Blog > Komentarze do wpisu

Za ich samochodami oglądają się nie tylko dziewczyny

Choć stać ich na nowy samochód, wybierają motoryzację z duszą. Ze swoimi klasykami często spędzają godziny twarzą w twarz, ale jak już skończą nie ma osoby, która nie odwróci się na widok sentymentalnego wozu.

Jeszcze kilka, no może kilkanaście lat temu „Duży Fiat”, czy Polonez kojarzyły się z zażegnaną epoką PRL-u, kiedy było często one jedyną alternatywą komunikacyjną. Co więcej były oznaką luksusu i zamożności, bardzo szybko jednak wyparte przez zachodnią motoryzację odeszły w zapomnienie i stały się synonimem nie zawsze mile wspominanych czasów. Dziś sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie. Dostępność, łatwość eksploatacji, przepych modeli na drogach, powodują że klasyki, nawet te z połowy lat osiemdziesiątych robią prawdziwą furorę. Ale żeby podbić czyjeś serce swoim samochodem, trzeba najpierw włożyć trochę swojego, w pracę.

fot. Marcin Łaukajtys

Wietrzenie klasyka

Niektórzy z dbałością o każdy szczegół prowadzą perfekcyjną rekonstrukcję i latami nie wychodzą z garażu. I tu jest pytanie, czy cała frajda kończy się, kiedy posiadacz takiego samochodu kończy jego remont? Może cały sens to właśnie te godziny sam na sam, w garażu. – Urok trwa cały czas, niezależnie czy przywracamy swój samochód do użyteczności, czy możemy już nim jeździć- twierdzi  Marek Ciesielski z grupy „Toruńskie Klasyki Nocą”. – Ja swój samochód mam od dziesięciu lat i cały czas jestem nim zachwycony. Oczywiście przy mojej Zastawie 1100 Mediteran zawsze jest coś do zrobienia. – Ale nie dlatego, że się psuje, tylko dlatego że się chce przy niej robić!- wtrąca Andrzej Czeczko, prezes stowarzyszenia FSO, AutoKlub.

Wszystko to sentyment

Większość posiadaczy klasyków nawiązuje do rodzinnych historii, bądź wspomnień z najmłodszych lat. Choć często w garażu mają dwa samochody, jeden do użytku codziennego, drugi klasyczny raczej od święta, to właśnie ta druga opcja wzbudza w nich najwięcej emocji. – Na co dzień jeżdżę Mercedesem, ale w garażu mam Poloneza- zdradza Michał Kisiel, „Toruńskie Klasyki Nocą”. – To rodzinna tradycja,  od dzieciństwa w naszej rodzinie była sama polska motoryzacja i chcę to kontynuować. – Większość z nas ma dwa samochody, jazda klasykiem to rozryta, ale także większe koszty eksploatacyjne i techniczne. Jak coś się popsuje kosztuje więcej niż we współczesnych autach, ale z drugiej strony ciężko sobie odmówić takiej przyjemności- dodaje Łukasz Szupryczyński. – Ja na przykład swojego Fiata jestem bardziej pewny niż BMW, którego używam na co dzień. To daje pogląd na to, jak dbamy o swoje „perełki”. Często są to tak zadbane samochody, że ich niezawodność jest większa niż w przypadku nowych aut- mówi Andrzej Czeczko.

Andrzej wie co mówi, swoim Fiatem 125p (już piątym w jego karierze) był już w Turcji i na Węgrzech. Nic się nie zepsuło, ba  nie przydarzyła się nawet najmniejsza usterka. Jak tylko zaznacza- było trochę głośno.

Ale muszą być jakieś minusy. Plusów chyba znacznie więcej. – Dziś ciężko zainteresować kogoś „zwykłym” samochodem. Na drodze jest taki przepych, że mało co się wyróżnia. Ale kiedy jedzie się Fiatem, czy Polonezem na twarzach przechodniów i innych kierowców od razu widać uśmiech. Często mamy pytania o możliwość zrobienia zdjęcia- mówi Marek. - A pamiętam swojego wcześniejszego Fiata, był naprawdę piękny, a koledzy pytali się czemu nie kupię Golfa? Dziś nawet nieco nadszarpnięty zębem czasu samochód klasyczny robi wrażenie, podejście ludzi bardzo się zmieniło- tłumaczy Andrzej.

W Toruniu sympatyków motoryzacji klasycznej wciąż przybywa. Grupa „Toruńskie Klasyki Nocą” wzorem innych miast, organizuje cykliczne spotkania w gronie sympatyków samochodów produkowanych do połowy lat 80.tych. Informacje o spotkaniach można znaleźć na facebooku grupy. Poza wietrzeniem klasyków jest to możliwość porozmawiania o samochodach, czy wymiany doświadczeń. Spotkania organizowane są raz w miesiącu.

Żaneta Lipińska-Patalon



środa, 24 października 2012, vanfrog1

Polecane wpisy