzo różnorodne dyscypliny motorowe, mamy obiecujących zawodników, potrzeba nam tylko wsparcia i wiary mieszkańców Torunia. 

Żaneta Lipińska-Patalon



niedziela, 28 października 2012

Zima, to wymagająca pora roku, szczególnie dla kierowców. Ale czy co roku musi zaskakiwać?Oczywiście, że nie.

Zanim wpadniemy w niepotrzebną panikę i zaczniemy przeklinać tą wymagającą porę roku, warto po prostu się do niej przygotować.  I co ważne, nie ma na co czekać.

Lepiej teraz, niż stać w kolejkach

Zima i tak nadejdzie! Niestety historia lubi się powtarzać i nawet tak przewidywalna sytuacja jak zmieniające się pory roku potrafią przysporzyć nam problemów. Brak czasu, ciągły pęd i mnóstwo spraw na głowie powodują, że samochodowe przygotowania do zimy odkładamy na później. Nie warto! Teraz może się to opłacić, również pod względem finansowym.

- To niestety prawda. Większość kierowców wie, że do zimy trzeba przygotować się szczególnie, ale zwyczajnie odkłada to na późniejszy termin. To podstawowy błąd. Pierwsza i najważniejsza rzecz to  wymiana opon na zimowe. Nie ma jeszcze obowiązku jazdy na oponach zimowych w okresie jesiennym , ale miło zauważać,  że jednak większość kierowców traktuje tą czynność jako priorytet. I bardzo słusznie. Opony zimowe są bardziej elastyczne od opon letnich, co za tym idzie gwarantują lepszą przyczepności. Zanim  zostawiać to na ostatnią chwilę i  stać w długich kolejkach, zróbmy to jesienią. Poza tym teraz „zimówki” są o wiele tańsze, niż w okresie pierwszych opadów śniegu, gdy jak co roku zima zaskakuje kierowców- uczula instruktorka nauki jazdy, Kinga Busz.

Wymiana opon w TSW Auto w Toruniu. Fot. Marcin Łaukajts

Całoroczne, czyli żadne

Częstą praktyką jest stosowanie opon całorocznych, eksperci nie pochwalają takich praktyk. Na bezpieczeństwie nie powinniśmy oszczędzać.  -Tak zwane opony przejściowe do użytku lato-zima nie powinne być w ogóle stosowane! Jeżeli ktoś myśli o bezpieczeństwie to nie ma wyjść pośrednich, jeździmy na oponach albo letnich, albo zimowych.  Jest to tylko i wyłącznie spełnienie warunków z punktu widzenia przepisów, ale nie ma nic wspólnego z bezpiecznym poruszaniem się po drogach- zaznacza Tadeusz Jankowski, kierownik serwisu Skoda, Z&Z Auto Złomańczuk.

Kiedy wymienić?

- Wybierając opony zimowe, jak najbardziej wskazane jest sprawdzenie rankingów. Najwyższe notowania mają opony Michelin, Goodyear, bardzo dobre są także zimówki Barum-y.  Nie chcę reklamować konkretnych marek, ale myśląc o swoim bezpieczeństwie też trzeba brać to pod uwagę. Kiedy wymienić? Oczywiście standardy mówią o dziesięciu stopniach na plusie, jeżeli temperatura spada poniżej tej poprzeczki zmieniamy opony na zimowe, ale jeżeli nawet jest dziesięć stopni, a wybieramy się na południe kraju, mimo wszystko zalecam wymianę. Najbardziej przemawiające do wyobraźni są testy samochodowe przeprowadzane na śliskich nawierzchniach, wtedy dopiero widać pracę opony. Mianowicie ABS, EBS, ESP  działają dużo skuteczniej przy dobrych oponach zimowych. Poza tym kierowca, który jeździ autem wyposażonym we wszystkie nowoczesne systemy ma na pewno łatwiej, oczywiście nikomu nie życzę by znalazł się w takiej sytuacji, ale kiedy znajdziemy się już w opresji auto na pewno nie będzie tak zarzucać, czy obrać się.

