Blog > Komentarze do wpisu

Złombol 2010. Dużym Fiatem podbili Stambuł!

Toruńska ekipa wzięła udział w rajdzie charytatywnym, którego meta znajdowała w stolicy Turcji. Pojechali dużym fiatem

Krótki odpoczynek w czasie trasy, tu na granicy węgiersko-rumuńskiej. Na zdjęciu od lewej: Andrzej Czeczko, Bartek Głuśniewski i Tomek Bolimowski. Fot. uczestników.


Siedem tysięcy kilometrów po to by pomóc dzieciom z domów dziecka. Jednym słowem połączenie przyjemnego z pożytecznym. Ale po kolei.
Złombol to rajd, który ma przynieść korzyści przede wszystkim potrzebujących dzieciom - każdy startujący musi zdobyć datki od sponsorów na minimum pięćset złotych - ale także musi dostarczyć wrażeń uczestnikom. Ciekawostką Złombolu jest fakt, że poza wpisowym, kolejnym warunkiem jest wyruszenie w trasę konkretnie sklasyfikowanym samochodem. Może być to auto osobowe, bądź ciężarowe, autobus, motocykl czy motorynka, ale koniecznie o komunistycznej koncepcji lub produkcji , o wartości nie przekraczającej tysiąca złotych! Syrena, Trabant, Wartburg, Wołga lub Warszawa i tak dalej. „Nasi" pojechali Fiatem 125p. Poza reakcjami napotykanych po drodze ludzi i ekstremalnej trasy nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło - dwudziestoletni „Duży Fiat" spisał się na medal. - Raz spadła nam wycieraczka i raz zapchał się spryskiwacz, poza tym samochodów w niczym nas nie zawiódł - mówi Andrzej Czeczko, uczestnik rajdu. - Inne ekipy, których łącznie był sto dwadzieścia jeden, miały mniej szczęścia. Nie wszyscy wrócili do domu swoim pojazdem. Ale trasy były bardzo wymagające, jechaliśmy miedzy innymi słynnymi odcinkami w Rumuni: Trasą Transfogarską i Transalpiną.

Ale żeby dojechać trzeba było się odpowiednio przygotować. Toruński Fiat pod lupą właściciela był przez kilka miesięcy przed startem.- Fiatami interesuję się już od kilku lat. Im więcej się o tym samochodzie wiem, tym większy strach o to, co może się posuć. Wszystko co wymagało naprawy zostało szczegółowo przygotowane. Oczywiście ze sobą zabraliśmy podstawowe elementy: układ zapłonowy, dwa koła zapasowe, łańcuchy na koła z obawy o górskie odcinki - opowiada Andrzej.

I na koniec dodaje. - W styczniu dowiemy się, gdzie pojedziemy w przyszłym roku na Złombola, mamy nadzieję że pobijemy tegoroczny rekord i zbierzemy więcej niż sto pięćdziesiąt tysięcy.

piątek, 29 października 2010, vanfrog1

Polecane wpisy