Blog > Komentarze do wpisu

Debiutant triumfował w mistrzostwach kraju

Rajd Lotos Baltic Cup obfitował w wiele nagłych zwrotów akcji. Dla debiutującego w czempionacie Huberta Ptaszka zakończył się ostatecznie happy endem.

Uczestnikom pierwszej rundy Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski przyszło ścigać się w iście ekstremalnych warunkach. - Śniegu była masa, zwłaszcza w sobotę. W niektórych miejscach bandy przekraczały wysokość samochodu – opowiada Hubert Ptaszek.

Jednakże to nie zaśnieżone pobocza były największym zmartwieniem dla załóg uczestniczących w inauguracji RSMP 2012. Nawierzchnia tras pokryta była w wielu miejscach nie tylko śniegiem, ale i topniejącą breją pośniegową, a nawet lodem, co powodowało, że zrobiło się bardzo nierówno, ślisko i niebezpiecznie. W związku z tym podczas rajdu dochodziło do wielu zaskakujących  i groźnych zdarzeń.

8. Lotos Baltic Cup dla Huberta Ptaszka zaczął się niezwykle udanie. Osiemnastolatek z Torunia okazał się najszybszy w swojej klasie na wieczornym prologu w Ergo Arenie.

Kilkanaście godzin później rajdowe niebo zamieniło się dla niego w piekło. Na pierwszym z sobotnich oesów w Fordzie zawodnika Automobilklubu Toruńskiego uszkodzeniu uległ drążek kierowniczy. Miało to niebagatelne znaczenie dla dalszych losów Ptaszka na tej pętli. W pewnym momencie drążek całkowicie pękł, przez co auto nie posłuchało kierowcy, nie skręciło i wpadło na duży korzeń, co w konsekwencji zakończyło się dachowaniem. Na koniec rolowania samochód uderzył w drzewo. Dla nastolatka był to definitywny koniec jazdy tego dnia.

Do pierwszej w nocy trwała gorączkowa reanimacja uszkodzonej rajdówki. Serwis stanął na wysokości zadania i załoga Ptaszek-Boba mogła ostatecznie kontynuować rywalizację po skorzystaniu z sytemu SupeRally.

Pechowcy już przed południem ostro zaczęli nadrabiać sobotnie straty. Na półmetku niedzielnych pętli wysunęli się na prowadzenie w swojej klasie, którego nie oddali już do końca rajdu. Sukcesu torunianina nie umniejsza fakt, że na stracie Lotos Baltic Cup zabrakło kilku szybkich, utytułowanych rywali. - To były niezwykle trudne zawody – podkreśla reprezentant Automobilklubu Toruńskiego. – Potwierdziły się stare prawdy, mówiące że priorytetami na rajdzie powinny być walka do końca i jego ukończenie. Na tym w pierwszej kolejności trzeba się koncentrować. Cieszę się z sukcesów w klasie i grupie, ale raz jeszcze podkreślę, że jako debiutant przyjechałem tu przede wszystkim po naukę. Jeden z utytułowanych konkurentów powiedział na mecie, że ten jeden rajd mógł dać więcej doświadczenia niż późniejsza połowa sezonu. Dlatego warto było tu przyjechać i zmierzyć się z tymi ekstremalnymi warunkami. Szczególne słowa uznania należą się serwisowi, bez którego o takim wyniku nie byłoby mowy. Gratulacje też dla zwycięzców, którzy pokazali kapitalną jazdę.

Pierwszą rundę rajdowych mistrzostw Polski Hubert Ptaszek zakończył więc zwycięstwem w klasie 6. i trzecim miejscem w grupie R. W klasyfikacji generalnej zawodnik Automobilklubu Toruńskiego był ostatecznie 19.

Następną rundą Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski będzie kwietniowy Rajd Świdnicki.

 Karo BHZ Racing Team



poniedziałek, 20 lutego 2012, vanfrog1

Polecane wpisy