Druga ważna sprawa to akumulator. - Jeśli nie znamy historii naszego akumulatora, można przypuszczać, że zimą skończy on swój żywot. Słabsze, czy też starsze akumulatory rozładowują się szybciej w okresie zimowym i czasem nadają się tylko do wymiany- mówi Kinga Busz.

Pomyśl o detalach

Opony i akumulator  to rzeczy, które przychodzą nam do głowy jako pierwsze, ale detale też są ważne. Sprawdźmy stan płynów i  detali wrażliwych na temperaturę. - Warto też sprawdzić stan i zawartość płynu chłodniczego. Zima wymaga więcej. Powinniśmy wymienić stary płyn.  Tym bardziej, jeśli latem zdarzyło się komuś „amatorskie dolewanie” wodą.  Zimą taki płyn zamarznie i może uszkodzić m.in silnik, przewody lub chłodnicę. Kolejna sprawa to sprawdzenie uszczelek i elementów gumowych, przede wszystkim w drzwiach. Smarujemy  je specjalnymi preparatami,  aby zapobiec zamarzaniu drzwi i uszkadzaniu uszczelek- tłumaczy instruktorka. - Jeśli posiadamy kilkuletnie auto. Ważne aby zabezpieczyć podwozie pojazdu przed czynnikami spowodowanymi solą uliczną, która przyspiesza proces korozji.  Inne detale, o  których warto pomyśleć już dziś to wymiana starych wycieraczek, warto też zainwestować w odmrażacz do zamków, lepszą skrobaczkę do szyb oraz rękawiczki. - Często zdarza się, że po pierwszych przymrozkach przyjeżdżają kierowcy z zamarzniętymi zbiornikami spryskiwaczy. Zazwyczaj przyczyną jest to, że zapominamy o wymianie płynu z letniego na zimowy. A kiedy kupujemy zimowy, warto zwrócić uwagę na jego jakość. Są klienci, którzy przyjeżdżają z niedziałającym spryskiwaczem, mimo, że wlali zimowy płyn. Serwisy mają możliwość sprawdzenia temperatury zamarzania płynu, więc można z niej skorzystać. Niby jest to szczegół, ale może nam skuteczni utrudnić życie- tłumaczy Tadeusz Jankowski.

Zimowa kosmetyka auta

Należy także pamiętać o preparatach ochronnych i zabezpieczających przed szkodliwym wpływem mrozu i wiatru.- Mówiąc o przygotowaniu samochodu do okresu zimowego, nie możemy zapomnieć o jego zabezpieczeniu przed szkodliwymi czynnikami atmosferycznymi, dlatego samochód warto nawoskować- radzi Daniel Pikul z firmy Vip, zajmującej się kosmetyką samochodową.- Do stosowania zimą mamy specjalne woski, które posiadają dodatkową powłokę teflonową, to zapewnia nam mniejszą przyczepność brudu. Każdy kierowca w swoim arsenale powinien mieć także zimowy płyn do spryskiwaczy, smary zabezpieczające, ewentualnie odmrażacz do zamków, sztyft lub spray do uszczelek.

A patrząc na prognozy pogody, nie warto zwlekać z przygotowaniami auta do tegorocznej zimy. Podobno pierwszy śnieg ma spaść jeszcze przed pierwszym listopada. 

 Żaneta Lipińska-Patalon

 



środa, 24 października 2012

Choć stać ich na nowy samochód, wybierają motoryzację z duszą. Ze swoimi klasykami często spędzają godziny twarzą w twarz, ale jak już skończą nie ma osoby, która nie odwróci się na widok sentymentalnego wozu.

