Blog > Komentarze do wpisu

Toruński "Amerykański Chopper"

Fot. Marcin Łaukajtys

Oglądaliście kiedyś program „Amerykański chopper”?  Nie trzeba jechać do Stanów by zobaczyć motoryzacyjne metamorfozy.  Na Discovery motocykle konstruowali ojciec i syn, w toruńskim Sid- Garażu robią to bracia Radek i Dominik Demscy.

Warsztat motocyklowy to w tym wypadku dość skromne określenie. Zakres prac, które wykonują w nim toruńscy bracia wykracza daleko poza jego wyjściową definicję. Jak sami deklarują. -To co kochamy to budowa motocykli, ich renowacja i wszelkie przeróbki.

Choć w życiu robili najróżniejsze rzeczy, cały czas marzyli o tym by zająć się profesjonalnie motocyklami. W między czasie jeździli na branżowe imprezy, gdzie szukali inspiracji, potem dłubali w garażu, testowali. W końcu stwierdzili, że najwyższy czas uczynić z tego sposób na życie. Na starcie wcale nie było ciężko, i to nie tylko dlatego że są braćmi, ale dlatego że byli już znani w gronie motocyklistów dzięki swoim projektom. – Przez lata zrobiliśmy wiele niepowtarzalnych motocykli, które były charakterystyczne i ludzie w całym kraju wiedzieli że wyszły z pod naszych rąk – wspomina Radek.

Klasyk stylizowany na „potwora prędkości”

Nasuwa się zatem pytanie co można zrobić z motocyklem? I wydaje się ono trochę tendencyjne, bo oczywiście wszystko. Jeden z ciekawych przykładów to przerobiony w Sid-Garażu Triumph. – Każdy zgodzi się, że najlepszy przykład klasycznego motocykla to Triumph Bonneville. My wzięliśmy taki motocykl i stwierdziliśmy że będziemy go stylizować na wyścigówkę z 1962 roku. W tym właśnie  roku ustanowiono rekord świata – 224 mile na godzinę na gładkiej powierzchni wyschniętego dna jeziora Bonneville. Inspirując się tą historią przerobiliśmy naszego Triumpha, kiedy chcieliśmy go zabrać na zlot okazało się że nie wyrobimy się z wykonaniem aerografu. Więc żeby go zabrać, obkleiliśmy go czarną taśmą. Motocykl zrobił furorę i wszyscy gratulowali nam tak szybkiego malowania – opowiada Dominik.

Tak naprawdę ważny jest projekt. Musi to być logicznie przemyślana wizja, którą da się jeszcze zrealizować w realu. Konstruktorzy służą radą i doświadczeniem, podpowiedzą co można zrobić i w jaką stronę iść. Zrealizować można wszystko, tylko niektóre rzeczy są pracochłonne i wymagają czasu. – Jeden z klientów zażyczył sobie czaszki w tylnym błotniku z których miał zionąć ogień. Niecodzienne zamówienie wymagało dużego zaangażowania, ale ostateczny efekt był tego wart – stwierdza Radek.

Znaleźć inspiracje

Zdarzają się także rzeczy nad którymi pracuje się latami. Jest to zabaw podobna do składania puzzli. Odrestaurowanie Oldsmobile zajęło chłopakom dwa lata. Ale wcześniej rozkręcili go do najdrobniejszej śrubki. Są to scenariusze, jak z programów na Discovery i nic dziwnego z nich też czasem czerpią pomysły. Bo mimo, że mają już wyrobioną markę, swoich poszukiwań nie kończą. Wciąż odkrywają nowe sposoby na przerabianie sprzętów i podpatrują ciekawostki techniczne. – W poniedziałek wróciłem z Berlina. Byłem na zlocie, gdzie pojazdy do 1962 roku mają wjazd za darmo. Niesamowite samochody i motocykle. Dla mnie była to prawdziwa świątynia. Kocham amerykańską motoryzację i nawet będąc w Stanach nie widziałem tylu fantastycznych pojazdów i co więcej w jednym miejscu.

Motocykle chyba były im pisane. Pierwsze dwa kółka kupili zrzucając się po Pierwszej Komunii na zakup motorynki. Ta zacięła się i została oddana na gwarancję. Drugim egzemplarzem po dwóch godzinach użytkowania Dominik wjechał w śmietnik i nie było odwrotu od pierwszych przeróbek. Inspiracją byli także przodkowie. - Zaraziliśmy się od naszego dziadka.  Kiedy byliśmy małymi chłopcami przyjeżdżał do nas z babcią przepiękną, zawsze wypolerowaną SHL-ką (marka motocykli produkowanych od roku 1938, początkowo Hucie Ludwików w Kielcach) – opowiadają.

Żaneta Lipińska

Fot. Marcin Łaukajtys

 

 

 

 

wtorek, 30 czerwca 2009, vanfrog1

Polecane wpisy

Komentarze
2009/07/11 12:56:17
torun.gra.pl/informacje-5682,amerykanski-chopper-po-torunsku.html