Jeszcze kilka, no może kilkanaście lat temu „Duży Fiat”, czy Polonez kojarzyły się z zażegnaną epoką PRL-u, kiedy było często one jedyną alternatywą komunikacyjną. Co więcej były oznaką luksusu i zamożności, bardzo szybko jednak wyparte przez zachodnią motoryzację odeszły w zapomnienie i stały się synonimem nie zawsze mile wspominanych czasów. Dziś sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie. Dostępność, łatwość eksploatacji, przepych modeli na drogach, powodują że klasyki, nawet te z połowy lat osiemdziesiątych robią prawdziwą furorę. Ale żeby podbić czyjeś serce swoim samochodem, trzeba najpierw włożyć trochę swojego, w pracę.

fot. Marcin Łaukajtys

Wietrzenie klasyka

Niektórzy z dbałością o każdy szczegół prowadzą perfekcyjną rekonstrukcję i latami nie wychodzą z garażu. I tu jest pytanie, czy cała frajda kończy się, kiedy posiadacz takiego samochodu kończy jego remont? Może cały sens to właśnie te godziny sam na sam, w garażu. – Urok trwa cały czas, niezależnie czy przywracamy swój samochód do użyteczności, czy możemy już nim jeździć- twierdzi  Marek Ciesielski z grupy „Toruńskie Klasyki Nocą”. – Ja swój samochód mam od dziesięciu lat i cały czas jestem nim zachwycony. Oczywiście przy mojej Zastawie 1100 Mediteran zawsze jest coś do zrobienia. – Ale nie dlatego, że się psuje, tylko dlatego że się chce przy niej robić!- wtrąca Andrzej Czeczko, prezes stowarzyszenia FSO, AutoKlub.

Wszystko to sentyment

Większość posiadaczy klasyków nawiązuje do rodzinnych historii, bądź wspomnień z najmłodszych lat. Choć często w garażu mają dwa samochody, jeden do użytku codziennego, drugi klasyczny raczej od święta, to właśnie ta druga opcja wzbudza w nich najwięcej emocji. – Na co dzień jeżdżę Mercedesem, ale w garażu mam Poloneza- zdradza Michał Kisiel, „Toruńskie Klasyki Nocą”. – To rodzinna tradycja,  od dzieciństwa w naszej rodzinie była sama polska motoryzacja i chcę to kontynuować. – Większość z nas ma dwa samochody, jazda klasykiem to rozryta, ale także większe koszty eksploatacyjne i techniczne. Jak coś się popsuje kosztuje więcej niż we współczesnych autach, ale z drugiej strony ciężko sobie odmówić takiej przyjemności- dodaje Łukasz Szupryczyński. – Ja na przykład swojego Fiata jestem bardziej pewny niż BMW, którego używam na co dzień. To daje pogląd na to, jak dbamy o swoje „perełki”. Często są to tak zadbane samochody, że ich niezawodność jest większa niż w przypadku nowych aut- mówi Andrzej Czeczko.

Andrzej wie co mówi, swoim Fiatem 125p (już piątym w jego karierze) był już w Turcji i na Węgrzech. Nic się nie zepsuło, ba  nie przydarzyła się nawet najmniejsza usterka. Jak tylko zaznacza- było trochę głośno.

Ale muszą być jakieś minusy. Plusów chyba znacznie więcej. – Dziś ciężko zainteresować kogoś „zwykłym” samochodem. Na drodze jest taki przepych, że mało co się wyróżnia. Ale kiedy jedzie się Fiatem, czy Polonezem na twarzach przechodniów i innych kierowców od razu widać uśmiech. Często mamy pytania o możliwość zrobienia zdjęcia- mówi Marek. - A pamiętam swojego wcześniejszego Fiata, był naprawdę piękny, a koledzy pytali się czemu nie kupię Golfa? Dziś nawet nieco nadszarpnięty zębem czasu samochód klasyczny robi wrażenie, podejście ludzi bardzo się zmieniło- tłumaczy Andrzej.

W Toruniu sympatyków motoryzacji klasycznej wciąż przybywa. Grupa „Toruńskie Klasyki Nocą” wzorem innych miast, organizuje cykliczne spotkania w gronie sympatyków samochodów produkowanych do połowy lat 80.tych. Informacje o spotkaniach można znaleźć na facebooku grupy. Poza wietrzeniem klasyków jest to możliwość porozmawiania o samochodach, czy wymiany doświadczeń. Spotkania organizowane są raz w miesiącu.

Żaneta Lipińska-Patalon



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
Tagi